Morfina - Twardoch

W języku niemieckim w użyciu jest sformułowanie Jein - połączenie ja (tak) oraz nein (nie) jako wyrażenie, że coś nam odpowiada ale zarazem nie odpowiada. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy podobała mi się Morfina mogłabym odpowiedzieć właśnie "jein".

Początek lektury był wyjątkowo trudny. Miałam ochotę kilka razy odłożyć książkę "na później", gdyż nie odpowiadał mi ani styl, ani opowiadana historia. Przekonałam się do "Morfiny" dopiero w okolicy 100 strony, gdy zaznajomiłam się z językiem w jakim jest napisana, a sama akcja też zaczęła dążyć w interesującym kierunku.
Notka na okładce obiecywała opowieść o antybohaterze, który ma problemy ze swoją przynależnością Państwową oraz jest złym mężem i ojcem. To streszczenie jest mocno uproszczone. Główny bohater ma głównie problemy z samym sobą i tym czego oczekuje od życia i co chce. Mimo najróżniejszych zdarzeń i tak jako czytelnik nie jesteśmy w stanie przewidzieć jego następnego ruchu. Większość jego wyborów jest zła, wręcz nielogiczna. Bohater nie wzbudza specjalnej sympatii.

"Morfinę" można ocenić tylko jako całość. Gdybym miała oceniać osobno styl, stwierdziłabym, że mi się nie podoba i stanowi znaczny przerost formy nad treścią. Moi znajomi słysząc parę wyrwanych z kontekstu cytatów stwierdzili, że to zdecydowanie nie lektura dla nich.
Sama historia, gdyby opowiedzieć ją językiem klasyków powieści też sprawiłaby banalne wrażenie. Powieść funkcjonuje w połączeniu stylu i historii i wtedy można ocenić ją dobrze.

Książka finalnie mi się podobała. Ale nie sięgnę po nią ponownie.
Była to raczej męcząca lektura, która nie pozostawiła po sobie specjalnego wrażenia.
3/5

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katarzyna Puzyńska - Więcej czerwieni

Umrzeć po raz drugi - Tess Gerritsen

Gniazdo - Cynthia D'Aprix Sweeney