czwartek, 13 lipca 2017

Sarah J. Mass - Trylogia ACOTAR - Dwór cierni i róż




ACOTAR - ten skrót wywodzi się od tytułu pierwszej powieści z trylogii - A court of thornes and roses, czyli Dwór cierni i róż. Widziałam wcześniej tą książkę w księgarniach, oraz na portalach literackich, natomiast nie wzbudziła mojego większego zainteresowania. 

Powodem, że sięgnęłam po "Dwór cierni i róż" był fakt, że otrzymałam tą powieść w prezencie urodzinowym od koleżanki z pracy. Dodatkowo gorąco polecała mi tą książkę. Zaczęłam ją czytać, ale przez pierwsze dwa tygodnie przebrnęłam ledwie przez parę stron, głównie z powodu braku czasu. Dopiero weekend majowy pozwolił mi poświęcić się lekturze i bum, przeczytałam część pierwszą, połknęłam część drugą a 3 maja czekałam rano, aż na amerykańskim Amazonie będę mogła kupić część trzecią, którą też przeczytałam bardzo szybko.

Dwór cierni i róż to fantasy dla dziewczyn. Mimo ciekawej historii oraz opisów paru walk oraz treningu wojskowego, elementy kobiece i "young adult" jednak dominują - jest główna bohaterka Feyra, jest wątek miłosny, są kobiece przyjaciółki i wrogowie, wreszcie jest sporo opisów strojów, potraw i sukienek. Panowie przeczytają, ale pewnie nie będą tak zachwyceni jak kobiety.

Jak wspomniałam, główną bohaterką jest Feyra - najmłodsza z trzech sióstr, córka kupca, który z powodu paru złych decyzji stracił cały swój majątek. Gdy umierała matka Feyry, wymogła na córce, że zawsze będzie troszczyć się o ojca i siostry. Dlatego dziewiętnastolatka poluje wyruszając samotnie w niebezpieczne lasy blisko muru, gdyż to jedyny sposób, aby zdobyć jedzenie oraz pieniądze po sprzedaży skór upolowanych zwierząt. Jej ojciec, okaleczony fizycznie oraz złamany psychicznie nie stanowi podpory rodziny, rzeźbi w drewnie, ale marne zarobki nie starczają na utrzymanie nędznej chaty, ani trzech córek. Dwie siostry Elaine oraz Nesta również nie pracują, za to stale krytykują najmłodszą. Życie Feyry nie jest usłane różami. Codziennie musi stoczyć walkę, aby wypełnić przysięgę złożoną matce.

Poznajemy ją, gdy brnie w śniegu w las bardzo oddalony o od osad ludzkich, a położony blisko muru oddzierającego krainy ludzi od krainy Prynthianu, zamieszkiwanej przez straszne Fae. Zauważa w śniegu sarnę, ale chwilę zanim ją ustrzeli widzi również wilka, który się czai obok. Po krótkiej ocenie, czy wilk jest przeobrażonym Fae dziewczyna podejmuje decyzję i zabija zarówno drapieżnika jak i sarnę. Zdziera z wilka skórę, a sarnę zanosi do domu. Następnego dnia na targu sprzedaje skóry zwierząt najemniczce i otrzymuje informacje, że najlepiej gdyby wraz z rodziną oddaliła się od muru, gdyż coś dziwnego się dzieje w krainie Fae.

Tego samego wieczoru drzwi do chaty Feyry i jej rodziny zostają wyważone i wpada przez nie bestia, która żąda informacji kto zabił jej przyjaciela. Za cenę życia wilka, Feyra może albo zginąć, albo musi udać się z bestią do krainy Fae - wybiera to drugie.
Bestia okazuje się być jednym z siedmiu książąt krainy zwanej Prynthian - księstwa położonego na granicy krainy ludzi a zwanego Dworem Wiosny. Jak nazwa wskazuje, za sprawą magii na terenie całego księstwa panuje wieczna wiosna. Tamlin, bo tak książę ma na imię jest wysokim, dobrze zbudowanym blondynem o zielonych oczach i części twarzy ukrytej za maską balową, której on, ani jego dworzanie z powodu klątwy nie może zdjąć.

Feyra powoli poznaje dwór, służbę i przyjaciela Tamlina - Luciana, jednego z książąt dworu jesieni, który uciekł gdy bracia chcieli go zamordować. Mimo spokojnych warunków, bezpiecznego i wygodnego domu i dostatku jedzenia, dziewczyna chce uciec, gdyż martwi się o rodzinę. Jak jednak możemy się domyślić, powoli rodzi się między nią a Tamlinem uczucie, a napięcie emocjonalne i erotyczne panuje przez dużą część książki. Dodatkowo ciągle dowiadujemy się o klątwie, która wpływa na moc księcia aby finalnie odkryć z czego ona wynika...

Na tym zakończę streszczenie historii, aby nie wrzucać spoilerów.

Pierwsza książka z cyklu rozwija się powoli, w pewnym momencie jest w niej więcej romansu niż fantastyki. Wszystko jest cukierkowe, potem zaczyna się horror aby znowu było dobrze. Natomiast druga część "Dwór furii i mgieł" jest już o wiele wiele lepsza. Bohaterowie okazują w końcu większą paletę cech charakteru i nie są tacy "płascy". Cała historia idzie również w innym kierunku, niż wydawało by się na początku. Ta część spokojnie przechodzi w tom trzeci - nie wydany jeszcze w Polsce "Dwór skrzydeł i ruin".

Autorka stworzyła ciekawy, chociaż nie idealny świat powieści osnuty woków krainy Prynthianu i Fae. Skupiła się jednakże za bardzo na Dworach i ich władcach, przez co wydaje się, że życie w tej krainie koncentruje się raczej wokół ośrodków władzy.
Bohaterami uczyniła elfy, którzy mają po setki i tysiące lat i skonfrontowała je z 19-letnią dziewczyną - Feyre. Co dziwne, te wiekowe elfy zachowują się jak Feyre - pokazując sobie wulgarne gesty, przeklinając i wygłupiając się. To razi, gdyż trudno sobie wyobrazić, że żyjący ponad 500 lat książę wielkiego dworu będzie zachowywał się jak nastolatek, skoro przez te setki lat rządził swoim dworem oraz nazbierał doświadczenia. To przypominało zmierzch.
Nie do końca przemyślany jest również sam świat, częściowo stylizowany na późne średniowiecze bądź renesans, ale wyposażony w łazienki z wannami i sedesami.

Nie zmienia to jednak faktu, że cały cykl czyta się bardzo dobrze i jest to mile spędzony czas.

Polecam 3/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...