piątek, 23 maja 2014

Ostatni, który umrze - Tess Gerritsen

Sięgając po ksiażki Tess Gerritsen, szczególnie z cyklu Rizzoli/Isles mamy gwarancję, że otrzymujemy najwyższego gatunku thriller medyczny ze świetną zagadką kryminalną, wartką akcją i ciekawymi wstawkami medycznymi.
Tak jest i tym razem. Po w mojej opinii słabszej "Milczącej dziewczynie", która była kontynuacją genialnej "Doliny umarłych" tym razem otrzymujemy rewelacyjną pozycję trzymającą w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Tym razem historia toczy się wokół obok trójki ocalałych dzieci - dwóch chłopców i jednej dziewczynki. Nie łączy ich nic, po za tym, że zarówno ich rodzice jak i rodziny zastępcze zostały zamordowane w tym samym roku, w przeciągu kilku dni w jednym miesiącu. W dalszym ciągu ktoś czyha na życie ocalonych dzieci, dlatego zostają przeniesione do bezpiecznego miejsca - położonej wśród lasów stanu Maine szkoły Evensong.

Uczniowie i nauczyciele mają jedną cechę wspólną, wszyscy są bezpośrednimi albo pośrednimi ofiarami przemocy.  Szkoła prowadzona jest przez znany nam z jednej z poprzednich części "Klub Mefista", a jednym z jej uczniów jest Julian "Szczurek" bohater "Doliny umarłych". Do tej szkoły w odwiedziny trafia Maura i trafia w sam środek intrygi.
Akcja jest wartka, pełno to wybuchów, zamachowców, tajemniczych organizacji i niezbadanych historii.

Jane Rizzoli bada historię rodzin dzieci szukając części wspólnej. Zagadka jest niebezpieczna nie tylko dla niej, ale również dla jej bliskich. Jane musi uważać i uważnie obserwować swoje otoczenie, gdyż przekonuje się, że mundur policyjny wcale nie gwarantuje jej bezpieczeństwa. A wie, że musi ochronić dzieci przed mordercą.

Momentami książka jest przerażająca, wręcz wywołuje ciarki na plecach - szczególnie czytana nocą, gdy jest się samemu w domu.

Świetny język, prowadzenie akcji, logiczny ciąg zdarzeń, sympatyczni i co ważne nie nużący bohaterowie sprawiają, że czyta się szybko i z dużą przyjemnością. Zagadka kryminalna ułożona jest bardzo dobrze i praktycznie do wyjaśnienia na końcu nie wiemy kto zabija i dlaczego.

Dla mnie rewelacyjna.
9/10

PS. w tym roku ma ukazać się kolejna pozycja w serii "Die again" :)

Fabrykantka Aniołków - Camilla Läckberg

Fabrykantka Aniołków to póki co ostatnia książka w cyklu o Erice Falck i Patricku Hedstroemie, którego akcja toczy się głównie we Fjallbace.Następna powieść ma zostać wydana w listopadzie tego roku. 
Autorka znowu wraca w przeszłość, którą zestawia ze współczesnością. Ta część cyklu przypominała mi poprzednie książki, a zarazem brakowało tu pewnych akcentów, jak cynamonowe bułeczki i wszechobecna kawa, które tamtym dodawały pewnego pozaliterackiego smaczku.

Wydarzenia sprzed ponad wieku mieszają się z historią kryminalną, która toczy się obecnie oraz nawiązuje do tajemnic z lat 70tych.
 Tym razem akcja toczy się wokół Ebby, która wróciła wraz z mężem do swojego rodzinnego domu, znajdującego się na jednej z wysp obok Fjalbacki, po tragicznej śmierci ich synka. 
Ktoś czyha na życie Ebby i policja z braku innych podejrzanych zaczyna badać tajemniczą historię sprzed 30 paru lat, gdy policjanci zastali roczną Ebbę samą w domu a cała jej rodzina zniknęła.
Równorzędnie autorka prezentuje nam historię z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, której główną bohaterką jest córka tytułowej "Fabrykantki aniołków", czyli morderczyni powierzonych jej opiece dzieci, Dagmar. Dziewczyna z ukochanej córki zostaje wytykaną palcami i pogardzaną dziewką służebną, która spędza jedną pamiętną noc z niemieckim lotnikiem, jak się okazuje Hermanem Goeringiem. Ta jedna noc i związane z nią marzenia ma wpływ na całe życie kobiety.

Są to jakby trzy historie kryminalne w jednym, z czego dwie z nich bardzo łatwo dają się rozwiązać sporo przed końcem książki.
Prywatne historie głównych bohaterów zostały jakby lekko zepchnięte na dalszy plan. Co w sumie wychodzi na plus, gdyż ogromne wścibstwo Ericki, rozbicie psychiczne Anny, wszechobecne dzieci, poważne choroby kolejnych bohaterów oraz coraz bardziej zmęczeni policjanci sprawiają, że kryminały zbyt mocno idą w stronę powieści obyczajowej a bohaterzy zaczynają irytować.

Czyta się szybko i dobrze.
Jednakże nie była to najlepsza pozycja z cyklu w mojej opinii.
Zaledwie ocena "niezła" 6/10


PS.
Na blogu dostępne są recenzje innych książek z cyklu: Latarnik, Zamieć śnieżna i woń migdałów, Syrenka, Niemiecki bękart.

czwartek, 15 maja 2014

Piąta Fala - Rick Yancey

Staram się nie czytać recenzji, zanim nie napiszę własnej, aby się niepotrzebnie nie sugerować. Niestety ciekawa opinii innych czytelników o tej książce przeczytałam parę wpisów. Dowiedziałam się z nich, że książka jest tzw. "mashupem" czyli tworem, w którym pojawiają się znajome z innych pozycji literackich wątki.

Sięgnęłam po "Piątą falę" gdyż  lubię książki dla młodzieży. Głównie za prosty styl, wartką akcję i ciekawą historię. Wątki nastoletniej miłości trzeba strawić i nie zwracać na nie uwagi. "Piątą falę" zabrałam ze sobą na urlop, gdzie spełniła ona doskonale swoją rolę powieści na leniwą lekturę na leżaku.

Główna bohaterka książki o imieniu Cassie, od Cassiopeia, ma 16 lat i mieszka samotnie w namiocie w leśnej głuszy, wychodząc raz na jakiś czas aby uzupełnić zapasy. Nie ufa nikomu, a jej zmysły są przeczulone na najmniejszy ruch i szmer. Cassie jest jedną z ostatnich przedstawicieli gatunku ludzkiego na planecie Ziemia. Momentami wydaje jej się, że jest ostatnia. Pozostałe przynajmniej 6,5 mld Homo Sapiens zostało zlikwidowanych w czasie następujących po sobie fal ataku obcych.
Cassie przeżyła cztery fale i czeka na piątą. Ma cel w życiu, jakim jest uwolnienie jej młodszego brata z rąk obcych, oczywiście jeśli jeszcze żyje, oraz przeżycie. Pisze pamiętnik i jako młoda dziewczyna poświęca parę romantycznych myśli swojej platonicznej miłości - Benowi Parishowi.

Ale Cassie nie jest jedyną ocaloną. Są i inni, ale nie wiadomo czy to ludzie czy obcy. Im autor poświęca osobne rozdziały, przeplatając ze sobą wątki Cassie oraz innych bohaterów.

Akcja jest szybka i ciekawa. Język jest prosty a styl autora miły w odbiorze. Czyta się z przyjemnością, tym bardziej, że autor prowadzi z czytelnikiem grę, w której nie wiadomo kto jest kim. Trudno było mi się od niej oderwać. Powoli autor wyjaśnia kolejne tajemnice i jako, że jest to pierwsza część cyklu, kończy książkę cliff hangerem.

Książka nie jest odkrywcza. Wszystko to już było. Od klimatu apokalipsy - mi przypominał genialną "Wiek cudów" Karen Thompson Walker, a elementy inwazji obcych kojarzyły mi się z "Intruzem" Stephanie Meyer. Co nie sprawia, że nie jest miodna.

Na pewno pożyczę tę książkę mojej 15 letniej bratanicy.
Powinna się spodobać zarówno młodzieży, jak i dorosłym którzy mają ochotę na prostą, ale ciekawą rozrywkę.

Daję ocenę dobrą: 7/10


środa, 14 maja 2014

Stan Zdumienia - Ann Patchett

Sięgnęłam po tę pozycję zaintrygowana ciekawych opisem i zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami na jej temat

Książka zaczyna się ciekawie. Oto pani farmakolog Marina, dowiaduje się od swojego szefa, a zarazem sekretnego kochanka - pana Foxa, że jej kolega z pracy oraz przyjaciel zmarł w czasie wyprawy do Amazonii. Anders Eckmann miał zdyscyplinować doktor Swenson, która od lat prowadzi badania nad tajemniczym lekiem, w sekretnym laboratorium w dżungli. Jednakże jego wyprawa nad brzegi Amazonki nie przyniosła pożądanego rezultatu, a tylko wszystko skomplikowała.

Marina, ma swoje własne nudne życie, w które nawet romans z przełożonym nie wnosi kolorów. Najbliższą jej osobą jest jej zmarły przyjaciel - jego śmierć jest dla niej wstrząsem. Nie tylko musi przyjąć na siebie ciężar powiadomienia wdowy po Andersie i jego trzech synów, lecz również trawią ją wyrzuty sumienia, że to ona mogła wyruszyć do Amazonii zamiast niego.

I w końcu wyrusza. Zostaje wysłana do Brazylii, aby porozmawiać z doktor Swenson i sprowadzić ciało Andersa do USA. Podróż budzi w niej koszmarne wspomnienia, zarówno dzieciństwa jak i pracy z doktor Swenson.

Od rozpoczęcia podróży, sama książka zaczyna się robić dziwna. Postępowanie bohaterki jest chaotyczne i bezmyślne - telefon satelitarny zostawia w walizce, a jego instrukcję w bagażu podręcznym. Jej działania nie pasują do osoby, która twardo stąpa po ziemi i prowadzi skomplikowane badania farmakologiczne. Koszmary senne są dla niej wystarczającym powodem, aby wyrzucić do kubła lek przeciw malarii.

Mimo jej chaotycznych działań i roztrzepania jednak wszystko jej się udaje i finalnie trafia do doktor Swenson. Będąc w środku dżungli w dalszym ciągu popełnia błędy, które nikomu z nam zapewne nie przytrafiły by się dwa razy - gubi kolejny bagaż z kolejnym telefonem, traci wszystkie swoje ubrania, ubrudzona od krwi kąpie się w mętnej rzece, w której nie wiadomo co czai się pod powierzchnią.
Mimo całej tej bezmyślności i roztrzepania bohaterce udaje się nawiązać kontakt z lokalnym ludem, wzbudzić sympatię badaczy i szacunek doktor Swenson. Zostaje również dopuszczona do tajemnicy leku  i zaczyna testować jego składowe na sobie.

Cała kwestia laboratorium w dżungli, tajemniczego leku, ukrywania się oraz wszelkie wydarzenia, które mają miejsce daleko od cywilizacji zachodniej naszpikowane są w mojej opinii sporą dawką absurdu.Tak jakby, autorka chciała pokazać, że wyzbycie się norm cywilizacyjnych i logicznego myślenia jest jedyną opcją na przeżycie w dżungli. Z drugiej strony, wyrywa Marinę brutalnie z nowo poznanego szczęścia jakim jest życie zgodnie z naturą i zmusza ją do przeprowadzania operacji chirurgicznych w polowych warunkach.

Sama historia mnie nie przekonała. Momentami była niezwykle irytująca, a główna bohaterka nie wzbudziła mojej sympatii.
Mimo dobrego stylu, "leniwego" sposobu opowiadania, wielu ciekawych opisów i próby stworzenia pewnej książkowej magii, oceniam książkę jako średnią.

5,5/10

poniedziałek, 12 maja 2014

Wywiad z Wampirem - Anne Rice - Studium samotności

To moje drugie podejście do Wywiadu z Wampirem. Pierwszy raz czytałam książkę 12 lat temu, jako świeżo upieczona studentka. Oczywiście wcześniej wiele razy widziałam świetną ekranizację, a zarazem jeden z najlepszych filmów o wampirach.
Szczególnie początek filmu zapada w pamięć - ujęcia Golden Gate i San Francisco, światła nowoczesnego miasta zestawione z rewelacyjnym wykonaniem klasycznego "Libera me". Niewinne głosy chłopięcego chóru śpiewające "Ocal mnie Panie od nagłej śmierci...", czyli modlitwy o dobrą śmierć, jako początek Wywiadu są pewnego rodzaju przewrotną zabawą z widzem.
Przeplatający się w filmie wątek "Libera me" powoduje, że ten zupełnie niestraszny film jednak wywołuje ciarki.

Sama książka "Wywiad z wampirem" została wydana w 1976 roku. Nazywana jest najsłynniejszym horrorem naszych czasów. Kto jednak nastawia się na powieść pełną wyskakujących zza węgła straszydeł, może być rozczarowany.
Gdy czytałam ją po raz pierwszy, jako pierwszą pozycję jednej z moich ulubionych autorek, była ona dla mnie lekko nudną historią o wampirach. Drugie, dojrzalsze podejście pozwala mi na dojrzenie drugiego dna tej powieści, poznanie dominującej w książce samotności i dążenia do miłości, a zarazem afirmacji życia mimo ciągłego flirtu ze śmiercią.

Głównych bohaterów jest troje.

Lestat - tutaj przedstawiony w całkowicie negatywnym świetle - jako hulaka, bon vivant,  który nie ma szacunku dla ludzkiego życia, warości rodzinnych a wreszcie wampirzych towarzyszy. Dba jedynie o siebie i swoje dobro.  Nie jest to Lestat z dalszych książek Pani Rice. Tutaj stanowi jakby karykaturę wampira, którym jest i nie wzbudza sympatii.

Louis - cierpiętniczy samotnik, który napawa się własnym bólem i nieszczęściem. Dąży do śmierci, a gdy ta go spotyka wybiera wieczne życie. W szacunku do życia, nie chce zabijać, lecz zarazem wewnętrzne cierpienie jest w stanie zaspokoić tylko poprzez mord. Szuka nauczyciela i towarzysza, który byłby w stanie odpowiedzieć na gnębiące go pytania i prowadzić przez życie. Gdy go znajduje, nie jest w stanie go pokochać. To wampir, który czuje się człowiekiem, a zarazem głeboko przeżywa swoją nieśmiertelną naturę i wynikający z niej zachwyt światem. Mimo afirmacji piękna jego nastrój najlepiej określa pojęcie spleen'u.

Klaudia - moim zdaniem postać najbardziej tragiczna ze wszystkich. Dorosła kobieta, zamknięta w ciele pięcioletniego dziecka. Przez wszystkich traktowana jako małe dziecko, mimo wewnętrznej dojrzałości i mądrości. Nawet jej wampirzy ojcowie mimo upływu kilkudziesięciu lat dalej traktują ją jako pięciolatkę, którą była w momencie przemiany. Bezsilna w więzieniu własnego ciała, kocha a zarazem nienawidzi swoich towarzyszy, wiedząc, że bez nich nie mogłaby żyć sama w świecie ludzi. Silna i słaba zarazem.

Pozostałe ważniejsze postaci to Armand, Santiago i Madeleine.

Książka to studium samotności. Mimo wielu ofiar wampirów, opisana tutaj przemoc nie przeraża. Straszna jest natomiast wizja wiecznej samotności, niezrozumienia i zmęczenia życiem, a zarazem uporczywego trzymania się tego świata.

To nie jest łatwa książka, nie wchodzi gładko ani przyjemnie. To nie uproszczona historia z filmu, tylko opowieść z głębszym dnem. Więcej tu filozofii niż horroru. Więcej przemyśleń, dialogów, momentami nudy.

Ale przeczytać warto.

8/10

sobota, 10 maja 2014

Ja Inkwizytor, Głód i pragnienie - Jacek Piekara

Napiszę krótko - nie warto!
Od dobrych paru lat Pan Jacek wydaje kolejne książki, które mają nas zbliżyć do tajemnicy pochodzenia Mordimera oraz jego przeznaczenia.
Tymczasem każda kolejna pozycja z tytułem "Ja Inkwizytor" jest gorsza od poprzedniej i wnosi tylko strzępki tego co miała. Wystarczyłoby zamknąć cały okres między dzieciństwem a inkwizytorem biskupa Hez Hezronu w maksymalnie dwóch, ale treściwych książkach, zamiast rozciągać to jak "Modę na sukces".

Marketing koło tego tomu przygód Mordimera był spory, nawet powstał trailer. Co z tego, skoro autor zaserwował nam kolejny odgrzewany kotlet, który stracił już zupełnie smak. Dostajemy dwa nędzne opowiadania. Jedno, nawet z potencjałem, który został niewykorzystany, a zakończenie niedopowiedziane, a drugie nadaje się jedynie na podpałkę.

Język i styl takie same, ale uleciała gdzieś magia.
Książka jest zwyczajnie nudna.

2/10