niedziela, 13 sierpnia 2017

Katarzyna Puzyńska - Czarne narcyzy

Książki Katarzyny Puzyńskiej mają to do siebie, że czyta się je świetnie, połyka błyskawicznie ale niestety równie szybko ulatują.
Odkryłam autorkę w zeszłym roku, krótko przed pojawieniem się "Łaskuna". Miałam możliwość czytania pierwszych pięć części jedną za drugą, co sprawiło, że byłam na bieżąco z historią i perypetiami miłosnymi Daniela i Weroniki. Wtedy sama historia mocno przypominała Camilę Lackberg, ale na szczęście autorka postanowiła namieszać w kształtującej się rodzinnej sielance i wbiła mocny klin między tą parę oddalając się od porównani ze szwedzkim cyklem.

A potem była część szósta - Łaskun, siódma - Dom Czwarty i ósma - Czarne narcyzy i historia bohaterów skomplikowała się na tyle, że czytając ostatnią póki co część, miałam problem aby umieścić się w historii miłosnego trójkąta i przypomnieć sobie jak skończyła się poprzednia część.

W porównaniu z poprzednimi tomami "Czarne narcyzy" mają słaby wątek kryminalny. Tym razem nie udało się odtworzyć ciężkiej atmosfery tajemnicy, która była silna w Utopcach i obecna również w Domu Czwartym. Wręcz elementy paranormalne wydają się w tej części wepchnięte na siłę, tak samo jak policyjne słownictwo. Co nie zmienia, że czyta się ją szybko i dobrze.

Niestety powoli z cyklu o Lipowie tworzy się drugi Ojciec Mateusz. Dużo zbrodni, niektóre wątki i ich zakończenia niesatysfakcjonujące - tak jak sprawa dziwnego stowarzyszenia i ich zbrodni, od której się wszystko zaczęło. Wkrótce w Lipowie zabraknie już mieszkańców, którzy nie mieliby czegoś na sumieniu ;)

Bardzo lubię autorkę i mam nadzieję, że następna książka o Lipowie odzyska trochę ducha pierwszych z serii. Może zostaną wprowadzone nowe postaci, a obecnie bohaterowie odzyskają trochę gruntu pod nogami. Czekam na dawną Klementynę.

3/5

Erik Axl Sund - Obłęd

Będą spojlery:

Dawno nie czytałam tak nudnego kryminału.
Z jednej strony mamy epatowanie okrucieństwem jak i trudny temat pedofilii, wykorzystywania dzieci oraz rozdwojenia jaźni. Z drugiej strony śledztwo które posuwa się niezwykle wolno, mało wyraźnych bohaterów i nudną akcję. W zasadzie, skoro w książce mamy przedstawione 4 bohaterki, z czego jedna jest sprawcą wszelkiego zła, druga policjantką, trzecia psychologiem, a czwarta ofiarą wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie z rozdwojeniem jaźni, to szybko się domyślimy co jest na rzeczy...

To pierwsza cześć trylogii, dlatego nic nie jest wyjaśnione. Nie wiadomo po co jest całe krzywdzenie i mordowanie małych chłopców, nie wiadomo co dzieje się z młodym chińskim chłopcem, który jest zamknięty w tajemniczym, wyciszonym i odciętym od świata pokoju w bloku - no ale są przecież okna z innych mieszkań, a z tego nie ma? To co jest grane? Po cholerę ktoś zastawia okna styropianem - to jest samo już podejrzane na odległość? Do tego tą złą jest kobieta, która w jakimś celu okalecza i morduje małych chłopców, a następnie podrzuca ich w różnych miejscach w mieście.
Zbrodnie ma wyjaśnić policjantka, nie doceniana przez przełożonych i ze skomplikowanym życiem prywatnym.
Policjantka spotyka Panią psycholog, za której sprawą poznajemy dziewczynę, która wykorzystywana w dzieciństwie przeżywa swoją traumę i opowiada o niej na nagranych kasetach. Szybko orientujemy się, która z bohaterem cierpi na rozdwojenie jaźni... Tym bardziej, że wydawca nie omieszkał dodać znaczku na okładce - oblicza Victorii Bergmann.

Historia mozolnie posuwa się do przodu. Nie ma przytupu ani wartkiej akcji historii kryminalnych. Sam element szoku też przechodzi wraz z rozwojem historii.
Całość kończy się w dramatycznym momencie, gdy odkryte zostają wszystkie karty co ma skłonić czytelnika do sięgnięcia po dalsze części.

Dziękuję, mnie nie skłoniło.

1/5

Neil Gaiman - Amerykańscy bogowie

Od dawna spotykam się z entuzjastycznymi opiniami na temat "Amerykańskich bogów" Gaimana. W planach miałam tą powieść od paru lat, potrzebny był jednak impuls w postaci zapowiedzi serialu, oraz dostępności książki w zbiorze audiobooków, abym w końcu sięgnęła do tej pozycji.

"Amerykańscy bogowie" to książka, która stawia pewnego rodzaju wymagania przed czytelnikiem - trzeba być obeznanym ogólnie z kultury i dosyć szczegółowo z kwestii mitologicznych. Bez tego ani rusz - bo jak inaczej zorientujemy się kim jest Mr. Wednesday od razu gdy go poznamy?

Całość zaczyna się w więzieniu - Shadow Moon odbywa tu karę za udział w napadzie. Jego żona Laura - pracująca w biurze podróży oczekuje na niego i załatwiła mu bilet na samolot. Na parę dni przed zwolnieniem Shadow ma złe przeczucia, że stanie się coś niedobrego. Na dzień przed wyjściem z więzienia zostaje wezwany do kierownika i dowiaduje się, że jego żona zginęła w wypadku samochodowym.
Shadow walczy z przeciwnościami losu aby dotrzeć na pogrzeb Laury. W czasie jednego z lotów poznaje Mr. Wednesdaya (który proponuje aby tak go nazywał, skoro dziś środa). Tajemniczy starszy Pan wie wszystko na temat Shadowa i finalnie oferuje mu pracę ochroniarza, którą ten po wielu wahaniach w końcu przyjmuje. I tak zaczyna się przygoda Shadowa, który w towarzystwie starego oszusta jakim jest Wednesday poznaje wielu pomniejszych bogów oraz fantastyczne stworzenia jak skrzaty, trzy siostry strzegące nieba, stare rosyjskie bóstwo, trio z egipskiego panteonu oraz wielu innych.

Książka składa się z kilku historii, wątek główny to losy Shadow i rozwój konfliktu między nowymi bogami a starymi. Oprócz niego jest sporo wątków pobocznych, nawiązujących do różnych historii jak pojawienie się wikingów w Ameryce, wędrówka ludów syberyjskich czy też bunt niewolników. Każda, nawet najbanalniejsza historia zmusza czytelnika do sięgnięcia pamięcią do mitologii, gdyż niesie ze sobą sporo smaczków.

Amerykańskich bogów nie czyta się z wypiekami na twarzy, bo to nie ten rodzaj książki. Odkrywa się ją strona po stronie.

3/5



czwartek, 13 lipca 2017

Sarah J. Mass - Trylogia ACOTAR - Dwór cierni i róż




ACOTAR - ten skrót wywodzi się od tytułu pierwszej powieści z trylogii - A court of thornes and roses, czyli Dwór cierni i róż. Widziałam wcześniej tą książkę w księgarniach, oraz na portalach literackich, natomiast nie wzbudziła mojego większego zainteresowania. 

Powodem, że sięgnęłam po "Dwór cierni i róż" był fakt, że otrzymałam tą powieść w prezencie urodzinowym od koleżanki z pracy. Dodatkowo gorąco polecała mi tą książkę. Zaczęłam ją czytać, ale przez pierwsze dwa tygodnie przebrnęłam ledwie przez parę stron, głównie z powodu braku czasu. Dopiero weekend majowy pozwolił mi poświęcić się lekturze i bum, przeczytałam część pierwszą, połknęłam część drugą a 3 maja czekałam rano, aż na amerykańskim Amazonie będę mogła kupić część trzecią, którą też przeczytałam bardzo szybko.

Dwór cierni i róż to fantasy dla dziewczyn. Mimo ciekawej historii oraz opisów paru walk oraz treningu wojskowego, elementy kobiece i "young adult" jednak dominują - jest główna bohaterka Feyra, jest wątek miłosny, są kobiece przyjaciółki i wrogowie, wreszcie jest sporo opisów strojów, potraw i sukienek. Panowie przeczytają, ale pewnie nie będą tak zachwyceni jak kobiety.

Jak wspomniałam, główną bohaterką jest Feyra - najmłodsza z trzech sióstr, córka kupca, który z powodu paru złych decyzji stracił cały swój majątek. Gdy umierała matka Feyry, wymogła na córce, że zawsze będzie troszczyć się o ojca i siostry. Dlatego dziewiętnastolatka poluje wyruszając samotnie w niebezpieczne lasy blisko muru, gdyż to jedyny sposób, aby zdobyć jedzenie oraz pieniądze po sprzedaży skór upolowanych zwierząt. Jej ojciec, okaleczony fizycznie oraz złamany psychicznie nie stanowi podpory rodziny, rzeźbi w drewnie, ale marne zarobki nie starczają na utrzymanie nędznej chaty, ani trzech córek. Dwie siostry Elaine oraz Nesta również nie pracują, za to stale krytykują najmłodszą. Życie Feyry nie jest usłane różami. Codziennie musi stoczyć walkę, aby wypełnić przysięgę złożoną matce.

Poznajemy ją, gdy brnie w śniegu w las bardzo oddalony o od osad ludzkich, a położony blisko muru oddzierającego krainy ludzi od krainy Prynthianu, zamieszkiwanej przez straszne Fae. Zauważa w śniegu sarnę, ale chwilę zanim ją ustrzeli widzi również wilka, który się czai obok. Po krótkiej ocenie, czy wilk jest przeobrażonym Fae dziewczyna podejmuje decyzję i zabija zarówno drapieżnika jak i sarnę. Zdziera z wilka skórę, a sarnę zanosi do domu. Następnego dnia na targu sprzedaje skóry zwierząt najemniczce i otrzymuje informacje, że najlepiej gdyby wraz z rodziną oddaliła się od muru, gdyż coś dziwnego się dzieje w krainie Fae.

Tego samego wieczoru drzwi do chaty Feyry i jej rodziny zostają wyważone i wpada przez nie bestia, która żąda informacji kto zabił jej przyjaciela. Za cenę życia wilka, Feyra może albo zginąć, albo musi udać się z bestią do krainy Fae - wybiera to drugie.
Bestia okazuje się być jednym z siedmiu książąt krainy zwanej Prynthian - księstwa położonego na granicy krainy ludzi a zwanego Dworem Wiosny. Jak nazwa wskazuje, za sprawą magii na terenie całego księstwa panuje wieczna wiosna. Tamlin, bo tak książę ma na imię jest wysokim, dobrze zbudowanym blondynem o zielonych oczach i części twarzy ukrytej za maską balową, której on, ani jego dworzanie z powodu klątwy nie może zdjąć.

Feyra powoli poznaje dwór, służbę i przyjaciela Tamlina - Luciana, jednego z książąt dworu jesieni, który uciekł gdy bracia chcieli go zamordować. Mimo spokojnych warunków, bezpiecznego i wygodnego domu i dostatku jedzenia, dziewczyna chce uciec, gdyż martwi się o rodzinę. Jak jednak możemy się domyślić, powoli rodzi się między nią a Tamlinem uczucie, a napięcie emocjonalne i erotyczne panuje przez dużą część książki. Dodatkowo ciągle dowiadujemy się o klątwie, która wpływa na moc księcia aby finalnie odkryć z czego ona wynika...

Na tym zakończę streszczenie historii, aby nie wrzucać spoilerów.

Pierwsza książka z cyklu rozwija się powoli, w pewnym momencie jest w niej więcej romansu niż fantastyki. Wszystko jest cukierkowe, potem zaczyna się horror aby znowu było dobrze. Natomiast druga część "Dwór furii i mgieł" jest już o wiele wiele lepsza. Bohaterowie okazują w końcu większą paletę cech charakteru i nie są tacy "płascy". Cała historia idzie również w innym kierunku, niż wydawało by się na początku. Ta część spokojnie przechodzi w tom trzeci - nie wydany jeszcze w Polsce "Dwór skrzydeł i ruin".

Autorka stworzyła ciekawy, chociaż nie idealny świat powieści osnuty woków krainy Prynthianu i Fae. Skupiła się jednakże za bardzo na Dworach i ich władcach, przez co wydaje się, że życie w tej krainie koncentruje się raczej wokół ośrodków władzy.
Bohaterami uczyniła elfy, którzy mają po setki i tysiące lat i skonfrontowała je z 19-letnią dziewczyną - Feyre. Co dziwne, te wiekowe elfy zachowują się jak Feyre - pokazując sobie wulgarne gesty, przeklinając i wygłupiając się. To razi, gdyż trudno sobie wyobrazić, że żyjący ponad 500 lat książę wielkiego dworu będzie zachowywał się jak nastolatek, skoro przez te setki lat rządził swoim dworem oraz nazbierał doświadczenia. To przypominało zmierzch.
Nie do końca przemyślany jest również sam świat, częściowo stylizowany na późne średniowiecze bądź renesans, ale wyposażony w łazienki z wannami i sedesami.

Nie zmienia to jednak faktu, że cały cykl czyta się bardzo dobrze i jest to mile spędzony czas.

Polecam 3/5

niedziela, 28 maja 2017

Jan Seghers - Die Sterntaler Verschwoerung


Nie znałam wcześniej twórczości tego autora. Nie wiem, czy jest wydawany w Polsce. Na kryminał jego autorstwa trafiłam w postaci audiobooka poleconego mi przez platformę streamingową. Sterntaler Verschwoerung jest kolejną książką w serii, można ją jednak czytać w oderwaniu od poprzednich - po prostu w przypadku wątku związanego z głównym bohaterem będziemy mieć spoilery ;)


Die Sterntaler Verschwoerung to thriller polityczny. Zbrodnia ma swoje początki w rotacjach i układach politycznych związanych z jednym z niemieckim parlamentów krajów związkowych. W Hesji mają nastąpić nowe wybory, w których parta opozycyjna może zebrać więcej głosów, a tym samym miejsc niż ekipa rządząca. W związku z tym zostają podjęte pewne kroki, aby nie dopuścić do takiej sytuacji. Niektóre z działań to czarny PR i dyskredytowanie przeciwników, ale w dążeniu do władzy wszystkie środki dozwolone, tym bardziej, jeśli ma się w szachu również policję...

Mamy intrygę polityczną, kryminalną, trochę historii prywatnej.
Kryminał, który niestety nie trzyma w napięciu.
1/5

wtorek, 25 kwietnia 2017

Chemik - Stephenie Meyer

Stephenie Meyer i Thriller. Zapowiadało się co najmniej ciekawie...

Mimo płytkości samej historii  przedstawionej "Zmierzchu"  przyznaję, że była to bardzo "miodna" książka, którą czytało się szybko i przyjemnie. Idealny czasoumilacz i pozycja na odstresowanie.
"Intruz" mi się nie podobał, główna bohaterka irytowała mnie jeszcze bardziej niż Bella - swoją drogą ciekawe, że Stephanie ma talent do tworzenia takich irytujących "bab". Historia też mnie nie wciągnęła. Przeczytałam, ale z trudem.

Chemik ma być Thrillerem, w którym nic nie jest czym się wydaje. Od razu uprzedzam, że nie ma tutaj twistu, który mógłby decydująco podnieść walory książki.
Całość wydaje się chaotyczna. Momentami nie wiadomo o co chodzi, pojawiają się jakieś decydujące kwestie, które wynikają nagle i przypadkowo. Ale do rzeczy.

Książka rozpoczyna się z perspektywy głównej postaci - dziewczyny lubiącej unisexowe imiona, dzięki czemu może rozmyć się w tłumie. Ta dziewczyna która nazywa siebie Alex (chociaż naprawdę ma na imię Julianna), ucieka przed swoimi poprzednimi pracodawcami - komórką tajnych służb USA, w której pracowała jako specjalista ds. przesłuchań. Już kilka razy próbowano dokonać zamachu na jej życie, więc Alex jest podwójnie przezorna. Gdy korzysta z internetu to kilometry od domu w którym  mieszka, ciągle zmienia samochody, śpi w masce gazowej a jej małe mieszkanko jest zabezpieczone na różne sposoby śmiercionośnymi pułapkami. Jest specjalistką od substancji chemicznych, których spektrum działania jest bardzo szerokie - w jej asortymencie znajdują się substancje sprawiające że ktoś może być całkowicie posłuszny, usypiające, niwelujące ból jak i śmiercionośne. Alex od lat ucieka, aż pewnego dnia otrzymuje maila od jej byłego szefa, który informuje ją o kolejnym zleceniu. Tym razem mam skupić się na terroryście, który prowadzi życie pod przykrywką, a naprawdę planuje duży zamach z użyciem broni biologicznej, który może kosztować życie setek osób. Alex uczulona na takie kwestie daje się wciągnąć w tą intrygę i po szeregu operacji odkrywa, że została wykorzystana. Jej ucieczka trwa.

Tyle zdarza się do około 35% książki, potem można się domyślić - ucieczka, uczucie, wrogowie - przyjaciele i intryga, która w tym wypadku jest dziwna - w zasadzie autorka serwuje czytelnikowi wszystko na talerzu, nie pozwalając na domyślenie się wcześniej o co mogło chodzić. Brakuje elementu zaskoczenia.
To nie jest thriller który trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać od lektury. Książka jest lekko chaotyczna i bardzo przewidywalna.

Bez rewelacji
2/5

Margaret Atwood - Burza (Czarci pomiot)

Czwarta i w mojej opinii najlepsza póki co część cyklu inspirowanego Szekspirem.
Margaret Atwood - utytułowana kanadyjska pisarka wzięła na warsztat "Burzę" Szekspira i na kanwie tego dramatu stworzyła powieść. W porównaniu z poprzednimi "inspiracjami" pozycja jest dobra, ale porównując ją z jakąkolwiek inną książką, która nie powstała w oparciu o coś, to w dalszym ciągu jest to "odgrzewany kotlet".

Margaret Atwood zrobiła sztukę w sztuce. Akcja i postępowanie bohaterów w dużym zakresie pokrywają się w opowiadanej historii i granej przez główne postaci książki sztuce Szekspira. Głównym bohaterem jest reżyser teatralny, a zarazem legendarna postać w kręgach teatralnych Felix, który przeżywa własny dramat - najpierw umiera jego żona, a kilka lat później trzyletnia córka Miranda. Felix ogarnięty bólem planuje wystawienie zupełnie innej niż dotychczas Burzy, przedsięwzięcie nie dochodzi jednak do skutku, gdyż na skutek intryg jego pozornych przyjaciół zostaje zwolniony i odsunięty od dzieła swojego życia.
Pozbawiony rodziny i pracy która była jego największą pasją, Felix zaszywa się w odosobnionej chatce i przeżywa w spartańskich warunkach kilka lat, mając za towarzysza wyimaginowanego ducha zmarłej córki, który w jego rojeniach rośnie o dojrzewa.
Po kilkunastu latach Felix podejmuje się nietypowej pracy - prowadzi warsztaty literackie w więzieniu, i wystawia z więźniami kolejne dramaty angielskiego dramaturga, zyskując tym sobie pewną sławę.
Cały czas czuje złość i urazę z powodu wydarzeń z przeszłości, które znacznie wpłynęły na jego życie, dlatego gdy pojawia się okazja, i dawni wrogowie pojawią się jako widzowie na jego terenie, planuje wystawienie Burzy, ale innej niż wszystkie. Zemsta wszak najlepiej smakuje na zimno.

Książkę czyta się dobrze i szybko. Nie miałam wcześniej okazji czytać niczego Pani Atwood, chociaż kilkukrotnie myślałam o sięgnięciu po coś tej autorki.
Jej styl mi odpowiada, więc zapewne to zrobię.
2/5



środa, 19 kwietnia 2017

Anne Tyler - Dziewczyna jak ocet

"Dziewczyna jak ocet" autorstwa Anne Tyler to współczesna wersja "Poskromieniem Złośnicy" Szekspira, kolejna w cyklu powieści inspirowanych dziełami wielkiego dramaturga.
Książka jest bardzo "lekka" w treści i odbiorze. W zasadzie przewidywalna od samego początku i banalna. Czyta się dobrze, ale jest jak odgrzewany obiad - nie ten smak. Dodatkowo bardzo szybko ulatuje z pamięci.

Bohaterką jest Kate Battista, córka naukowca od lat prowadzącego badania w laboratorium i czekającego na wielki przełom. Doktor Battista, po śmierci żony wprowadził w domu szereg zasad, które mają być przestrzegane przez jego dwie córki - dorosłą i spokojną Katę i nastoletnią i zbuntowaną Bunny.  Pewnego dnia, naukowiec prosi starszą córkę aby przyniosła mu do pracy lunch, który zapomniał w domu. Korzystając z okazji przedstawia ją swojemu asystentowi - Piotrowi Szczerbakowi, który jak się później okazuje, ma zostać deportowany gdyż kończy się jego wiza. Jedyną szansę na zmianę losu asystenta, a tym samym przyszłości swoich badań naukowiec widzi w wydaniu Kate za Piotra w celu uzyskania zielonej karty. Doktor Battista gra rolę swatki, a Kate ma się do niej dostosować - co uwaga SPOJLER - robi.

Nie czytałam "Poskromienia złośnicy", ale spodziewałam się po głównej bohaterce większego buntu w stosunku do planów ojca oraz słabego podrywu Piotra. Miałam nadzieję na silną postać, która się nie ugnie, chyba że w obliczu prawdziwego uczucia i naprawdę godnego go wybranka. Tu nie ma nic takiego. Kate trochę się buntuje, ale przystaje na wszystko i akceptuje swój los. Piotr zachowuje się jak chłopaczek w wieku gimnazjalnym ze sztubackimi hasłami i działaniami. A doktor Battista jest zaślepiony wizją swoich badań, dla których jest gotów poświęcić córkę. Jedyną barwną postacią jest nastoletnia Bunny, ale to za mało aby uratować książkę.

Z przykrością stwierdzam, że to kolejna książka w tym cyklu która nie wywarła na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Odgrzewany kotlet.

1/5

PS. Nie znałam wcześniej autorki, ale nie czuję się zachęcona do jej innych książek.

sobota, 15 kwietnia 2017

Lisia Dolina - Charlotte Link

Książki Charlotte Link trudno nazwać tylko kryminałami. Oprócz wątku kryminalnego, autorka z wprawą wplata również sporo wątków obyczajowych i buduje parę historii dookoła głównych zdarzeń. Ma przy tym dar, aby tak snuć opowieść, że przenosi czytelnika niepostrzeżenie do innej historii, która nagle staje się tą główną.
Nie inaczej jest w przypadku Lisiej Doliny.

Głównym bohaterem jest Ryan, drobny przestępca, który ma na koncie parę wykroczeń takich jak małe kradzieże, rozbój i pobicia. Ryan najbardziej na świecie boi się więzienia. Jego styl życia, jednak ciągle sprowadza na niego kłopoty. Nie jest w stanie utrzymać ani stałej pracy ani związku. Błędy przeszłości ścigają go na każdym kroku. Jest zmuszony oddać 20 000 funtów które pożyczył parę lat wcześniej od lichwiarza, w innym wypadku może zostać zabity. Zmuszony sytuacją podejmuje szaloną decyzję - z opuszczonego parkingu porywa kobietę, która stoi tam sama obok samochodu, gdyż wcześniej pokłóciła się z mężem. Jest to Pani doktor z lokalnego uniwersytetu, jej ubiór i marka samochodu wskazują, że ma pieniądze. Ryan porywa ją i wywozi do jaskini, którą odkrył jako dziecko. Miejsce to leży w lesie, daleko od cywilizacji - w lisiej dolinie. Wejście do jaskini jest ukryte przed przypadkowymi turystami. 
Ryan zamyka kobietę w skrzyni, daje jej tygodniowy zapas jedzenia i wody, latarkę i czasopisma i mówi, że wróci w parę dni, gdy tylko otrzyma okup. Jednakże nie ma możliwości zadzwonić do męża kobiety i domagać się pieniędzy, gdyż tego samego wieczoru zostaje złapany i zatrzymany przez policję w związku z pobiciem. Trafia do aresztu a potem więzienia. Ma świadomość, że jeśli nie wyjdzie, kobieta nie przeżyje, gdyż nie ma szans, aby ktoś ją odnalazł. Walczy z wyrzutami sumienia, ale strach przed długoletnim więzieniem wygrywa i Ryan zachowuje milczenie.

Gdy wychodzi przedterminowo po dwóch latach, nagle kobiety z jego najbliższego otoczenia - była dziewczyna i matka, zostają pobite i uprowadzone. Ryan podejrzewa dwie osoby - lichwiarza, u którego dług urósł już zapewne do ogromnej kwoty albo porwaną lata wcześniej kobietę, która mogła wydostać się w jakiś sposób ze skrzyni i chce się na nim zemścić...

Oprócz tego wątku, autorka buduje również powieść obyczajową, której bohaterami oprócz Ryana i jego kręgu znajomych są również mąż porwanej kobiety oraz osoby z jego otoczenia. Charlotte Link buduje historię w historii, nie pomijając żadnego wątku. Pokazuje codzienność bohaterów dzień po dni, a skoki czasu pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami nie są gwałtowne. Autorka koncentruje się na postępowaniu postaci, ich odczuciach i czynach.

Książkę czyta się dobrze, chociaż pewne wątki są zdecydowanie zbyt długie i spowalniają tempo akcji nie wnosząc specjalnie wartości do całej historii.

3/5


niedziela, 9 kwietnia 2017

Howard Jackobson - Shylock się nazywam (Kupiec wenecki)

Kolejna książka z cyklu powieści współczesnych inspirowanych Szekspirem. Tym razem w oparciu o dramat "Kupiec Wenecki". Napisana przed Howarda Jacobsona, który do tej pory był mi zupełnie nieznany. 

Autor w książce nagina czas i przestrzeń, gdyż przenosi Szekspierowskiego Shylocka - weneckiego, żydowskiego kupca do współczesnej Anglii w okolice tzw "Złotego trójkąta". Tam na cmentarzu spotyka go kolekcjoner sztuki oraz bogacz Strulowitz i zaprasza do swojego domu, aby podyskutować z nim o kwestii żydowskiej oraz o problemach jakie ma z córką. Strulowitz nie traktuje religii jako czegoś ważnego, a jednak wyznanie pełni ważną rolę w jego życiu oraz  ma wpływ na jego stosunek do żon i córki. Strulowitz jest współczesną wersją Shylocka,  ma sparaliżowaną żonę, nadmiernie dojrzałą na swój wiek i rozpustną córkę oraz problemami natury filozoficznej. 

Oprócz wyżej wspomnianych wśród bohaterek jest też rozpuszczona i zmanierowana dziedziczka fortuny Plurabelle o bardzo długim imieniu, która znużona życiem posiadającej wszystko panny bawi się uczuciami różnych ludzi, a życie traktuje jak zabawę albo temat kolejnego programu telewizyjnego. Jest też znajomy Plurabelle - przeciwnik Strulowitza, również kolekcjoner sztuki. Jak również tłamszony przez nią narzeczony i piłkarz wielbiciel żydówek, który ze względu na nazistowskie gesty na boisku ma przymusowy urlop. 

Całość jest nie ukrywajmy NUDNA. Kwestie filozoficzne związane z wiarą i stylem życia stanowią jakieś 80% powieści, pozostałe 20% to historia rodem z żon Hollywood, ale w wydaniu córek tychże. 

Nie podobało mi się
1/5

niedziela, 2 kwietnia 2017

Austin Wright - Zwierzęta Nocy

Zanim dowiedziałam się, że Tom Ford wyreżyserował film pod tytułem "Zwierzęta Nocy" nie byłam świadoma, że taka książka istnieje, oraz że została wydana lata temu również w Polsce pod tytułem Tony i Susan. Przy okazji premiery filmu, jedno z wydawnictw wprowadziło ją ponownie na rynek pod zmienionym tytułem.

Zwierzęta nocy to intrygująca powieść w powieści, od której trudno się oderwać. Klimat jest dosyć ciężki, a opisane zdarzenia - szczególnie te w książce, wywołują ciarki na plecach. 
Główną bohaterką jest Susan, nauczycielka literatury w collegu w Chicago, żona znanego kardiochirurga i matka trójki dzieci. Pracuje dorywczo, a większość czasu spędza w domu na wsi. Pewnego dnia otrzymuje przesyłkę od jej poprzedniego męża Edwarda, z którym rozstała się w niezbyt miłych okolicznościach. Edward, niespełniony pisarz, przesyłam Susan swoją powieść, która ma być wydana pod tytułem "Zwierzęta Nocy", przy okazji proponuje jej spotkanie gdy przyjedzie do Chicago i prosi ją o opinię o książce, jako że w czasie trwania ich małżeństwa to żona była najostrzejszym recenzentem i krytykiem jego "dzieł".

Susan zaczyna lekturę książki, zdarzenia o których czyta, wywołują jej silne reakcje i powodują, że przypomina sobie życie z Edwardem oraz wiele małych zdarzeń z przeszłości, jak i skłania ją do analizowania jej obecnej sytuacji życiowej. Powieść Edwarda wstrząsa nią do głębi.

To jedna strona powieści Austina Wright'a, druga to "Zwierzęta nocy" opowiadające o Tonym - nauczycielu akademickim, który zawsze zachowuje się grzecznie i kulturalnie, do tego stopnia, że gdy pada wraz z rodziną na autostradzie ofiarą trzech mężczyzn, nie jest w stanie przeciwstawić się im gdy porywają jego żonę i córkę, a jego samego wyrzucają w środku lasu. Jest ofiarą, ale budzi mieszane uczucia, gdyż nie ma sobie ani odrobiny siły czy też buntu. Na wszystko potulnie się zgadza i nie potrafi walczyć, gdyż kłóciłoby się to z jego kulturalnym sposobem bycia. Nawet doprowadzony do skrajności nie jest w stanie pozbyć się okowów narzuconych mu przez środowisko, musi przeżyć silne wstrząsy, aby zacząć domagać się zemsty i zadośćuczynienia za krzywdę, ale nawet ta, wydaje się pozorna.

Autor świetnie przedstawia postaci oraz ich uczucia. Analizuje zachowania oraz dążenia. Jego bohaterowie wywołują w czytelniku raczej neutralne uczucia, jeśli wkurzają to nie powodują nienawiści, dzięki czemu można "na zimno" śledzić ich losy. Dzięki temu, lepiej można wejść w powieść bez niepotrzebnego współczucia albo nienawiści.

3/5

niedziela, 26 marca 2017

Jeanette Winterson - Przepaść Czasu (Zimowa opowieść)

Zaintrygowała mnie wydawana ostatnio seria współczesnych interpretacji dramatów Szekspira. Znani i uznani współcześni autorzy mają zmierzyć się z przedstawieniem we współczesnej formie klasycznych dzieł najsłynniejszego dramaturga.

Pierwszą książką z kolekcji jest "Przepaść Czasu" na motywach Zimowej opowieści. Do książki podeszłam sceptycznie - wieki temu czytałam coś tej autorki i męczyłam tamtą książkę bardzo długo. Już nawet nie pamiętam co to było.
W tym wypadku przeczytałam książkę w dwa dni. Wciągnęła mnie, ale nie ujęła. Autorka zaserwowała spojler w postaci streszczenia sztuki Szekspira na samym początku książki. Postaci noszą takie same, albo bardzo podobne imiona, spełniają tą samą rolę i  mamy starą historię w nowej aranżacji. Mimo, że intencja była dobra, gdyż autorka pozwoliła czytelnikom nie znającym oryginalnego dramatu na poznanie jego treści, to zabieg ten zaburzył odbiór książki, gdyż zanikł element zaskoczenia.

Książka opowiada o dramacie nieuzasadnionej zazdrości, zadufaniu, dobroci i przebaczeniu. Główny bohater - Leo -  wzorowanym na królu z oryginalnego dramatu nie budzi sympatii. Jest zazdrosny, aczkolwiek nie do końca wiadomo o kogo bardziej, czy o żonę, którą podejrzewa o romans z jego przyjacielem Kseno, czy o przyjaciela, który był kiedyś jego kochankiem. Zazdrość sprawia, że Leo działa nieracjonalnie, powodowany gniewem i niesłusznym uczuciem dokonania sprawiedliwości, co doprowadza do tragedii.

Czytało się dobrze, chociaż styl autorki nie do końca do mnie przemawia. Męczące są częste nawiązania filozoficzne oraz czynienie z banalnych rzeczy albo interakcji międzyludzkich przesadzonych stylistycznie zdarzeń. Zwykłe uczucia między bohaterami urastają do rangi legendarnych zdarzeń. Nie lubię czegoś takiego.

Całościowo oceniam książkę na 2/5


sobota, 18 marca 2017

Hugh Laurie - Sprzedawca Broni

Słuchanie tej książki było męczące. To co mnie najbardziej drażniło to bardzo ironiczny humor, który jest na każdej stronie i w każdym momencie książki. Ja rozumiem, że autor ma taką manierę, może została mu z roli House'a, rozumiem też, że niektórym czytelnikom taki sposób pisania może się podobać, ale mi zdecydowanie nie. Wkurzają mnie bohaterowie literaccy, którzy nawet w sytuacji zagrożenia życia sobie żartują i nie traktują niczego poważnie.

Nie lubię porzucać książek w trakcie, nawet jeśli nie do końca mi się podobają. Akcja, zgodnie z tym co obiecuje okładka łączy w sobie kilka wywiadów wojskowych i organizacji terrorystycznych, w tle jest historia miłosna i niezwykle wkurzający bohater.

Na pewno ponownie nie sięgnę.
Najgorsza i najbardziej irytująca książka od dawna.
1/5

Daringham Hall - Trylogia - Kathrin Taylor

Bardzo lekka i przewidywalna trylogia. Reklamowana jako romans z elementami erotyki - coś tam faktycznie jest, ale jeśli ktoś spodziewa się drugiego "Greya" to niech lepiej nie sięga po te książki.

Przesłuchałam wszystkie trzy części jako audiobook. Są krótkie, akcja toczy się w miarę szybko i jest raczej przewidywalna. Fabuła skupia się wokół Bena Sterlinga - trzydziestoparoletniego, bogatego i odnoszącego sukcesy przedsiębiorcy z Nowego Jorku, który do pozycji którą obecnie piastuje musiał dojść własnymi siłami. Ben utracił matkę jako mały chłopiec, po latach wynajął detektywa aby poznać swoją przeszłość. Odkrył, że jego ojcem jest Ralph Campden angielski baron posiadający pałac o nazwie Daringham Hall.
Ben mając w pamięci krzywdy wyrządzone matce postanawia zemścić się na ojcu i jego


rodzinie i zdobyć dla siebie tytuł i dziedzictwo barona, które przysługuje mu jako najstarszemu synowi. W tym celu przybywa do Anglii, jednakże jadąc do Daringham gubi drogę i przez wypadek jaki go spotyka traci pamięć. Samotnego i nie wiedzącego kim jest ani co robi w Anglii, Bena przyjmuje do swojego domu weterynarz, Katy Hackley, która uprzednio wzieła go za intruza i znokautowała uderzeniem w głowę. Katy to przyjaciółka rodziny Camdenów, związana z Daringham Hall, która uwielbia Camdenów i nie jest w stanie zaakceptować jakiejkolwiek negatywnej informacji na ich temat.

Wszystkie trzy tomy skupiają się wokół relacji Ben - Kate oraz interesów Ben - Daringham Hall. I jeden i drugi związek fluktuują, przeżywając wzloty i upadki oraz pozorną stabilność.
W książce są również inne postaci, mające swoje historie, relacje, związki i perypetie. Często o wiele barwniejsze niż główne postaci. Daringham Hall skrywa wiele tajemnic.

To książka, która w swoim odbiorze przypomina lekki film albo serial z wątkiem romantyczmym. Wiemy, że będzie dużo przygód po drodze, ale i tak wszystko będzie miało swój happy end. Jest całkiem przyjemna w lekturze. Jednakże przyjemność z czytania mi najbardziej zaburzała niezwykle irytująca kreacja Katy Hackely, która trafia na panteon najbardziej wkurzających bohaterek literackich. 

Całościowa ocena 2.5

poniedziałek, 27 lutego 2017

Wdowa - Fiona Barton

Wdowa to kryminał, w którym jak w ostatnio popularnych książkach jak Dziewczyna z Pociągu, czy Zaginiona Dziewczyna, nic nie jest do końca takie, jakby się mogło wydawać.

Autorka porusza kilka ważnych i trudnych tematów.
Główny wątek kryminalny obraca się wokół kwestii pedofilii i porwania małej dziewczynki. Ale ważna jest także wpływ prasy na życie ofiar i potencjalnych przestępców jak i przemoc domowa.

Tytułowa wdowa - Jean - to kobieta, która straciła niedawno męża w wypadku komunikacyjnym. Dokładniej rzecz biorąc wpadł pod autobus. Gdy tylko policja, a następnie prasa zorientowała się o kogo chodzi, wdowa stała się najbardziej "łakomym kąskiem" dla wielu dziennikarzy, którzy przepychają się pod jej drzwiami aby uzyskać możliwość przeprowadzenia z nią wywiadu. Zmarły mąż był głównym podejrzanym w procesie o porwanie 3 letniej dziewczynki. Procesie, który został rozstrzygnięty na korzyść pozwanego, a jednak pozostawił wiele otwartych pytań.

Autorka powoli rozwija historię małżeństwa, śledztwa policyjnego i dziennikarskiego jak i bohaterów związanych w różnym zakresie z tą historią. Chronologia nie jest zachowana, a autorka skacze po różnych latach i często teraźniejszość przeplata się z mniej czy bardziej odległą przeszłością, która na dodatek pokazywana jest z perspektywy kilku bohaterów. Takie oddanie głosu wielu postaciom pozwala czytelnikowi na wgląd w akcję i powolne układanie własnej wersji opowiedzianej historii.
Dodatkowo Jean, jako osoba która powinna wiedzieć co się dzieje w jej domu i małżeństwie milczy, albo opowiada historię zachowując pewne szczegóły dla siebie. Autorka buduje napięcie pozwalając czytelnikowi na tworzenie własnych przemyśleń co do opowiadanej historii.

Całkiem przyjemny kryminał
3/5

środa, 15 lutego 2017

Wróżbiarze aka Diviners - Libba Bray

Czasami zupełnie przypadkiem można trafić na książkową perełkę. Tak właśnie zdarzyło mi się w przypadku książki autorstwa Libby Bray - Diviners - przetłumaczonej na polski, zresztą trochę na wyrost "Wróżbiarze".
Wybrałam ją z oferty audiobooków popularnego serwisu streamingowego, w języku niemieckim, bo niestety polskich książek tam jak na lekarstwo. Początkowo nie byłam zachwycona, gdyż monotonny sposób czytania lektorki nie pozwalał mi za bardzo skupić się na powieści, nie poddałam się jednak i nie żałuję, bo kazdą wolną chwilę poświęcałam na słuchanie książki..

Akcja toczy się w Nowym Jorku w latach 20stych. Czasach, gdy tam były już automaty z kanapkami, pod ulicami jeździło metro, ludzie używali telefonów oraz bawili się do białego rana w różnych szemranych knajpach, które ze względu na prohibicję musiały ukrywać się w najdziwniejszych miejscach.

Książka zaczyna się na przyjęciu bogatych nastolatków mieszkających na Upper East Side. Zaczynają bawić się tabliczką Ouija i wywołują ducha Naughty Johna, który obiecuje im piekło na ziemi i wszystko co najgorsze. 
Następnie poznajemy główną bohaterkę - 17 letnią chłopczycę Evie o'Neil, która wolny czas spędza na imprezach, upija się do nieprzytomności ginem i w czasie jednej z imprez, z użyciem swojego specjalnego daru jakim jest czytanie prawdy z przedmiotów, wywołuje skandal społeczny w miejscu zamieszkania. Rodzice odsyłają ją do Nowego Jorku pod opiekę wujka - kustosza muzeum "Amerykańskiego folkloru, przesądów i okultyzmu" - Williama Fitzgeralda. 
Evie zamieszkuje z Willem i jego wychowankiem Jericho w budynku na Upper West Side - Bennington, w którym mieszka również jej najlepsza przyjaciółka Mabel oraz nowa towarzyszka nocnych wypadów Theta Knight.
Kto jednak spodziewa się tylko relacji z nocnych imprez i opisów życia w Nowym Jorku w szalonych latach dwudziestych, dostanie jeszcze całkiem zgrabną i wciągającą historię kryminalną, losy wielu bohaterów do śledzenia oraz piętrzące się zagadki i tajemnice.
Miastem wstrząsa seria zbrodni popełnianych przez Pentagramowego Mordercę, ze względu na pentagramy które wypala ofiarom. 
Will wspiera śledztwo, a wraz z nim Evie oraz w pewnym stopniu jej przyjaciele.
Akcja podąża wytrwale do przodu, chociaż czasem ilość dygresji dosyć przytłacza główną historię.

Z niezwykłym zainteresowaniem śledziłam dalsze losy bohaterów i rozwój fabuły. Autorka zadbała o ciekawy a na dodatek paranormalny wątek kryminalny. Wprowadziła ciekawe interakcje między bohaterami, a każdego z nich obdarzyła tajemnicą, na której wyjaśnienie przyjdzie poczekać w następnych częściach sagi. A całości dopełnia świetne oddanie miasta oraz klimatu lat dwudziestych, dzięki czemu trudno oderwać się od książki.

Powinna spodobać się nie tylko nastolatkom, ale też dorosłym lubiącym kryminał okraszony elementami paranormalnej fantastyki.
Polecam 4/5

niedziela, 12 lutego 2017

Mnich - George Matthew Lewis

Dawno temu, pod koniec XX wieku w drugiej klasie liceum przerabialiśmy Romantyzm.  Wśród książek o jakich traktował podręcznik przygodnie wspominany był również Mnich - George Matthew Lewisa jako przykład powieści gotyckiej. Wtedy nie sięgnęłam po dodatkowe lektury, wystarczyło mi to co zaproponowała nauczycielka. Na studiach zafascynował mnie "czarny romantyzm" w wydaniu niemieckim z jego przedstawicielami jak E.T.A. Hoffmann czy Novalis. Jeszcze później zgłębiając temat wampiryzmu w kulturze trafiłam na Polidoriego i Sheridana Le Fanu, ale Lewisa omijałam długo. Aż do 2017 roku.

Stwierdziłam, że mam ochotę na coś typowo gotyckiego na mroźne styczniowe wieczory. Wybór padł na Lewisa i jego Mnicha, szczególnie, że niedawno został wydany w ładnym formacie.
Wgryzienie się w książkę i styl autora jest trudne, szczególnie dla kogoś przyzwyczajonego do prozy współczesnej, której w ostatnim czasie czytam zdecydowanie więcej niż klasyki. Mnich to pod względem stylistycznym typowa powieść na przełomie klasycyzmu i romantyzmu. Autor opisuje wszystko dokładnie, a dygresyjne wątki ciągną się na kilkadziesiąt stron. Każdy zdarzenie musi być przedstawione z jego historią i tłem historycznym, a bohater przedstawiony od młodości po teraźniejszość. Nie ma nutki tajemniczości i nic nie jest pozostawione domysłom.
Mnich traktuje o dwóch rzeczach  - miłości i religii. Autor mocny cios wymierza zgromadzeniom zakonnym prezentując przewrotność i obłudę, jak również zepsucie oraz bezmiar zła, które rozwija się za klasztornymi murami. Pokazuje również meandry miłości i pożądania, dodając do historii sporą dozę erotyki.

Mnich opowiada kilka różnych historii, które łączą się ze sobą przez postaci bohaterów i ich powinowactwa. Dużo czerpie z różnych legend, romansu rycerskiego czy powieści awanturniczej.
Główny ciężar historii skupia się jednak na tytułowym mnichu Ambrosio - czyli opacie zakonu kapucynów - autor ukazuje go początkowo jako człowieka cnotliwego i gorliwie tępiącego wszelki występek. Gani życie w grzechu, nie tylko z ambony madryckiej katedry, ale również całkiem prywatnie. Śledząc kolejny rozwój historii autor ukazuje nam powolny upadek Ambrosia i jego odwrót od cnoty w kierunku coraz gorszych występków.
Morderstwa, gwałty, kazirodztwo, tortury, nienawiść i występna miłość to wszystko co znajdziemy w tej powieści.

Podobało mi się 3/5

środa, 1 lutego 2017

Czy miałaś kiedyś rodzinę - Bill Cleg

Pierwsza książka, którą przeczytałam w 2017 roku. Nastrojowa, smutna i bardzo ludzka powieść o stracie, życiowych błędach i poczuciu winy.

Autor skupia się na ludziach i ich emocjach. Ważne są uczucia oraz interakcje między bohaterami. Te małe i te duże. Książka składa się z rozdziałów pisanych z perspektywy różnych osób w różnym okresie czasu. Czasami przenosimy się daleko w przeszłość, czasem tylko trochę albo autor ukazuje teraźniejszość bohaterów. 
Postaci w książce to bezpośrednie, albo pośrednie ofiary pożaru domu, w którym zginęło czworo bliskich postaciom osób. Koligacje i powinowactwa do ofiar są najróżniejsze. Największej tragedii doświadczyła jednakże June Reid - pięćdziesięcioczteroletnia właścicielka galerii która w pożarze straciła córkę, niedoszłego zięcia, byłego męża i kochanka. 

To nastrojowa powieść, zdarzeń jest tu mało i akcja nie pędzi. Ważne są stany psychiczne bohaterów i ich odbieranie świata w postaci tragedii jak również przeżywanie żałoby.

4/5

piątek, 27 stycznia 2017

Diuna - Frank Herbert

Z "Diuną" po raz pierwszy zetknęłam się naście lat temu przy okazji filmu uwielbianego przeze mnie Davida Lyncha. Potem obejrzałam jeszcze jakąś inną produkcję filmową. To co zapamiętałam najbardziej to niebieskie oczy i wielkie czerwie żyjące na pustyni, natomiast sama historia zupełnie wypadła mi z głowy.

Sięgnęłam po książkową wersję Diuny skuszona informacją, że ma być serial na jej podstawie. Początkowo lektura była ciężka, autor wrzuca czytelników w zupełnie nowe uniwersum bez przygotowania. Na samym początku jest scena, przez którą trzeba się przegryźć, bo to tak jakbyśmy czytali na temat innej kultury i praw nią rządzących. Z każdą kolejną stroną lepiej rozumiemy świat stworzony przez autora, jego naleciałości kulturalne, rządzące nim zwyczaje oraz organizacje, jak również zaplecze technologiczne i cywilizację.

Świat Diuny to przyszłość ludzkości, bez sztucznej inteligencji. Ludzie żyją na planetach rozsianych we wszechświecie, władzę dzierży imperator i wysokie rody, a cały ruch międzyplanetarny i handel kontroluje gildia. Książę Atryda, wraz z jego rodziną, oraz całą świtą jak i wojskiem ma opuścić rodzimą pełną wody planetę i zamieszkać na pustynnej Arrakis, która jest szczególnie interesująca ze względu na jedyne w kosmosie źródło przyprawy - czyli narkotyzującej substancji pozwalającej wydłużyć życie i mieć wgląd w przyszłość.
Ród Atrydów, mimo przynależności do wielkich rodów nie ma wysokiego stanowiska, ze względu na raczej kiepską sytuację finansową. Jednakże sam książę ma uznanie u Imperatora oraz budzi nienawiść wśród innych rodów.

Główną postacią jest potomek Atrydy - Paul, wraz z jego matką Lady Jessiką. Opuszczeni i zdradzeni, będą musieli znaleźć możliwość przeżycia jak i zemsty. W tym celu wyruszą na zwodniczą pustynię i poznają bliżej żyjący na niej lud Fremenów.
Frank Herbert stworzył uniwersum w oparciu o elementy kultury i historii ludzkości. Dużo tu wpływów arabskich, mimo przyszłościowej technologii wydaje się, że bohaterowie żyją w średniowiecznych pałacach. Kultury i religie są wymieszane. Uniwersalne są jednak wartości jak miłość, honor i nienawiść.

Diuna to mimo jej całego rozmachu jednak dosyć jednotorowa opowieść. Gdy już poznamy świat i możemy cieszyć się lekturą, bez zastanawiania się co i dlaczego, powieść oddaje pełnię swojej wielkości.
To bardzo dobra pozycja wśród fantastyki którą szczerze polecam.

4/5