środa, 30 października 2013

"Z chirurgiczną prezycją" Błażej Przygodzki

Jestem wierną fanką Thrillerów medycznych. Do moich ulubionych autorów w tym gatunku zaliczam Tess Gerritsen oraz Robina Cooka, od którego książek zaczęła się dla mnie przygoda z tym właśnie gatunkiem literackim.

Bardzo się ucieszyłam, że w końcu również została wydana książka polskiego autora, który wpisuję się w tą konwencję.
Pozycja Pana Błażeja Przygodzkiego pt. "Z chirurgiczną precyzją" jest lekturą, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.

Nie nazwałabym tej książki jednak thrillerem medycznym, zdecydowanie bliżej jej do kryminału z elementami medycyny. Akcja toczy się jakby dwutorowo - z jednej strony mamy przestępstwo i próbujemy zidentyfikować sprawcę - co buduje napięcie. A z drugiej strony, wiemy kim jest sprawca innego wykroczenia, natomiast obserwujemy jego błędy i proces osaczania go. 
Równorzędnymi bohaterami są lekarz kardiolog oraz komisarz wydziału zabójstw. Nie współpracują, bardziej działają jako antagoniści.

Akcja toczy się głównie we Wrocławiu. Sposób w jaki książka została napisana przypomina mi doskonały cykl Pana Marka Krajewskiego.

Zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję.
Oceniłam na ocenę bardzo dobrą - 7/10

Alice Munro - Uciekinierka

Sięgnęłam po Alice Munro,
zanim dostała nagrodę Nobla w tym roku.
Już od jakiegoś czasu byłam zainteresowana, jak pisze Pani, której książki co jakiś czas znajdują się na szczycie list bestsellerów popularnych księgarni.

"Uciekinierka" nie była świadomym wyborem, raczej przypadkiem - jedyna dostępna w bibliotece "na już". Jest to zbiór opowiadań o kobietach. Znakomita większość nie jest z sobą w żaden sposób powiązana, natomiast trzy opowiadania stanowią dalsze losy historii jednej kobiety - te trzy spodobały mi się najbardziej.

Nie jestem fanem krótkiej formy. Preferuję długie powieści, tudzież reportaże. Po opowiadania sięgam rzadko i trudno mi je ocenić w porównaniu z innymi lekturami.
Na pewno Pani Munro ma dobre pióro. Każde z opowiadań czyta się szybko.

Autorka pokazuje kobiety, które muszą dokonać pewnych wyborów. Jej bohaterki są silne, mimo przeciwieństw losu. Mężczyźni odgrywają tu rolę tła w historii kobiet.
Niektóre z opowiadań są lepsze, wywierają mocniejsze wrażenie i sprawiają, że można je zapamiętać, inne są słabsze.

Była to przyjemna lektura, którą oceniłam na 6/10.
Nie planuję szybko wracać do kolejnych pozycji tej Pani. W kolejce czekają ciekawsze książki.


Wybrani - Daugherty

Przeczytałam "Wybranych" jako przerywnik dla "Ostatniego Rozdania" Myśliwskiego. Czasem, gdy czytam książkę, która jest trudna i wymaga maksymalnego skupienia, a mimo to dalsza lektura idzie opornie, potrzebuję odskoczni.

Taką idealną odskocznią jest właśnie pozycja "Wybrani".
Zwróciłam na nią uwagę już jakiś czas temu, gdy pojawiła się w nowościach Znaku (przy okazji okładka jest okropna).

Bohaterką książki jest Allie Sheridan, która przeżywa załamanie po tajemniczym zniknięciu brata, który był jej bratnią duszą. Allie łamie po raz kolejny prawo i daje się złapać policji. Jej rodzice z bezsilności wobec wybryków córki wysyłają ją do Akademii Cimmeria - elitarnej szkoły z internatem położonej na skraju cywilizacji. W szkole nie ma komórek, telewizji ani komputerów a uczniów obowiązuje surowy regulamin.
W szkole działa dodatkowa organizacja - Nocna Szkoła, o której niewiele wiadomo i która ma być utrzymywana w tajemnicy.

Akcja powoli się rozkręca. Mamy tutaj typowy zabieg większości książek dla nastolatków. Nowa uczennica stanowi obiekt zainteresowania innych uczniów, jedni od początku jej nie lubią, inni próbują się zaprzyjaźnić, a dwóch przystojnych chłopaków wyraźnie żywi do niej pewne uczucia.
Dalszy rozwój akcji jest typowy dla innych książek tego rodzaju - przystojny chłopak, drugi chłopak, który próbuje nawiązać lepszy kontakt, dziwna przyjaciółka, dziwne miejsca oraz dziwne zdarzenia.

Nie jest to nic odkrywczego. Bohaterowie są raczej płascy i przewidywalni. Ich postępowanie często kłóci się z logiką - typowi nastolatkowie. Niektóre wydarzenia są przerysowane, a inne zupełnie niepotrzebne. To co jednak trzyma w napięciu i sprawia, że chętnie sięgamy po tę pozycję, to tajmnica szkoły, pochodzenia Allie oraz dziwnych wydarzeń, które są z nią związane.
Czyta się dobrze, gdyż jest napisana prostym językiem. 

Spokojnie mogę ocenić na 6/10 jako ciekawy przerywacz dla poważniejszych lektur.

wtorek, 8 października 2013

Syn Zarządcy Sierocińca - codzienność w KRLD

Koreańska Republika Ludowo - Demokratyczna to kraj w pewien sposób egzotyczny. Reżim komunistyczny, który bezwzględnie trzyma się do dziś, a każdy kolejny "Kim" wydaje się bardziej zaciskać pętle, niż ją poluzowywać.
Nie jestem politologiem, ale pewnie jak wielu ludzi miałam cichą nadzieję, że jak władzę przejmie wykształcony w Szwajcarii Kim Dzong Un, to otworzy swój kraj na świat... Wydaje się, że robi on dokładnie coś przeciwnego dodatkowo "potrząsa szabelką" i ściąga na swoje wyniszczone państwo kolejne sankcje.

"Syn Zarządcy Sierocińca" Adama Johnsona to pozycja, która otrzymała tegoroczną nagrodę Pulitzera. Nie jest to reportaż, a powieść opisująca życie w Korei Północnej. Głównym bohaterem jest tytułowy "Syn zarządcy sierocińca" Chun To.
Wbrew informacjom na okładce, opis życia Chun To w sierocińcu jest bardzo krótki. Autor poświęca więcej czasu jego działalności pseudowojskowej jak porywania ludzi w Japonii, nasłuchiwanie na statku, krótka sława bohatera i wyjazd do USA a wreszcie pobyt w więzieniu i dalsze losy już jako Komendanta K.

Opisanie życia Chun To nie stanowi sedna książki. To co jest naprawdę interesujące to cała otoczka i te wiele absurdalnych sytuacji, które zmuszają czytelnika do zastanowienia, czy to może być jeszcze realne czy to już całkowita fikcja.
Korea Północna to kraj, w którym nikt oprócz samego "Ukochanego Przywódcy" nie może czuć się bezpieczny. Spokój i pewność jutra nie są zagwarantowane ani mieszkańcom wsi, ani generałom lub ministrom. Za banalne przewinienia przewidziane są straszne kary.
Nie ma miłości, bo żony się wybiera, a jeśli mąż zginie lub zostanie uwięziony otrzymuje się zastępczego. Nie ma zaufania do nikogo, bo nawet własne dziecko jak Pawlik Morozow może donieść na rodziców.
Miejsce pracy ani zamieszkania nie daje poczucia bezpieczeństwa. Czy jest się zwykłym pracownikiem fabryki czy śledczym, każdy może zostać zgarnięty z ulicy i zabrany na przymusowe roboty.

Ten kraj to jedno wielkie więzienie. Zamknięty na świat, nie tylko przez granice ale też przez kulturę. Nie przepływają tu myśli zachodu, chyba, że zatwierdzone przez władzę, a obywatele nie mają prawa do własnych opinii.

Chun To wielokrotnie ma możliwość ucieczki z tego więzienia i poczucia wolności, a jednak za każdym razem wybiera dalsze życie pod kloszem. Widzi jak może wyglądać wolność i inne życie, a jednak i tak wraca do znanego, chociaż okrutnego świata.

"Syn zarządcy sierocińca" nie jest prostą książką. Czyta się ją długo i powoli. Jest przygnębiająca, momentami potworna, momentami absurdalnie śmieszna. Dla nas wiele sytuacji, które dla Koreańczyków są chlebem powszechnym stanowi kuriozum.
Na pewno chętnie sięgnę po inne pozycje dotyczące Korei Północnej.

Za to samą książkę oceniam na 6/10 i daje jej notę dobry -

Philip K. Dick - Człowiek z wysokiego zamku

"Człowiek z wysokiego zamku" to alternatywna wersja historii świata w którym wojnę wygrała Trzecia Rzesza i państwa Osi . Europ...