niedziela, 13 lutego 2011

Nasienie zła - Joanne Harris



Na powieść autorki słynnej czekolady - Joanne Harris pt. "Nasienie zła" miałam ochotę, odkąd została ona wydana w Polsce przed paroma laty i zrobiono wokół niej dosyć głośną kampanię.
Książka była reklamowana jako powieść z elementami wampirycznymi, a ja uwielbiam temat wampiryzmu w literaturze i nie tylko, więc zdecydowanie wrzuciłam tę książkę na listę do przeczytania.

Książka opowiada o około 30 letniej artystce Alice, która mieszka w Cambridge ze swoimi kotami i ma przejściowe problemy z weną twórczą. Pewnego dnia odzywa się do niej jej były partner życiowy - muzyk Joe, który prosi Alice o parodniową gościnę dla kobiety jego życia - Ginny.
Obok wątku Alice, Ginny, Joe w czasie lektury poznajemy trójkąt z przeszłości Rosemary, Davida i jej męża, a jego przyjaciela - niestety imienia już nie pamiętam.

Tyle w ramach streszczenia i przedstawienia głównych bohaterów. Sama akcja powieści niestety nie jest ciekawa i wiele nie wnosi, jednym zdaniem: książka niestety jest nudna. To co można uznać za plus to czasami epatujące barokowym przepychem opisy postaci i prerafaelicko - romantyczna kanwa miłości i pamięci o ukochanej osobie po jej śmierci.
Motyw wampiryczny przedstawiony jest tu niczym u Hoffmanna jako vampirofagia, polegający na jedzeniu świeżego ludzkiego mięsa. Same wampiry jednak nie są ani przerażające, ani dla czytelnika fascynujące.
Książka jest interesująca pod względem opisów miejsc i wyglądu postaci, jednak jeśli chodzi o samą akcję i psychikę bohaterów widać niedojrzałość literacką autorki. Bohaterowie są płytcy, a akcja przewidywalna. Konflikty wewnętrzne które targają Davidem lub Alice można by przyrównać do niezdecydowania dzieci - mieć ciasteczko czy zjeść ciasteczko.

To co mnie najbardziej zainteresowało w książce, to opisywana w tej powieści, niestety nieistniejąca książka jednego z bohaterów o "Błogosławionej panience" czyli muzie prerafaelitów.
Nawiązania do tego ruchu artystycznego i romantyczny obraz śmierci to jedyne plusy, jakie ja widzę w tej powieści.

Nie jest ona ani fascynującą książką jeśli chodzi o przedstawienie i rozwój wydarzeń, ani też godnym uwagi utworem portretującym wampira w literaturze.

Nasienie zła jest kiepskim czytadłem z dobrym marketingiem.

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...