Egzorcysta - Wiliam Peter Blatty
Najpierw był film. Oglądany jeszcze w późnych latach 80 albo wczesnych 90-tych na zdobytej gdzieś kasecie video. Wyświetlony na obłędnej na tamte czasy wielkości - 32 calowym telewizorze z Panasonica, który rodzice w późnych latach 80-tych kupili w Peweksie. Film straszny i przerażający, szczególnie dla dziecka jakim wtedy byłam. Widziałam go bodajże raz i obraz dziewczynki z jej okręcającą się o 180 stopni głową na stałe wypalił się na moich siatkówkach. Nie wiem czy, kiedykolwiek potem oglądałam raz jeszcze Egzorcystę. Miałam podejście po przeczytaniu książki, ale zupa z groszku i fioletowo-żółta charakteryzacja już nie robią takiego wrażenia. Tak jak i inne filmy, które w dzieciństwie zapierały dech w piersiach, oglądane obecnie (z paroma wyjątkami) rażą słabymi efektami specjalnymi i po latach wydają się infantylne. Sięgając po książkę spodziewałam się, że przerazi mnie tak bardzo, że będę bała się wchodzić sama do nieoświetlonych pomieszczeń. A tymczasem nie bał...