niedziela, 30 listopada 2014

Zbrodnia i Wina - Michał Bardel

"Sensacyjny przewodnik po winach świata" - to podtytuł ksiażki Pana Michała Bardela, redaktora naczelnego czasopisma "Czas wina". Opis na okładce obiecuje historie o tym, jak wino przyczyniło się do paru kryminalnych wykroczeń albo jakie zbrodnie ludzie są w stanie popełnić, nie tyle pod wpływem, co z powodu wina.

Książka podzielona jest na regiony winiarskie (zdecydowanie dominuje Francja, a następnie Włochy). Opis każdego regionu rozpoczyna się od opisu zbrodni z nim związanej. Kto jednak oczekuje krwawych historii, może poczuć się zawiedziony. Zbrodnie są raczej bardziej związane z szantażem, niszczeniem butelek lub krzewów z winem, czy zatargami rodzinnymi.
Kwestia samej zbrodni to najsłabszy element książki.
Ciekawy i bardzo dobry jest opis regionów winiarskich, win w nich wytwarzanych oraz szczepów winogron, które w danym regionie owocują. Autor opisuje wina w sposób barwny i angażujący kilka zmysłów. Do tego udziela dobrych, ale nie nachalnych rad na co zwrócić uwagę przy kupowaniu wina i gdzie najlepiej go kupić, oraz w jakiej cenie.
Przedstawia historie winnic, winogrodów oraz enologów, którzy stoją za danym winem. Oprócz informacji o samym trunku otrzymujemy wiele ciekawostek o uprawie krzewów, wytwarzaniu wina oraz historycznych zdarzeniach w danej winnicy.

Z przewodników po winach, które miałam okazję czytać, książka Pana Bardela zdecydowanie wysuwa się na pierwsze miejsce. Jest napisana w sposób zrozumiały dla laika, ale również ktoś, kto ma już jakieś pojęcie o winie nie będzie zawiedziony. Po lekturze książki nauczyłam się dużo. Wiem czego mogę się spodziewać po winie z różnych regionów świata, jaki trunek podać do jakich dań oraz czym kierować się przy zakupie wina. 

Całość zwieńczona jest słownikiem terminologii winiarskiej i charakterystyką poszczególnych szczepów.
Jedyne do czego mogłabym się doczepić, to brak wielu regionów winiarskich - nie ma tu Nowej Zelandii, brak Argentyny , zero słów na temat Czech i Słowacji, Portugalii oraz paru innych.
Ufam, że powstanie druga część.

PS. Bloga autora można znaleźć tutaj:Czas Wina

poniedziałek, 24 listopada 2014

Pozostawieni - Tom Perrotta

Do książki miałam dwa podejścia. Pierwsze równolegle z wyświetlaniem serialu na stacji HBO - gdzieś późną wiosną.
Wtedy po przeczytaniu około 70 stron odłożyłam książkę i stwierdziłam, że to lektura nie dla mnie. Myślę, że winne było moje nastawienie - spodziewałam się historii pełnej akcji, dążącej do wyjaśnienia zagadki zniknięcia około 2% ludzkości w niewyjaśnionych okolicznościach.
Natomiast sama książka to studium traumy, która utrzymuje się 3 lata po tych wydarzeniach, opowieść o indywidualnym radzeniu sobie ze stratą i życiu w świecie, który już nigdy nie będzie taki sam. Nie ma tutaj żywej akcji, jest analiza uczuć, psychiki i poczynań bohaterów. Początek sprawia bardzo przygnębiające wrażenie i jego lektura mało pasowała do słonecznych dni i coraz krótszych wieczorów.

Drugie podejście miało miejsce parę dni temu. Aura była odpowiednia, wiedziałam czego spodziewać się po książce - tym razem zagrało. Widzę już powód wysokich ocen tej powieści. To świetna opowieść o ludziach, którzy przeżywają swoją prywatną tragedię i starają się z nią walczyć - każdy na swój sposób. Bohaterowie mają od nastu do kilkudziesięciu lat. Są rozczarowani życiem, zawiedzeni wyborami najbliższych, starają się otrząsnąć z traumy albo skupiają się na swym bólu, nie chcąc go zmniejszyć.

Proste zdania, dobry styl i ciekawie poprowadzone historie za drugim podejściem już nie pozwoliły mi się oderwać.
Autor przedstawia świat, w którym jest sporo smutku, a jego źródło bierze się z dziwnego wydarzenia. Zniknęło 2% ludzkości - nagle i nie wiadomo gdzie ani dlaczego. Jest to tragedia, za której winy nie ma komu przypisać, gdyż tak naprawdę nie wiadomo co się stało. 
Każdy z bohaterów zareagował na to inaczej. Są tacy, których zniknięcie dotknęło osobiście zabierając im całe rodziny. Są też bohaterowie, których bezpośrednio nie dotknęło "Porwanie Kościoła", a jednak ich wybory doprowadziły do rozpadu rodziny, której już nie da się poskładać. 
Postaci w książce są różne. Mają różne powody smutku i radzą sobie z nim zupełnie inaczej. Powolne odkrywanie ich historii i dalszych losów nie pozwala oderwać się od książki.

To dobra lektura na jesień - polecam!
8/10


niedziela, 23 listopada 2014

Steinbeck - Pastwiska Niebieskie

Kocham prozę Steinbecka, o czym wiele razy wspominałam na łamach tego bloga. Jego książki to dla mnie zawsze był strzał w dziesiątkę, aż trafiłam na "Pastwiska Niebieskie".

Jest to zbiór 12 opowiadań, które toczą się w dolinie zwanej "Pastwiska Niebieskie" obok Monterey i Salinas w Kalifornii, czyli wracamy do korzeni autora i miejsca, z którego pochodzi. Bohaterowie to mieszkańcy doliny, którzy pojawiają się jako postaci pierwszo- albo drugoplanowe w kolejnych opowiadaniach.
Do samej formy nie mam zastrzeżeń, to lekko moralizujący ton, prosty język i przyjemna stylistyka znana z innych książek, za to sama treść nudzi. Są opowiadania lepsze i gorsze. Autor analizuje ludzi, ich przywary i zalety oraz opowiada prywatne historie. Konfrontuje marzenia bohaterów z rzeczywistością. Niektóre opowiadania są lekkie i zabawne, inne raczej przygnębiające. Dostajemy wprawdzie historię doliny, ale złożoną z różnych puzzli, które dzieją się w różnym czasie i ukazują innych mieszkańców.
Brakuje mi tutaj rozwijającej się historii, większej interakcji między bohaterami oraz rozwinięcia ich losów charakterystycznych dla Steinbecka.

Nie lubię opowiadań i nawet te w wykonaniu jednego z moich ulubionych autorów nie przekonały mnie do siebie.

5,5 / 10

niedziela, 16 listopada 2014

Gillian Flynn - Zaginiona Dziewczyna

Nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz po przeczytaniu książki byłam tak wkurzona na jej zakończenie. Myślałam o nim tak bardzo, że miałam w nocy koszmary. Ale po kolei.

O autorce usłyszałam z okazji promocji filmu, który sam w sobie mało mnie interesował. Mignęło mi jednak kilka pochlebnych recenzji, więc stwierdziłam, że "Zaginiona dziewczyna" będzie idealnym wyborem na wieczorną podróż autobusem - miało być ciekawie, aby czas szybko upłynął.
Nie był to aż tak idealny wybór, bo po przeczytaniu parudziesięciu stron zasnęłam... Ale potem zrobiło się ciekawiej, chociaż książka nie wciągnęła mnie w takim stopniu jak się spodziewałam.

Historia zaczyna się dosyć typowo, ale dalej już tak nie jest...

W dzień piątej rocznicy ślubu Nicka Dunne i Amy Eliott-Dunne, mąż wraca do domu, gdyż sąsiad zadzwonił do niego zaniepokojony otwartymi drzwiami. W domu Nick zastaje pobojowisko - jakby scenę walki i nigdzie nie może znaleźć swojej żony Amy. Rozkręca się akcja, z badaniami policjantów, powolnym ustalaniem faktów i powrotem do przeszłości.
Całość historii oddana jest z dwóch naprzemiennych perspektyw - jeden rozdział ukazany jest z punktu widzenia  Nicka, a drugi Amy.

Poznajemy historię Amy - rozdziały jej autorstwa są najpierw ulokowane w przeszłości oraz teraźniejszość z punktu widzenia Nicka, który przemilcza wiele ważnych faktów przed policją sprawiając wrażenie winnego. Kolejne rozdziały to dodatkowe informacje, które pozwalają nam wyrobić sobie całościowy obraz.

Ta książka, to bardziej studium charakterów niż intryga kryminalna. Bardziej skupia się na psychice bohaterów ich słabych i silnych punktach, niż na tajemnicy - która zostaje dosyć szybko wyjaśniona.

SPOILER ALERT 

W połowie książki autorka wykonuje woltę i poznajemy również teraźniejszość Amy, która sprawia wrażenie ogarniętej manią zemsty psychopatki. Chce dać swojemu mężowi nauczkę, za to, że musiała udawać fajną dziewczynę, a finalnie Nick i tak przestał ją kochać i znalazł sobie młodszą kochankę, więc w tym celu tworzy swój fikcyjny dziennik oraz aranżuje uprowadzenie/morderstwo. Dodatkowo organizuje poszukiwanie skarbów - grę małżeńską, gdzie kolejne etapy to miejsca, w którym Amy ukryła obciążające dowody. Nick sam pcha się w paszczę lwa, mota się i kłamie, zamiast otwarcie współpracować z policją.
Celem Amy jest posadzenie Nicka na elektrycznym krześle i prawie jej się to udaje. Jednak Nick również zaczyna grać w grę i chce "wmówić" żonie, że gdziekolwiek jest dalej ją kocha. Amy wierzy i wraca.

Pod koniec autorka pokazuje próbę dalszego wspólnego życia bohaterów, które jest całkiem popaprane - nienawidzą się wzajemnie i grają ze sobą w pełną manipulacji grę, mającą na celu wyeliminowanie przeciwnika. Finalnie okazuje się, że Amy jest lepszym graczem - natomiast mimo tego, końcówka jest dla mnie całkowicie niezrozumiała i mocno wkurzająca.
Autorce udało się stworzyć jedną z gorszych psychopatek w literaturze. Nick, który mimo swoich wad, wzbudza większą sympatię okazuje się na końcu słabeuszem, który jednak nic się nie uczy ze swoich błędów i dalej żyje mrzonkami.

KONIEC SPOILER ALERT

Całość była dobra. Chociaż nastawiałam się bardziej na kryminał niż na powieść psychologiczną. Denerwował mnie też lekko styl narracji, ale po pewnym czasie można się do niego przyzwyczaić.

7/10

Jedwabnik - Robert Galbraith

Przeczytałam Jedwabnika - szybko i z dużym zainteresowaniem. Ciekawie poprowadzona akcja, dobry styl, dynamiczny rozwój wydarzeń. Do tego dobrze nakreślone postaci i wciągająca intryga kryminalna.

Cormoran Strike, teraz już wzięty detektyw, mający możliwość wyboru zlecenia, zgadza się pomóc pewnej zagubionej i raczej niezamożnej kobiecie - Lenorze Quine, której mąż, pisarz Owen Quine znikł i nie daje od jakiegoś czasu znaku życia. Przed swoim zniknięciem Owen zrzucił bombę na literacki światek Londynu, gdyż jego najnowsza powieść Bombyx Mori (tytułowy Jedwabnik) to dzieło z kluczem, w którym szkaluje kilka ważnych osób związanych z rynkiem książki oraz nim samym.
Kolejne odkrycia prowadzą do makabrycznej prawdy. 

Autorka dobrze nakreśliła postaci i głównych bohaterów. Dodatkowo ciekawie oddała miasto, jego życie, światek literacki i codzienność ludzi z wyższych i średnich sfer. Bohaterowie często stołują się w pubach i restauracjach, charakterystyka każdego z tych miejsc nakreślona jest tak dobrze, że można je sobie doskonale wyobrazić w czasie lektury. Książka nie skupia się tylko na intrydze, ale również obraza się wokół życia prywatnego Cormorana i Robin, dzięki czemu jeszcze chętniej czyta się kolejne strony.

Całość dobra i warta polecenia. Chociaż, w moim odczuciu trochę gorsza od "Wołania kukułki".
Nie podobało mi się, że pojawiła się pewna nielogiczność, owszem główny bohater może robić co chce, ale gdy wszystko jest wytłumaczone zostawienie tego małego wydarzenia bez komentarza, zostawiło dla mnie pierwszy zgrzyt.
Drugim  był zabieg znany z innych kryminałów, zupełnie inny niż rozwiązanie, które chwaliłam w pierwszej części - otóż detektyw wie coś, czego nie wie czytelnik, bohater wykonuje czynności, których czytający może się co najwyżej domyślić, a te prowadzą do rozwiązania sprawy. Właśnie uniknięcie czegoś takiego i pełna przejrzystość były dla mnie tym, co zachwyciło mnie w "Wołaniu kukułki". Szkoda, że Pani Rowling jednak nie pozostała przy takim rozwiązaniu i poszła w kierunku ukrywania przed czytelnikami pewnych faktów.
 
Gdy tylko ukaże się następna część, na pewno ją przeczytam.

7/10

piątek, 7 listopada 2014

Gniew - Zygmunt Miłoszewski

Moje oczekiwanie na "Gniew" nie było zbyt długie. Poprzednią powieść z cyklu o prokuratorze Szackim przeczytałam przed paru miesiącami, więc nie czułam niedosytu z powodu braku kolejnych przygód tego bohatera.
Do "Gniewu" podeszłam raczej na chłodno, nie rozczarowałam się, ale też nie zachwyciłam za bardzo.
Ostatnia część o Teodorze Szacki  bardziej mi przypominała "Uwikłanie" niż w mojej ocenie genialne "Ziarno prawdy". Mimo ciekawej historii, całość wydała mi się dosyć chaotyczna, a zakończenie zbyt szybkie i zbyt banalne w stosunku do reszty książki, na dodatek otwarte, więc pozwala na wiele domysłów.

Akcja "Gniewu" osadzona jest tym razem w Olsztynie w 2013 roku. Każdy rozdział poprzedza krótka informacja nt. wydarzeń w Polsce, na świecie oraz lokalnych danego dnia. Teodor Szacki "ustatkował" się u boku swej konkubiny, w której domu zamieszkał wraz z 16letnią już Helą (jego córką). Marzy o wielkiej sprawie, gdyż meczą go łatwe do rozwiązania przypadki, którymi się zajmuje.
Akcja nabiera rozpędu, gdy okazuje się, że tak naprawdę szkielet, który został znaleziony w bunkrze obok szpitala, nie należy do zmarłego po wojnie "Niemca", a jest całkiem świeży, bo raptem tygodniowy. Teodor Szacki ma wreszcie sprawę, na którą czekał. Ciekawą i wymagającą.
Bardzo ważny temat tej książki to przemoc domowa - autor nawiązuje do niej wielokrotnie i uwypukla ten problem.

Ale to wszystko pojawia się później. Gdyż najpierw autor serwuje czytelnikom wstęp, po którym każdy fan Teodora Szackiego na pewno nie odłoży "Gniewu" na półkę - ale o tym, najlepiej przekonać się samemu :)

To co jest wspaniałe u Miłoszewskiego to oczywiście język i styl. Książkę czyta się niezwykle przyjemnie. Genialne operowanie językiem polskim, wypowiedzi i język bohaterów dopasowane do ich wieku, zawodu i charakterów. Świetne opisy lokalizacji oraz oddanie lokalnego kolorytu  miasta z dużą dbałością o szczegóły. Całość napisana dynamicznie, przez co czyta się szybko. Autor dorzuca sporo odniesień do autentycznych wydarzeń na świecie oraz nawiązuje wielokrotnie do obecnych trendów i kultury popularnej, przez co akcja sprawia niezwykle realne wrażenie. Do tego ciekawie skonstruowany wątek kryminalny i niesztampowa zbrodnia, okraszone badaniem sprawy przez zakład medycyny sądowej sprawiają, że ciężko było oderwać się od książki.
Szczególnie zbrodnia związana z odnalezionym szkieletem jest przerażająca, opis sposobu zamordowania ofiary wywołuje ciarki.

Całość jest niezła. Zapewniła mi sporą rozrywkę i na pewno polecę tę książkę znajomym. Dla fanów twórczości Pana Zygmunta to pozycja obowiązkowa, dla miłośników kryminałów na pewno będzie stanowiła ciekawą lekturę, nawet w oderwaniu od pozostałych części.
Gdyby nie to słabsze zakończenie i parę niewyjaśnionych kwestii, moja ocena byłaby na pewno wyższa.
7/10


wtorek, 4 listopada 2014

Apetyt - Philip Kazan - Włoska kuchnia bez pomidorów

Gdyby nie planowany wyjazd do Florencji nie sięgnęłabym po tę książkę. Opis książki zamieszczony przez wydawnictwo wkazuje raczej na tanie romansidło niż przyjemną lekturę.
Nie wiedziałam nawet, że akcja "Apetytu" toczy się we Florencji. Trafiłam na tę informację zupełnie przypadkiem szukając książek o Włoszech.

Akcja "Apetytu" toczy w XV wieku we Florencji, a następnie w Rzymie i Asyżu, z epizodyczną podróżą z Toskanii do Lacjum. Wśród bohaterów są postaci fikcyjne, jak i historyczne, które autor zręcznie wplótł w treść. Obok postaci jednym z bohaterów jest sama Florencja, pięknie przedstawiona i  opisana z uwzględnieniem wszystkich zmysłów.

Główny bohater to Nino Lattini, syn rzeźnika, posiadający specjalny talent, jakim jest niesamowity zmysł smaku. Kubki smakowe Nina są analogiczne do nosa Jean Babtiste Grenouile z "Pachnidła" Süskinda, jest on w stanie z niczego stworzyć arcydzieło. W przeciwieństwie jedna do Grenouile'a, Nino jako bohater przedstawiony jest w świetle pozytywnym i da się lubić.

Bohatera poznajemy w trudnej dla niego chwili - umiera jego matka, a obdarzony niezwykłym smakiem chłopiec próbuje poznać smak śmierci, którego nie ma. Pogrążonemu w żałobie dziecku towarzyszymy w spacerze po Florencji, poznajemy jego przyjaciół, oraz wuja, który z tej okazji przyjechał do miasta. Wuj chłopca to malarz, którego obrazy dziś możemy podziwiać w galerii Uffizi - Fillipinno Lippi. Wraz z nim poznajemy innych przyjaciół Nina jak Botticelego oraz Leonarda da Vinci. Ale to nie koniec postaci historycznych, które przewiną się przez książkę. Będzie ich więcej, w pewnym momencie w moim odczuciu aż za dużo.

Nino wyrasta na genialnego kucharza, którego talent docenia sam Lorenco Medici, zatrudniając go w swojej kuchni. Aby jednak nie skupiać się tylko na jedzeniu i zbudować ciekawą historię, autor dodaje wątek nieszczęśliwej miłości - Tessina, ukochana chłopaka zostaje zmuszona do poślubienia podstarzałego arystokraty. Cierpiący z tego powodu Nino pozwala sobie zabawić się smakami kosztem przyszłego męża Tessiny, a przez szereg swoich głupich wyborów wplątuje się intrygę, która zmusza go do porzucenia jego miasta.
Trafia w końcu do Rzymu, gdzie ma szansę wyprawić uczty dla samego papieża, a na co dzień pracuje u pewnego bardzo znanego z historii kardynała zapewniając specjalne rozrywki jego gościom.
Bohater dojrzewa, ale mimo upływu lat w dalszym ciągu z powodu szalonych decyzji, podyktowanych miłością do Tessiny, naraża się na kolejne nieprzyjemności.

 Na szczęście wątek miłości nie zdominował książki. Jest ona bardzo zmysłowa, oprócz rozkoszy stołu autor przedstawił również proces tworzenia obrazów, obrazowo przedstawia wiele lokalizacji i dobrze oddaje koloryt epoki.

W samej Florencji autor nie tyle skupia się na zabytkach, co na zapachach i smakach. Florencja którą odmalował to miasto piękne, wręcz mistyczne, jednakże naprawdę wypełniają go tradycyjne dla niej smaki i wonie. Są tutaj flaczki, które możemy zjeść również dziś, jest Ribolita - czyli warzywna zupa z chlebem, której zapach roznosił się po całym mieście - jedząc ją, miałam przed oczyma sceny z powieści i za to jestem wdzięczna autorowi. Przed wyjazdem otrzymałam niezwyczajny przewodnik, dzięki któremu mogłam popatrzeć na Florencję z innej perspektywy i wiedziałam, czego spróbować w restauracjach :).

Książkę czytało się całkiem przyjemnie, chociaż momentami czułam przesyt opisami oraz irytację z powodu kolejnych wyborów głównego bohatera.

Jeśli ktoś wybiera się do Włoch, to zdecydowanie polecam :)
6.5/10