niedziela, 12 października 2014

Rick Yancey - Piąta Fala "Bezkresne morze"

Nie czekałam za bardzo na tę część cyklu, ale byłam ciekawa dalszych losów Cassie, Evana, Zombiego, Sama, Ringer i pozostałych.

Bezkresne morze toczy się bezpośrednio po zdarzeniach z pierwszego tomu (Piątej fali). Mimo dynamicznej akcji i wielu zwrotów, nie jest jednak tak ciekawa jak pierwsza część. Nie ma tutaj już elementu zaskoczenia. Jest zbyt młodzieżowa, za dużo tutaj analizowania nastoletnich uczuć, za dużo bezsensownych wybuchów i niepotrzebnej śmierci, za dużo głupich wyborów.

Całość sprawia wrażenie nie do końca przemyślanej. Brak jej polotu i świeżości poprzedniego tomu, to część przechodnia, dopowiedzenie paru fragmentów przed finałem, który liczę, że będzie ciekawy. Słowa z tytułu "bezkresne morze" pojawiają się w wielu miejscach w tekście, co raczej sprawia wrażenie wrzucania ich tam na siłę, aby książka sprawiała wrażenie mądrzejszej.

Historie z tej części są raczej nudne. Akcja chociaż dynamiczna niewiele wnosi do całości. Pozostaje więcej pytań, niż wyjaśnień, a bohaterowie odnoszą tyle ran, że już dawno powinni wszyscy zginąć.
Czyta się szybko, ale równie szybko się zapomina.

To słaba kontynuacja i za treść przyznaję jej raptem 4/10.

Jeśli chodzi o wydanie, to tutaj Wydawnictwo Znak w wersji papierowej mnie bardzo zirytowało. Nie lubię niepotrzebnego marnowania papieru, szczególnie na marne powieści. Książka, gdyby został zachowany wygląd z pierwszej części, mogłaby mieć spokojnie 150 stron mniej. Ale nie. Wydawnictwo Znak postanowiło sztucznie pogrubić ten tom. Jest większa czcionka, większa pusta przestrzeń między numerem rozdziału a treścią, wreszcie każdy nowy rozdział rozpoczyna się od prawej strony, nawet jeśli wcześniej pozostaje 1,5 pustej strony. I po co? Żeby ładniej wyglądało?

Żałuję, że kupiłam papierową wersję. Polecam ebooka.

Ród Aszura - Nadżib Mahfuz

Nadżib Mahfuz to egipski pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla.
Jego najbardziej znanym dziełem jest Trylogia Kairska.

Ród Aszura to historia rodziny An-Nadżi, zapoczątkowanej przez Aszura, znajdę przygarniętego przez niewidomego recytatora Koranu. Aszur przedstawiany jest jako postać legendarna i święty. Porzucony jako niemowlę, pod opieką przybranej rodziny wyrósł na praworządnego człowieka, wielkej postury i siły. Uciekł z miasta przed zarazą i powrócił do opuszczonej dzielnicy. Tam wraz z żoną i małym synem zajął dom pozostawiony przez zmarłą rodzinę bogaczy, a przywłaszczony majątek rozdawał biednym (Harafisz), a nie zachował dla siebie. Został wybrany fuutuwą dzielnicy (coś w stylu szefa lokalnej bandy), a urząd ten sprawował szlachetnie, sprzyjając biednym. 
Jego potomkowie jednak nie byli tak szlachetni jak założyciel roku, każde kolejne pokolenie bardziej zwracało uwagę na swoją wysoką pozycję społeczną i materialną, niż na potrzeby Harafisz, mimo iż każdy potomek wielkiego Aszura chciał przypisać sobie jego wielkość i kąpał się w blasku jego historycznej sławy.
Tytuł w oryginale nawiązuje jednakże nie do Aszura, a do Harafisz, czyli bezdomnej biedoty zamieszkującej dzielnicę. To właśnie Harafisz spajają klamrą całą powieść. Kolejni bohaterowie są oceniani przez pryzmat ich stosunku do tej grupy społecznej. Rodzina stacza się najpierw moralnie, a potem materialnie. Dopiero ostatni opisany członek roku, który przypomina posturą Aszura i nosi to samo imię bardzo przypomina założyciela.

Książkę czyta się świetnie. Napisana jest pięknym językiem i w dobrym stylu. Rozdziały są króciutkie, akcja bardzo dynamiczna. Czas pędzi w niesamowitym tempie. Kolejni członkowie rodu i ich rodziny zmieniają się jak w kalejdoskopie. A historie ich życia są często niezwykłe i bardzo ciekawe.
Chociaż w pewnym momencie trudno się połapać kto jest czyim potomkiem, ze względu na sporą liczbę nazwisk. 
Autor skupia się na ludziach, a nie na otoczeniu. Nie wiadomo w jakim czasie się to dzieje, gdyż życie ludzi i sprzęty się nie zmieniają. Mimo paruset lat i wielu pokoleń, samo życie codzienne nie ulega zmianie.
Mimo akcentów kultury islamskiej, książka jest bardzo uniwersalna. To studium zachowań i pragnień ludzkich skonfrontowanych z pokusami świata. Pokazuje, że ludzie są słabi i ulegają bardziej temu co materialne, niż bogactwu duchowemu.

8/10



czwartek, 9 października 2014

Zobaczyć Neapol i przeżyć - Neapol moja miłość - Penelope Green

Wybieram się do Neapolu. To miasto kusiło mnie od dłuższego czasu, parę razy z zaplanowanej podróży nic nie wyszło, ale finalnie się udało. Zanim zamówiłam i zapłaciłam za bilety i hotel, żyłam sobie w słodkiej niewiedzy, że Neapol to jedno z najbardziej niebezpiecznych miast w Europie. Kamorra, chociaż o niej słyszałam raczej stanowiła dosyć egzotyczne zjawisko. Zaczęłam czytać w internecie różne opinie na temat miasta, w którym można zjeść najlepszą pizze na świecie i się przeraziłam. Ta książka jest jedną z pozycji, które miały mnie uspokoić przed wizytą. No cóż spokojniejsza nie jestem, ale wiem w jakie dzielnice się nie zapuszczać i na co zwracać baczną uwagę.

Penelope Green to Australijka, która przyjechała do Włoch. Nie czytałam jej poprzedniej książki (Rzymskie dolce vita) ani też kontynuacji Neapolu, więc nie wiem jak potoczyły się jej losy. "Neapol moja miłość" to  tytuł przysposobiony do czytelnika, aby kupił książkę z nastawieniem na romantyczną powieść jak to w Italii jest super - w oryginale tytuł to "See Naples and die", czyli przytoczenie niezwykle popularnego cytatu z Goethego "Zobaczyć Neapol i umrzeć".
Spodziewałam się czytadła z rodzaju - przyjechałam do Włoch, potem do Neapolu, najadłam się włoskiego jedzenia, poznałam przystojnego Włocha i jest super - miło byłam zaskoczona, gdy okazało się, że podobny schemat owszem się pojawia, ale główną zawartość poszczególnych rozdziałów stanowi opis różnych historii i problemów miasta, a nie problemów uczuciowych autorki.

Z przyjemnością przeczytałam o historii kultu Diego Maradonny w Neapolu, informacje nt. walki  ze śmieciami, pomysły jak wyeliminować Kamorrę oraz zbeletryzowane wywiady z różnymi ważnymi albo znanymi mieszkańcami miasta. W tym autorka nie pominęła wyspy Capri, paru lokalnych przysmaków i zabytków, oraz opisała kult św Gennar'ego w Neapolu.
Dowiedziałam się sporo o historii miasta, zmianach oraz planach na przyszłość. Nastawiałam się  na nędzne powieścidło, a tymczasem dostałam mocno uproszczoną, ale jednak bardzo ciekawą wiedzę na temat współczesnego i historycznego Neapolu.

Uspokojona przed wyjazdem nie jestem, ale sporo wiem :)

Polecam jako lekturę dla wszystkich, którzy wybierają się do tego miasta. Dla osób niezainteresowanych tematem książka będzie zwyczajnie nudna.
Moja ocena jest również przez pryzmat prywatnych zainteresowań i w przypadku tej pozycji jest to 6/10

sobota, 4 października 2014

Andrew Miller - Oczyszczenie

"Oczyszczenie" to kolejna nowość, która podstępem wkradła się na moją listę książek do przeczytania. Zaintrygował mnie opis książki udostępniony przez wydawnictwo i porównanie jej do jednej z moich ulubionych powieści - "Pachnidła".

Akcja toczy się w większości w XVIII wiecznym Paryżu, praktycznie w przededniu Rewolucji Francuskiej. Młody inżynier, wywodzący się z ludu, otrzymuje od ministra zadanie zlikwidowania przepełnionego i zatruwającego miazmatami dzielnicę, Cmentarza Niewiniątek. Wydaje się, że to zadanie trochę ponad siły nieporadnego i zagubionego inżyniera, który marzy o budowie mostów nie ma natomiast pojęcia ani o cmentarzu ani o życiu w Paryżu. Zarówno miasto jak i Wersal onieśmielają go i przerażają. Jean Babtiste Baratte, gdyż tak zwie się nasz bohater, nie tylko likwiduje cmentarz, likwiduje również swoją nieśmiałość, nieporadność i strach przed wielkim światem.  Bohater ewoluuje, dojrzewa do czynów, które jeszcze wcześniej by go przeraziły.
Drugim bohaterem książki jest Armand, organista z kościoła niewiniątek, który gra już tylko dla duchów. Jest osobą wyzwoloną od nakazów moralnych, nazywa się członkiem partii przyszłości i wszelkie zmiany są dla niego symbolem nowej epoki, która ma nadejść.
Ma on znaczny wpływ na ewolucję głównego bohatera, wspierając go w jego poczynaniach i pomagając poznać miasto i żyjących w nim ludzi.
Obok głównych bohaterów przewija się kilkadziesiąt dodatkowych postaci - męskich jak i kobiecych, które reprezentują poszczególne stany społeczne.

Książka ma swój klimat, duża część akcji dzieje się jesienią i zimą. Paryż zasnuty mgłą, stary cmentarz i odór unoszący się w powietrzu sprawiają przygnębiające wrażenie. Okoliczni mieszkańcy, którzy "przesiąknęli" smrodem cmentarza żyją w zawieszeniu, myśląc, że nic dobrego ich nie spotka, wręcz buntując się przeciwko likwidacji miejsca, które skaziło cała dzielnice.
Wiele zdarzeń jest tutaj symbolicznych, można patrzeć na nie pod kątem epoki Oświecenia jak i historii, a szczególnie zmian jakie przyniosła rewolucja francuska.

Całość jest dobra, ale nie wybitna. Napisana jest dobrym stylem i pięknym językiem. Akcja rozwija się powoli, czasami mocno zwalniając, wręcz nudząc, a czasami nadmiernie przyspiesza. To nie fabuła jest tutaj najważniejsza.
"Oczyszczenie" broni się klimatem, rozwojem bohaterów i stylem, a nie opowiadaną historią.

7/10

Przy okazji polecam ciekawy wywiad z autorem, najlepiej po przeczytaniu książki, a nie przed. Dostępny TU