piątek, 27 stycznia 2017

Diuna - Frank Herbert

Z "Diuną" po raz pierwszy zetknęłam się naście lat temu przy okazji filmu uwielbianego przeze mnie Davida Lyncha. Potem obejrzałam jeszcze jakąś inną produkcję filmową. To co zapamiętałam najbardziej to niebieskie oczy i wielkie czerwie żyjące na pustyni, natomiast sama historia zupełnie wypadła mi z głowy.

Sięgnęłam po książkową wersję Diuny skuszona informacją, że ma być serial na jej podstawie. Początkowo lektura była ciężka, autor wrzuca czytelników w zupełnie nowe uniwersum bez przygotowania. Na samym początku jest scena, przez którą trzeba się przegryźć, bo to tak jakbyśmy czytali na temat innej kultury i praw nią rządzących. Z każdą kolejną stroną lepiej rozumiemy świat stworzony przez autora, jego naleciałości kulturalne, rządzące nim zwyczaje oraz organizacje, jak również zaplecze technologiczne i cywilizację.

Świat Diuny to przyszłość ludzkości, bez sztucznej inteligencji. Ludzie żyją na planetach rozsianych we wszechświecie, władzę dzierży imperator i wysokie rody, a cały ruch międzyplanetarny i handel kontroluje gildia. Książę Atryda, wraz z jego rodziną, oraz całą świtą jak i wojskiem ma opuścić rodzimą pełną wody planetę i zamieszkać na pustynnej Arrakis, która jest szczególnie interesująca ze względu na jedyne w kosmosie źródło przyprawy - czyli narkotyzującej substancji pozwalającej wydłużyć życie i mieć wgląd w przyszłość.
Ród Atrydów, mimo przynależności do wielkich rodów nie ma wysokiego stanowiska, ze względu na raczej kiepską sytuację finansową. Jednakże sam książę ma uznanie u Imperatora oraz budzi nienawiść wśród innych rodów.

Główną postacią jest potomek Atrydy - Paul, wraz z jego matką Lady Jessiką. Opuszczeni i zdradzeni, będą musieli znaleźć możliwość przeżycia jak i zemsty. W tym celu wyruszą na zwodniczą pustynię i poznają bliżej żyjący na niej lud Fremenów.
Frank Herbert stworzył uniwersum w oparciu o elementy kultury i historii ludzkości. Dużo tu wpływów arabskich, mimo przyszłościowej technologii wydaje się, że bohaterowie żyją w średniowiecznych pałacach. Kultury i religie są wymieszane. Uniwersalne są jednak wartości jak miłość, honor i nienawiść.

Diuna to mimo jej całego rozmachu jednak dosyć jednotorowa opowieść. Gdy już poznamy świat i możemy cieszyć się lekturą, bez zastanawiania się co i dlaczego, powieść oddaje pełnię swojej wielkości.
To bardzo dobra pozycja wśród fantastyki którą szczerze polecam.

4/5

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...