Posty

"Cień templariusza" Nuria Masot - niewykorzystany potencjał

Obraz
Lubię kryminały i książki historyczne. Templariusze sami z siebie są fascynujący. Więc połączenie tych trzech faktorów zapowiadało czytelniczą ucztę i parę przyjemnych godzin. Tymczasem trafił mi się wyjątkowy książkowy przeciętniak z kiepską akcją, irytującymi bohaterami i fajną końcówką, która pokazuje jak bardzo autorka zmarnowałam potencjał tematu, który sama poruszyła. Postaci są proste i przewidywalne. Kryminału nie ma tu prawie wcale, no dobrze może trochę na początku. To co mogło być ciekawe, zostało okrojone i przytłoczone przez inny wątek. Naprawdę ciekawe są ostatnie dwie strony, gdyby one zostały rozbudowane i na nich oparłaby się książka, byłaby to naprawdę wciągająca powieść. To taki pseudohistoryczny pseudokriminał. Pseudo, gdyż oprócz osadzenia akcji w średniowiecznej Barcelonie i wybraniu na bohaterów templariuszy ja nie doszukałam się prawie niczego, co odwzorowałoby epokę. W książkach historycznych oczekuję opisu ubrań, potraw, budynków, życia. Tutaj wygląd...

Nasz Mały PRL

Obraz
Na początku lipca tego roku narzekałam mojej przyjaciółce na czytelniczy kryzys, gdyż byłam mocno zmęczona lekturą porażająco nudnego "Złego" Tyrmanda, Klimat PRL super, ale akcja "Złego" to flaki z olejem.... Moja przyjaciółka poleciła mi właśnie "Nasz mały PRL", a że leżał u mnie na półce, kupiony parę miesięcy wcześniej okazał się właśnie taką lekturą, jakiej potrzebowałam, aby mieć odskocznie od książki Tyrmanda, a jednocześnie pozostać w klimatach komunistycznej Polski. "Nasz mały PRL" to trochę nietypowy reportaż. Izabela Meyza oraz Witold Szybłowski, wraz z ich córeczką planują spędzić pół roku w PRL, a dokładniej po długim namyśle w początku lat 80tych, czyli w czasach stanu wojennego. I tu pojawia się pierwsze pytanie - Jak niby mają zamiar przetransportować się 30 lat do tyłu? Jak się okazało, mieli całkiem niezły pomysł, na podróż w czasie. Najpierw wynajmują mieszkanie - nieremontowane od lat 80 w po PRLowskim osiedl...

Zabawa w Boga - Pod kopułą - Stephen King

Obraz
Koniec 2012 a początek 2013 miał przynieść zapowiedaną przez Majów apokalipsę. Mimo, że nie wierzę w teorie o końcu świata ani szalone proroctwa bałam się jednego - tematu, który poruszały gazety naukowe - burz słonecznych, które mogłyby cofnąć naszą cywilizację paręset lat w tył. Wyobrażacie sobie życie bez prądu? Dzisiaj? Ja niestety nie.... Nie chodzi tylko o rozrywki. Można przeżyć bez internetu, można bez telewizji. Ale jak przetrwać w domach, które są ogrzewane tylko dzięki temu, że istnieje prąd (piece centralnego ogrzewania też potrzebują prądu, nowoczesne aby działać, a starego typu muszą mieć pompy, które jak serce pozwalają na obieg ciepła w domu). Jak ugotować jedzenie, skoro kuchenka jest na prąd? Jak wyprać pranie, wysprzątać podłogi...... Nie wiadomo. To już nie dla nas, nie dla ludzi ery elektronicznych pomocników w domu i nowoczesnych gadżetów. A gdyby nas zamknięto nagle w kopule, odcięto prąd, a do tego kontakt ze światem, dostawy żywności, ba nawet wodę i ...

Dziecko czy własne szczęście. Doris Lessing - Piąte dziecko

Obraz
Całkiem niedawno obejrzałam film pod tytułem "Musimy porozmawiać o Kevinie". Poruszał on ciężki temat, konfliktu, a w zasadzie niechęci pomiędzy matką a synem. Pokazywał matkę, która nie kocha swojego dziecka, ani go nie akceptuje, ale mimo wszelkich przeciwności losu stara się nim opiekować. Oraz dziecko, które od urodzenia nienawidzi swojej matki, będąc dla niej jawnym potworem a dla wszystkich innych ludzi przybierając maskę niewiniątka. Obraz ten był ciężki, również ze względu na trudną ocenę postępowania bohaterki - wolała udawać, że wszystko jest ok niż oddać dziecko do zakładu, w końcu wolała porzucić swoje życie zamiast odciąć się od syna. Bardzo podobny temat porusza Doris Lessing w książce "Piąte dziecko". Po tą pozycję sięgnęłam akurat z zupełnie innego powodu nie wiedząc, o czym jest ta książka (nie przepadam za czytaniem streszczeń na okładce bo często psują mi lekturę). Wypożyczyłam ją ze względu na to, że była mała objętościowo i napisana przez ...

Literatura erotyczna - Raczej post 18+ ;)

Obraz
Książki erotyczne, czyli pozycje, które w historii literatury są prawie od zawsze, w ciągu ostatnich lat jednak przeżywają swój renesans, a od zeszłego roku zdominowały listy nowości i bestsellerów dużych księgarni. Wszędzie pełno Greyów, Crossów, różnokolorowych historii i powieści poruszającej wątki BDSM. Każda z osób, które lubią czytać książki, zapewne miało okazję zetknąć się z tym typem literatury w swojej czytelniczej karierze. Pierwszym "dziełem" z zakresu literatury erotycznej jakie ja miałam okazję przeczytać była "XIII Księga Pana Tadeusza" autorstwa Fredry, która krążyła jako tajne ksero między uczniami w moim liceum. W tamtych odległych o ponad dekadę czasach, powieści erotyczne nieśmiało przecierały sobie drogę na salony,  pozostając raczej w zakresie mało popularnej literatury niszowej. Wątki były dostępne jednak w amerykańskich horrorach, czasami stanowiąc większość ksiażki - np.  "Trzęsawisko" autorstwa Guy N. Smith'a. Na s...

Drzwi do Piekła - Maria Nurowska

Obraz
Przeczytałam dosyć dawno temu i sporo już zapomniałam. Opiszę jedynie to co zostało, czyli moje wrażenia. Książka reklamowana była jako dosyć obrazoburcza, poruszająca trudną tematykę więźniarek. Przedstawiona jest z perspektywy głównej bohaterki - Darii - która odsiaduje wyrok za zabójstwo męża. Do tego miała poruszać uczucie pomiędzy dwoma kobietami. Historia płynnie przenika między czasami więzienia, a przeszłością Darii - od dzieciństwa po zabójstwo męża. Retrospekcje przechodzą w teraźniejszość i vice versa. Czasami przejścia są gładkie, a czasami dość ostre. Między jednym a drugim lądujemy w różnym czasie, w retrospekcji są to różne etapy przeszłości bohaterki w teraźniejszości przeskakujemy o kilka miesięcy, albo lat. Czasami te przeskoki powodują, że historia staje się niespójna. Historia życia bohaterki czasami jest interesująca, najczęściej jednak nie ma w niej nic fascynującego. Obrazoburczy w książce miał być wątek uczucia między kobietami. Dla mnie nie by...

"Jutro przypłynie królowa" - Macieja Wasilewskiego

Obraz
Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Szczególnie po intrygującej recenzji na okładce. Temat książki to życie mieszkańców Pitcairn - maleńkiej wysepki w jurysdykcji Wielkiej Brytanii, leżącej na oceanie spokojnym. Obecni mieszkańcy wyspy to potomkowie buntowników z "Bounty" i porwanych przez nich Tahitanek. Oficjalne recenzje były bardzo kuszące - tajemnicza wyspa, gdzie dziennikarzy się nie wpuszcza, a ci, którzy ta byli i opisali życie jej mieszkańców mogą przypłacić to życiem. Tymczasem książka traktuje o problemie wyspy, jakim jest wykorzystywanie seksualne wyspiarek oraz podział ludzi na wyspie, na swoich i Judaszy, a także układy sił w lokalnej polityce. Te trzy tematy przeplatają się przez całą książkę aż do znudzenia. Owszem, temat molestowania i gwałtów na dzieciach i nastolatkach jest trudny i przerażający, ale ciągłe powtórzenia, wielokrotne przywoływanie jednych i tych samych zdarzeń strasznie je spłyca i upraszcza. Kwestia podziału sił wśród rodzin na wysp...