poniedziałek, 31 marca 2014

Mała Matura - Janusz Majewski

Mała Matura leżała na mojej półce od dobrych paru lat. Jeszcze na dwudzieste któreś urodziny dostałam ją od mojej przyjaciółki z rekomendacją, że to super książka w stylu uwielbianej przeze mnie Madame Libery. 
W końcu udało mi się po nią sięgnąć i jedyne czego żałuję, to to, że nie zrobiłam tego wcześniej.

Mała Matura to historia dojrzewania w burzliwym okresie XX wieku. Autor opisuje dzieje rodziny Taschke - najpierw koncentrując się chwilowo na ojcu - Tadeuszu, potem jego żony Marii, a wreszcie opisując dzieciństwo i dojrzewanie ich syna i głównego bohatera książki Ludwika.
Mimo ulokowania akcji w obrębie drastycznych momentów w historii Europy, autor w swych opisach nie epatuje krwią, a przemoc jest wyważona.

Poznajemy również historię dwudziestego wieku z punktu widzenia jej biernych uczestników. Ja dowiedziałam się wielu nowych rzeczy o których nie miałam pojęcia, takich jak fakt, że Lwów przechodził z rąk sowieckich w niemieckie, by powrócić w sowieckie i jak w tym czasie kolejna zmiana rządów wpływała na życie mieszkańców.
Fascynują opisy przedwojennego Lwowa i powojennego Krakowa. Barwne przedstawienie miejsc, których już nie ma, miast i świata tak innych, od tych które znamy teraz.
Autor pięknie przedstawia kulturę i życie codzienne tamtych czasów, kreśląc obraz fascynującej epoki brutalnie zduszonej przez wojnę.

Całość sprawia magiczne wrażenie z pewną dozą tęsknoty za latami dzieciństwa w świecie, który już nie istnieje.
Powieść jest napisana prostą, ale poprawną polszczyzną w stylu powieści z początku wieku.
Czyta się cudownie i bardzo szybko. Nierzadko opisana historia rozśmiesza do łez, a czasami wywołuje smutek i zmusza do zastanowienia. Całość jest jednak przyjemna w odbiorze.

To jedna z lepszych książek jakie czytałam. Żałuję, że tak szybko się skończyła. 

Zdecydowany plus.
9/10


niedziela, 23 marca 2014

Czerwony Rynek - Stephen Carney

Czym jest "czerwony rynek"? Pisarz wyjaśnia to we wstępie, zestawiając ze sobą rynek biały, czarny i szary oraz opisując tytułowy czerwony, jako twór zupełnie inny od pozostałych trzech i rządzący się swoimi prawami. Jest to rynek, na którym sprzedaje się ludzkie tkanki, czy to w postaci krwi, włosów, jajeczek czy też narządów. Rynek nie do końca uregulowany przepisami i pozostawiający margines na sporo działań przestępczych.

Tematyka książki jest bardzo ciekawa, jej oddanie jednak pozostawia pewien niedosyt. Autor głównie skupia się na Indiach,  w zarysie przedstawia sytuację w USA i na Cyprze, trochę nawiązuje do Chin i praktycznie ignorując resztę świata.
Mamy więc w książce opis czerwonego rynku ale głównie w Indiach. Autor opisuje jaki wpływ ma handel swoim ciałem lub tkankami na mieszkańców i w jaki sposób są oni "wyzyskiwani" przez bogatszych mieszkańców głównie Zachodu. To zamknięcie w ramach raptem jednego kraju moim zdaniem znacznie spłyca siłę działania tego reportażu. Indie są znane jako kraj outsourcingu, po lekturze tej książki ja będę je kojarzyć również jako miejsce, gdzie tanim kosztem można nabyć tkanki oraz ludzkie ciało.

Autor, jak sam opisuje, zainteresował się tą tematyką po tym, gdy jedna z jego amerykańskich studentek popełniła w Indiach samobójstwo. Rozdział 1 pt. "Alchemia Ciała" opisujący samobójstwo dziewczyny i dalszy los jej ciała jest moim zdaniem najlepszy i "najmocniejszy" w całej książce. Przywykliśmy to pewnego szacunku do śmierci, zwłoki w kulturze zachodu stanowią raczej temat tabu niż powszechną sensację. W telewizji nie pokazuje się twarzy ani ciała, jeśli już to widzimy plastikowy worek i ewentualnie zamazaną twarz, chyba, że to programy mocno drastyczne albo medyczne. W Indiach martwa amerykanka to sensacyjny materiał dla mediów. Z momentem śmierci traci status człowieka i staje się gorącym tematem. Przekupna policja, wszędobylscy reporterzy wdzierający się do szpitala, odkrywający zwłoki by je sfilmować, wreszcie nieudolni lekarze patolodzy i brak chłodni na ciała....

Kolejne rozdziały pokazują biedną stronę Indii i wyzysk na czerwonym rynku. Autor opisuje handel szkieletami wykradanymi z cmentarzy, wioskę w której większość mieszkańców sprzedała swoje nerki, porwania dzieci i sprzedaż ich do adopcji, rynek komórek jajowych, surogatki, kradzież krwi, badania leków na ludziach, komórki macierzyste i handel włosami.

Tylko na trzy rozdziały autor opuszcza Indie - "Niepokalane poczęcie" traktuje o klinice in vitro na Cyprze w której kobiety z Europy Wschodniej (głównie Ukrainy) sprzedają swoje komórki jajowe, gdyż ich geny są pożądane przez mieszkańców Zachodu. "Kliniczny trud królików doświadczalnych" to reportaż z testowania leków dla amerykańskich firm farmaceutycznych przez amerykanów. "Obietnice nieśmiertelności" traktują o badaniach nad komórkami macierzystymi.

Autor próbuje podjąć dyskusję na temat kwestii, czy płacić dawcom tkanek czy opierać się na honorowych dawcach. Przedstawia zarówno sytuację, w którym jedna jak i druga strategia zawodzi. Dochodzi w końcu do wniosku, że tak naprawdę każda ze stron jest w pewnym sensie poszkodowana.

Czegoś mi w tej książce brakowało. Napisana jest prostym językiem i czyta się ją szybko. Jednakże lokalizacja "czerwonego rynku" sprawia, że temat dla mnie wydaje się niezwykle odległy. Gdyby autor nawiązał również do faktu, że podobne zdarzenia mają miejsce w Europie robiłaby ona zdecydowanie mocniejsze wrażenie.

Tylko  6/10


niedziela, 16 marca 2014

Chemia Śmieirci - Simon Beckett

Po pierwszą książkę w cyklu o lekarzu Davidzie Hunterze autorstwa Simona Bekcetta - Chemię Śmierci sięgnęłam zachęcona entuzjastycznymi komentarzami znajomych oraz ludzi na forum o książkach.
Książkę przeczytałam, ale mnie nie porwała. Powiem tak, w tej tematyce czytałam już lepsze i spodziewałam się czegoś ciekawszego z lepiej zbudowaną fabułą o żywszej akcji.

Pan Simon Beckett to brytyjski dziennikarz i pisarz. Chemię Śmierci, która przyniosła mu międzynarodowy rozgłos napisał po wizycie na słynnej "Trupiej Farmie" - czyli specjalnym ośrodku naukowych Uniwersytetu Tennesse w którym naukowcy badają etapy rozkładania się zwłok w różnych warunkach.

Część uzyskanych w czasie tej wizyty i zapewne późniejszego researchu informacji autor przeniósł na karty książki.
Całość zaczyna się od znalezienia w lesie, obok małego angielskiego miasteczka, przez dwóch chłopców zwłok, które miały skrzydła. Akcja powoli się rozwija, chociaż na początku książki hamują ją liczne na retrospekcje z życia Davida Huntera. Autor przedstawia małomiasteczkową atmosferę Mahnam, przerażonych a zarówno nieufnych w stosunku do obcych ludzi, oraz powoli rozwijające się w tych okolicznościach śledztwo policyjne. W momencie rozwinięcia badań nad zabójstwem wszystko się  rozkręca i zaczyna się robić ciekawie. Aby nie trzymać się tylko i wyłącznie wątku kryminalnego autor dodaje parę pobocznych wątków obyczajowych, które mają dramatyczne rozwinięcie.

Sama zagadka kryminalna jest w miarę ciekawa. Szczególnie etapy badania zwłok, opisywania miejsca w którym zostały znalezione, przedstawienie szczegółów konkretnego etapu rozkładu, wreszcie kwestia poszukiwania mordercy. Niestety gdzieś w 3/4 książki można się domyślić, kto tak naprawdę jest winien zbrodni, co w mojej opinii znacznie zaniżyło ocenę. Nie spodobało mi się również zakończenie, spodziewałam się czegoś bardziej europejskiego.

Czyta się dobrze, otrzymujemy sporą dawkę wiedzy z antropologii sądowej. Jednakże dla kogoś, kto czyta sporo kryminałów i thrillerów medycznych, a do tego ogląda medyczne i kryminalne seriale jak "Bones", książka nie wnosi nic odkrywczego.
 Po ukończeniu lektury nie miałam ochoty sięgnąć od razu po drugą część - zrobię to pewnie dopiero za jakiś czas.

W mojej ocenie książka jest tylko niezła i otrzymuje 6/10

PS. Jeśli ktoś lubi książki o patologach albo antropologach sądowych to polecam poniższe propozycje, tym bardziej że trzymają w napięciu, a ich autorzy znają tematykę z własnego doświadczenia zawodowego a nie dziennikarskiego researchu.
  • Robin Cook - Seria   Laurie Montgomery/Jack Stapleton - pierwszy tom Oślepienie
  • Tess Gerritsen  - Seria Maura Isles/ Jane Rizzoli - pierwszy tom Chirurg
  • Kathy Reichs - Cykl Kości z Temprance Brennan (serial też polecam) - pierwszy tom Deja Dead

wtorek, 11 marca 2014

Ziarno Prawdy - Zygmunt Miłoszewski

Pierwszy kryminał Pana Zygmunta Miłoszewskiego z prokuratorem Szackim zachwycił mnie nie tylko fabuła, ale również postacią głównego bohatera, mającego swoje wady, inteligentnego pracoholika, prokuratora Teodora Szackiego. Było to "Uwikłanie", które oceniłam bardzo wysoko.
Potem jakoś tak dziwnie się złożyło, że ciągle próbowałam zabrać się za "Ziarno prawdy" niestety bezskutecznie.
W końcu jednak przeczytałam tę książkę i zdecydowanie było warto.

To kolejny kryminał autorstwa Pana Miłoszewskiego napisany piękną polszczyzną i dopracowany w drobnych detalach. Nie ma tutaj miejsca na spłycanie historii albo upraszczanie jej dla odbiorcy. Pan Miłoszewski serwuje nam literacką ucztą z ciekawą zagadką kryminalną i pełnokrwistymi bohaterami. Akcję osadza we współczesnej Polsce wplatając w tekst liczne nawiązania do współczesnej kultury, a także historii.

Akcja "Ziarna prawdy" toczy się w Sandomierzu. Po życiowej wolcie Teodor Szacki opuścił ukochaną Warszawę i przeniósł się na prowincję. Wynagrodzenie pozostało to samo, natomiast jego życie uległo zmianie.  Jest w Sandomierzu zupełnie sam, nie zna mieszkańców, nie zna miasta, nie zna współpracowników. Angażuje się w romans, który jego zdaniem nie ma przyszłości, ale trwa w nim z nudów.
Wybawieniem od ogarniającego go marazmu jest sprawa kryminalna z prawdziwego zdarzenia - oto pod budynkiem starej synagogi, a obecnie archiwum miejskiego, zostają znalezione pozbawione krwi zwłoki uwielbianej w mieście działaczki społecznej o nieposzlakowanej opinii. Obok zwłok znajduje się nóż używany przez Żydów do mordów rytualnych na zwierzętach.
Szacki przeprowadza śledztwo w którym musi uważać na każde słowo, gdyż nawiązania do kwestii żydowskiej stanowią pożywkę dla mediów, szczególnie w Sandomierzu, gdzie w kościele można znaleźć wybitnie antysemicki obraz.
Wkrótce w mieście pojawiają się kolejne trupy, a całość zaczyna nabierać coraz więcej cech zemsty z motywami religijnymi.

Czytałam w jednym z wywiadów, że Sandomierzanie mieli za złe autorowi ulokowanie w ich mieście akcji powieści. Dziwię się temu, gdyż Pan Zygmunt stworzył piękny literacki portret tego miasta. Po lekturze stwierdziłam, że bardzo chętnie odwiedzę Sandomierz, chociaż wcześniej nawet bym o tym nie pomyślała np. oglądając nudnego "Ojca Mateusza" który to serial parę razy przewija się na kartach powieści.

Akcja jest wartka. Autor rzuca nam kolejne zagadki i ich częściowe rozwiązania rozpalając jeszcze czytelniczą ciekawość.
Zakończenie tej części cyklu o prokuratorze jest zdecydowanie lepsze niż "Uwikłania".

To bardzo dobry i godny polecenia polski kryminał, który został doceniony również za granicą - wystarczy przejrzeć entuzjastyczne recenzje na Amazonie, co mnie trochę zdziwiło, bo w trakcie lektury wydawało mi się, że to książka typowo polska i dla odbiorcy wychowanego w naszym kraju. A tutaj miłe zaskoczenie, że za granicą też się podoba.

Autor pracuje obecnie nad kolejną częścią serii, z czego bardzo się cieszę.
Trwają również prace nad filmem pod tym samym tytułem z Robertem Więckiewiczem w roli Szackiego. To bardzo miły news, gdyż Uwikłanie z Panią Szacką, toczące się w Krakowie i z innym zakończeniem chociaż jako film było dobre, mi jako czytelnikowi pozostawiło pewien niedosyt.

Zdecydowanie polecam 9/10

poniedziałek, 3 marca 2014

Beksińscy - Magdalena Grzebałowska

Gdy przeczytałam na stronie wydawnictwa o tym, że powstaje książka o Zdzisławie Beksińskim oraz jego synu Tomaszu, wiedziałam, że będzie to jedna z pozycji, które muszę kupić. 

Nazwisko autorki nic mi nie mówiło. Nie czytałam jej reportaży ani biografii księdza Tisznera. Po lekturze "Beksińskich" chylę czoła przed Panią Magdaleną, której prywatne zdanie prawie zniknęło w książce, zostawiając na pierwszym miejscu bohaterów, ich słowa i czyny.  

Pierwszy raz gdy zobaczyłam obrazy Pana Zdzisława Beksińskiego, jeszcze jako nastolatka, byłam zachwycona. Wywarły one na mnie ogromne wrażenie. Był to czas mojej rodzącej się fascynacji muzyką gotycką i związaną z niej subkulturą, więc obrazy Pana Zdzisława idealnie wpisywały się w moje ówczesne pojęcie estetyki. Nie interesowało mnie jednakże jego życie prywatne, gdyż wolałam aby to jego obrazy przemawiały.

Przyznaję natomiast, że jeśli chodzi o jego syna, przez bardzo długi czas byłam totalną ignorantką i nie miałam pojęcia kim był, ani co takiego zrobił. Dopiero książka nakreśliła mi portret Tomasza, osoby której wiele zainteresowań podzielam i sprawiła, że zaczęłam poszukiwać dodatkowych informacji o nim.

Książka to fascynujący portret ojca i syna, ale również Matki - Zosi Beksińskiej. To rewelacyjny obraz epoki i kolejnych dekad XX wieku. Wydarzenia polityczne zostają zepchnięte na drugi plan, ważne jest tutaj to co działo się w kulturze, głównie w muzyce, ale także w filmie i literaturze.
O Beksińskich wypowiadają się gwiazdy polskiej sceny gotyckiej jak Anja Orthodox oraz Leszek Rakowski, a także uznani polscy fotografowie, malarze oraz krytycy sztuki.

Ta pozycja jest zupełnie obiektywna, co pozwala czytelnikowi na wyrobienie sobie własnego zdania na temat prezentowanych osób oraz zdarzeń. Autorka oparła się na bogatej korespondencji listowej, felietonach, wywiadach, nagraniach dziennika fonicznego oraz wypowiedziach znajomych. Z nich stworzyła opowieść o ojcu i synu, z wszystkimi ich wadami i zaletami.
Pokazała jak układały się ich relacje w rodzinie, oraz z innymi ludźmi. Poznajemy zarówno dobre jak i złe cechy charakteru oraz wydarzenia. Szczególnie silne wrażenie wywierają opisy kolejnych prób samobójczych Tomasza oraz jego relacje z rodzicami.
To nie jest książka, którą czyta się bardzo szybko. To nie jest pozycja banalna ani prosta. To biografia, która sprawia, że sięgamy po dodatkowe źródła, chcemy poznać muzykę, filmy, obrazy tutaj opisane aby lepiej zrozumieć to co czytamy. Czasami zatrzymujemy się przy różnych fragmentach, aby wszystko dokładnie przemyśleć.

Biografia jest pięknie wydana. Ilustrowana jest zdjęciami oraz obrazami, chociaż czasami brakowało mi odnośników do poszczególnych ilustracji z tekstu, który je opisywał. I to chyba jedyny minus tej książki.

Zdecydowanie polecam.
Nawet jeśli ktoś nie zna jej bohaterów, wyniesie z tej książki wiele cennych informacji o kulturze XX wieku, a przy okazji dowie się czegoś o jednym z najlepszych polskich malarzy i jego potrafiącym porwać słuchaczy swoimi audycjami synu.


10/10

Warto zobaczyć:
  • Muzeum w Sanoku, zbiór ponad 600 prac Zdzisława Beksińskiego: http://www.muzeum.sanok.pl/
  • Informacje o Panu Zdzisławie Beksińskim oraz galeria obrazów: http://flash.beksinski.com.pl/
  • Strona poświęcona Tomaszowi Beksińskiemu, znajdziemy tu m.in. jego felietony: http://www.nosferatu.art.pl/