środa, 30 lipca 2014

"Wołanie Kukułki" - Robert Galbraith aka J.K.Rowling pod pseudonimem

Jesienią zeszłego roku na portalach kulturalnych pojawiła się informacja, że Pani Rowling próbuje swoich sił w nurcie kryminału. Pierwszą książkę w nowym dla niej gatunku, wydała jednak pod pseudonimem, żeby zobaczyć jak się sprzedaje.

Jeśli czytałabym "Wołanie kukułki" bez wiedzy, kim naprawdę jest autor, moja ocena jednak nie byłaby inna. Właśnie, przez to, że to Pani Rowling stoi za książką, byłam trochę sceptyczna i długo wahałam się, czy po nią sięgnąć. Przeczytałam i żałuję, że dopiero tak późno.

"Wołanie kukułki" to kryminał detektywistyczny. Na dodatek napisany w sposób, z którym ostatnio się rzadko spotykam -  otrzymujemy wszystkie informacje, które ma detektyw i możemy łączyć sami fakty, aby dojść do rozwiązania. Kolejny plus to dobrze i ciekawie poprowadzona intryga, powolne rozwijanie śledztwa i szukanie wskazówek. Dużo rozmów, dużo obserwacji, dużo faktów, które można łączyć. Dobre opisy postaci i całkiem sympatyczny główny bohater. Wątek kryminalny jest tak dobry, że do jego rozwiązania nie wiedziałam kto tak naprawdę zabił, chociaż pod koniec już można się było powoli domyślać.
Całość napisana jest w stylu pani Rowling - proste zdania, ładna składnia, dużo opisów i fakty podane w przystępny sposób. Jeśli są powtórzenia jakiś zdarzeń, to dyskretne i nie rażące (jak u niektórych amerykańskich autorów).

Głównym bohaterem jest Cormoran Strike, 37 letni były wojskowy, który zrezygnował z kariery w Armii po wypadku, w którym stracił stopę. Jest duży, ma sporą nadwagę, jest lekko nieokrzesany i ledwie wiąże koniec z końcem. Ale jako detektyw ma świetny zmysł orientacji i wiązania faktów, chociaż jego sposób dedukcji nie zawsze jest zrozumiały.
Cormoran jest ciekawym bohaterem, o którego przeszłości sporo się dowiadujemy. Główny bohater, jak i inne postaci w książce są bardzo ludzkie. Mają swoje wady i zalety. Budowa postaci jest podobna do tej zastosowanej w "Trafnym wyborze", nie ma bohatera, który jednoznacznie wzbudzałby sympatię, co wychodzi książce zdecydowanie na plus.

Tytułowa "Kukułka" to supermodelka, Lula Landry, która została znaleziona martwa na ulicy pod jej apartamentem. Oficjalny wynik śledztwa brzmi samobójstwo, natomiast jej zrozpaczony przyrodni brat, nie mogąc się z tym pogodzić wynajmuje Cormorana jako prywatnego detektywa, który rozwiązałby zagadkę jej śmierci.

Z Cormoranem poznajemy świat wielkiej mody, bogaczy, ale również osoby, których praca polega na zapewnieniu tym pierwszym luksusów.

Dobrze poprowadzona akcja, ciekawe zwroty, dobrze zakrojona intryga.
Zdecydowany plus.
Jako kryminał, ale i ciekawa książka obyczajowa - 8/10


sobota, 19 lipca 2014

Jaroslav Rudis - Koniec Punku w Helsinkach

Na książkę trafiłam zupełnie przypadkiem. W czasie wizyty w bibliotece rzuciła mi się w oczy nowa okładka, wśród sfatygowanych książek z literatury czeskiej.
Jako, że kraj naszych południowych sąsiadów mimo swej bliskości (30km do granicy) jest dla mnie prawie tabula rasa, stwierdziłam, że najlepiej odkryć go przez kulturę.

Jaroslav Rudic to jeden z najpopularniejszych czeskich pisarzy młodego pokolenia. Urodzony w 1972 roku. Studiował on germanistykę, dlatego też pisze również w języku niemieckim.

Koniec Punku w Helsinkach to również bardzo niemiecka książka. Tyle, że autor umieszcza akcję głównie na terenie byłego NRD, w związku z tym bohaterowie wychowani w systemie komunistycznym rozumieją Czechów, a główny bohater książki Ole bliższy jest tradycyjnemu wyobrażeniu kulturowemu Czecha niż Niemca.

Historia obraca się wokół Ole oraz punkowej dziewczyny z miejscowości Jes w Czechach. Autor przenosi nas od przeszłości w latach 80-tych do teraźniejszości lawirującą czasem akcji. Początkowo jest to lekko rozpraszające, gdyż ciężko wejść w historię i złapać główny wątek, natomiast potem wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce i wiemy o co chodzi.

Ole jest właścicielem knajpy o nazwie Helsinki, a raczej spelunki przyciągającej lekko anarchizującą klientelę, która rozprawia w niej o życiu pijąc, paląc i jedząc albo solankę albo rolmopsy.
Ole to były panczur, jeden z członków punkowego zespołu Automat, który swego czasu zdobył sporą sławę ale rozstał się z menedżerem i zakończył trasę koncertową przed ostatnim koncertem w Helsinkach, do którego nie dotarł.
Ole jest ojcem, ale córkę widuje rzadko, a ponadto jego dziecię nie chce mieć z nim wiele wspólnego. Chociaż jej wątek jeszcze później pojawi się w książce.
Ole jest rozwodnikiem, który dla własnego spokoju postanawia zerwać z kobietami, ale ciągle śni o zielonych oczach dziewczyny poznanej w młodości i przeżywa udręki, gdyż nie wie czy przespał się z Leną.

Druga bohaterka książki to punkowa nastolatka z Jesu, która opisuje swoje życie w tym czeskim mieście, problemy z prawem, ze zdrowiem, z ukochanym, który nie do końca jednak kocha, z cwilingsbruderem oraz mamą. Od współczesnych problemów ucieka w bunt i w anarchię. Nie przeszkadza jej, że fizycznie się oszpeca albo zostaje wyrzucona ze szkoły. Marzy o innym, lepszym świecie, który jest gdzieś tam na zachodzie, gdzie uciekły przyjaciółki jej babci Niemki po wojnie.

Książka to opowieść o ludziach i ich buncie. O tym, że łatwiej się buntować, gdyż ma to sens jeśli żyje się w świecie, który stwarza problemy niż w wolnym państwie.
Bunt w komunizmie spotykał się z przychylnością społeczeństwa gdyż uderzał w system, bunt w czasach wolności uderza w społeczeństwo - podkładanie ładunków wybuchowych pod samochody i instalacje miejskie, dlatego jest odrzucany.
Ole buntuje się przeciwko konwencjom nawet jako dorosły człowiek, nie jest radykalny w swoich działaniach, gdyż swój przeciw wyniósł z czasów, gdy władza była wrogiem. Doznaje szoku i zmienia swoje podejście do życia, gdy bezpośrednio styka się buntem współczesnym, wymierzonym przeciwko ludziom i społeczności.

Książkę czyta się dobrze, chociaż momentami jest męcząca.
6/10

czwartek, 10 lipca 2014

Wołanie Grobu - Simon Beckett

No i przeczytałam ostatnią póki co książkę, w którym głównym bohaterem jest David Hunter. Czuję już przesyt Beckettem.

Tym razem akcja toczy się głównie na terenie wrzosowisk w Kornwalii. Autor przedstawia wydarzenia teraźniejsze oraz przeszłe, co daje nam szansę poznania życia Davida Huntera przed wypadkiem jego żony i córki.

Mało tutaj antropologii sądowej. Jest ona ograniczona do badania grobu i wydobytego z niego ciała. To książka bardziej psychologiczna. Bohaterowie żyją w strachu przed zemstą niezrównoważonego i niezwykle brutalnego mordercy, który uciekł z więzienia, a który może chcieć wyrządzić bohaterom krzywdę za zdarzenia sprzed 8 lat.
Prawię dekadę przed teraźniejszymi wydarzeniami, doktor Hunter był członkiem ekipy badającej grób zamordowanej brutalnie nastolatki. Konfrontacja z jej mordercą nie zakończyła się pozytywnie dla ekipy i wiele osób chciało o niej zapomnieć. Przeszłość jednak brutalnie wtargnęła w życie bohaterów.

Klimat powieści jest super. Puste wrzosowiska, mgła, oddalenie od cywilizacji potęgują uczucie strachu. Jednakże sama fabuła, zagadka kryminalna, a przede wszystkim brak opisów antropologicznych sprawiają, że to raczej przeciętna powieść jakich wiele, do tego jest najnudniejsza ze wszystkich tomów o doktorze Hunter.

Raptem 5/10

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...