czwartek, 28 lutego 2013

14:57 do Czyty - o Rosji w paru reportażach

Po książkę Pana Igora Miecika sięgnęłam trochę przypadkiem, a trochę celowo. Przypadkiem, gdyż nie miałam pojęcia, że autor publikował zawarte w niej reportaże na łamach lubianej przez mnie "Polityki", celowo, gdyż drugi kierunek mojej edukacji domaga się co jakiś czas powrotu do tego co rosyjskie.

"14:57 do Czyty" to tytuł książki oraz pierwszego reportażu, traktującego o podróży koleją transsyberyjską, która zapewne jest marzeniem każdego rusofila. Autor obserwuje zdarzenia z boku, nie ingeruje, nie zadaje pytań, tylko pozwala pasażerom tworzyć swoje własne opowiadanie. Przy okazji przybliża czytelnikowi realia takiej podróży, wraz z jej jasnymi i ciemnymi stronami.

Każdy z reportaży ma krótką formę. Poszczególne bloki tekstu są krótkie, idealnie dostosowane do formatu tygodnika, z myślą o którym powstawały. Niektóre z historii są ciekawe, inne nudzą. Mnie obecnie najbardziej fascynowały reportaże o życiu codziennym Rosjan, a najmniej zainteresowały  te poruszające temat wojska (z wyjątkami - reportaż o rodzinach marynarzy Kurska był jednym z lepszych), weteranów i współczesnych gladiatorów.

Dowiedziałam się paru nowych rzeczy związanych z czasami ZSRR oraz historią najnowszą Rosji. Autor przemieszcza się przez cała Rosję, jest na Syberii, w Moskwie, Nowosybirsku, opisuje również "zapalne" rejony Kaukazu i republiki jak Osetia Południowa. Nie pomija przy tym ludzi, którzy w tych miejscach mieszkają i pozwala im przedstawić ich wersję zdarzeń.

Rosja jest krajem fascynującym, nie dającym zamknąć się w jednej definicji. Składa się z tylu republik i narodów, że nigdy nie można stwierdzić, że wie się o niej wszystko. Rożni ludzie, religie, mentalności, kultury i języki.

Książka napisana jest dobrze, ale czytając musiałam ją sobie dawkować. Niestety nie jest to pozycja na miarę Kapuścińskiego albo Badera od której nie można się oderwać, ale jeśli interesuje was największy kraj świata, na pewno warto ją przeczytać.

sobota, 23 lutego 2013

Bez skrupułów

Tess Gerritsen to zdecydowanie moja ulubiona autorka w gatunku thrillerów medycznych. Sposób w jaki snuje intrygę, buduje napięcie i prowadzi akcję podoba mi się bardziej niż u Robina Cooka. Cieszę się, że na "Bez skrupułów" trafiłam już po przeczytaniu wielu innych pozycji w dorobku tej autorki.

Pierwsze co mnie zastanowiło to wydawnictwo Harlequin, które wypuściło tę książkę na nasz rynek. To nie zapowiadało się za dobrze, gdyż od razu pojawiły się skojarzenia z tanim romansem niskich lotów. I taki tutaj się pojawia, niestety....

"Bez skrupułów" składa się z dwóch mini powieści "Z zimną krwią" oraz "Czarna loteria". Cześć pierwsza ma w sobie minimalny wątek medyczny, za to sporo taniej sensacji i kiepskiego, przewidywalnego romansu. Nie trzyma w napięciu, wręcz nudzi. Po przeczytaniu bardzo szybko się ją zapomina. Jedyne co ją łączy z drugą powieścią, to profesja głównej bohaterki, która jest pielęgniarką.

Za to "Czarna loteria" to już Gerritsen jaką znamy z późniejszych książek, chociaż jeszcze nie na tym poziomie. Tutaj też jest element romansu, ale najważniejszy jest wątek kryminalny z ciekawym zapleczem medycznym. Wstęp i rozwinięcie książki świetne, zakończenie trochę słabe ale czytało się miło. Mamy tu lekarkę, która chce oczyścić swoje imię, tajemnicze zgodny i morderstwa personelu medycznego, adwokata prowadzącego krucjatę przeciwko lekarzom i tajemnice przeszłości, które rzucają cień na teraźniejszość bohaterów.

Sięgając po "Bez skrupułów" otrzymujemy dwie powieści, jedną bardzo kiepską, a drugą całkiem niezłą. Czytania pierwszej nie polecam, za drugą fani autorki nie powinni być rozczarowani.

niedziela, 3 lutego 2013

Air Babylon - jak przetrwać w samolocie

Pierwsza z serii Babylon, którą przeczytałam.
Akcja książki toczy się w ciągu 24 godzin opisując "przeciętny" dzień managera linii lotniczych. Słowo "przeciętny" tutaj nie pasuje, gdyż w podanym przedziale czasowym mają miejsca zdarzenia, które zwyczajnie pewnie zdarzyły się w ciągu kilku lat. Autorka zebrała wiele historii zasłyszanych od różnych pracowników lotniska oraz załóg pokładowych i stworzyła z nich powieść napakowaną ciekawostkami. Niestety stopień skondensowania różnych zdarzeń jest za gęsty i nużący.

Mamy tutaj węża na pokładzie, niedoszłego samobójcę, przestępcę, trupa, nielegalnego imigranta - a to tylko w ciągu 4 godzin. Pozostałe 20 wcale nie są spokojniejsze ani lepsze. 

Książka to czytadło, w którym jest parę ciekawych opowieści. Co do niektórych jednakże można podejść dość sceptycznie. Głównie bohaterowie nie budzą ani sympatii, ani współczucia z powodu ich ciężkiego losu i marnych zarobków.
Po przeczytaniu "Fashion Babylon" widzę pewien schemat w tworzeniu książki. Znowu jest homoseksualny kolega głównego bohatera, dużo seksu, również w nietypowych miejscach, dosyć odrażające zdarzenia oraz kokaina (czyżby Pani Jones sama się nią posiłkowała?).  Pod koniec stopień mojego obrzydzenia przekraczał zaintrygowanie.

Można dawkować sobie autorkę z przerwami kilkumiesięcznymi. Ja niestety czytałam książki jedną po drugiej i pozostał mi pewien niesmak....

 

piątek, 1 lutego 2013

"Fashion Babylon" - Imogen Edwards - Jones

Długo miałam ochotę na tę książkę. Autorka obiecuje pokazanie świata mody od kulis, co pobudziło moją ciekawość, bo wyobraziłam sobie kilka sensacyjnych historyjek. Wprawdzie parę ciekawostek w tej książce jest, ale tak naprawdę pozostawia niedosyt.

Fashion to druga pozycja z serii Babylon, którą czytałam. W zasadzie sięgnęłam po nią świeżo po lekturze "Air Babylon". Autorka tworzy postać fikcyjnej projektantki, która powoli zyskuje sławę w świecie mody. Przedstawia pół roku z jej życia, od jednej kolekcji do drugiej. Dowiadujemy się jak wygląda praca projektanta, jakimi ludźmi się otacza, w jaki sposób promuje swoje ubrania, jak je wymyśla i z czego szyje. Najciekawsze w mojej opinii były fragmenty o promocji ubrań na sławnych osobach - sukienki na czerwony dywan, torebki i ubrania, które dostają gwiazdy i sposób działania tego mechanizmu. Druga ciekawostka, to cykl życia ubrań z wybiegów. Opowieści z sesji zdjęciowych i pokazów nie są już takie odkrywcze.

To były plusy, teraz pora na minusy:
- przesada - autorka próbuje w książce zmieścić wszystkie informacje i plotki o których się dowiedziała. Książka napakowana jest nazwiskami i zbędnymi informacjami, część opowieści wydaje się zupełnie nie na miejscu albo mocno naciąganych, żeby tylko zszokować czytelnika.
- schematyczność - jak w Air, główny bohater, którego imię nigdy nie jest ujawnione ma przyjaciela/współpracownika geja z imieniem na A, obydwoje wciągają kokainę w ilościach hurtowych. W przypadku Fashion szampan leje się hektolitrami, nie jest to jakieś zwykłe wino musujące tylko Moet (co ciekawe, projektantka ciągle narzeka na brak pieniędzy i mówi, że mało płaci swoim współpracownikom, ale prawdziwy szampan za minimum 100E butelka wydaje się ich odpowiednikiem wody).
- powtórzenia - kilka razy to samo, bo możliwe, że głupi czytelnik nie załapał.

Można przeczytać. Tylko najlepiej dozować sobie autorkę w transzach półrocznych. Nie jest to literatura dobra, bardziej zwykłe, szybko wchodzące czytadło, które w zbyt dużej ilości zaczyna irytować.

Philip K. Dick - Człowiek z wysokiego zamku

"Człowiek z wysokiego zamku" to alternatywna wersja historii świata w którym wojnę wygrała Trzecia Rzesza i państwa Osi . Europ...