Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes
1. Nie da się słuchać audiobooków jadąc samochodem
2. Książki romantyczne na pewno są nudne i nic nie wnoszą.
Gdy film wchodził do kin i zrobiło się tak bardzo głośno na temat tej książki, zarzekałam się, że nie przeczytam i nie obejrzę, bo to nie w moim stylu. Nawet dowiedziałam się jakie jest zakończenie, gdyż uważałam, że nie będę na to tracić czasu. Trochę sytuacja wymusiła na mnie sięgnięcie po tą książkę - znudzona słuchaniem muzyki w czasie godzinnych dojazdów do pracy stwierdziłam, że dam szansę audobiookom. Aby jeszcze lepiej wykorzystać czas na dojazd zaczęłam w platformie streamingowej szukać książek w języku niemieckim i tak trafiłam na "Zanim się pojawiłeś".
Włączyłam i mnie wciągnęło. Śmiałam się wiele razy, denerwowałam i smuciłam wraz z bohaterami. Z ciekawością śledziłam losy Lou i rozwój historii, która wcale nie jest przewidywalna i nudna, jak wydawało mi się, że będzie w powieści tego typu.
Książka przedstawia losy Louise Clark, zagubionej 26 latki z małego angielskiego miasteczka, która tkwi w nierozwojowej, ale w miarę bezpiecznej pracy kelnerki, jest od 7 lat z jednym chłopakiem - chociaż podświadomie czuje, że związek nie rokuje na przyszłość bo ani nie mieszkają razem, anie nie mają planów związanych ze ślubem, mieszka z rodzicami, dziadkiem, siostrą i siostrzeńcem w małym domu, w którym zajmuje komórkę bez okien. Lou jest zadowolona z życia które ma, bo nie zna inne, ani nie ma ambicji aby spróbować czegoś nowego. Nie ryzykuje ani się nie wychyla. Jej spokojna codzienność wywraca się, gdy kawiarenka w której pracowała od lat zostaje zamknięta, a Lou z jej kiepskim doświadczeniem musi szukać nowej pracy, gdyż rodzice ledwie wiążą koniec z końcem. Po serii traumatycznych dla niej prac trafia jako opiekunka, do domu bogatych Państwa Taynor, aby dotrzymać towarzystwa sparaliżowanemu 35 letniemu Williamowi, kiedyś aktywnemu i bogatemu "królowi życia". William nie jest osobą, która wzbudza sympatię od razu, jest kapryśny, zły na sytuację w której się znalazł i niezbyt zadowolony z towarzystwa Lou.
Książka przedstawia losy Louise Clark, zagubionej 26 latki z małego angielskiego miasteczka, która tkwi w nierozwojowej, ale w miarę bezpiecznej pracy kelnerki, jest od 7 lat z jednym chłopakiem - chociaż podświadomie czuje, że związek nie rokuje na przyszłość bo ani nie mieszkają razem, anie nie mają planów związanych ze ślubem, mieszka z rodzicami, dziadkiem, siostrą i siostrzeńcem w małym domu, w którym zajmuje komórkę bez okien. Lou jest zadowolona z życia które ma, bo nie zna inne, ani nie ma ambicji aby spróbować czegoś nowego. Nie ryzykuje ani się nie wychyla. Jej spokojna codzienność wywraca się, gdy kawiarenka w której pracowała od lat zostaje zamknięta, a Lou z jej kiepskim doświadczeniem musi szukać nowej pracy, gdyż rodzice ledwie wiążą koniec z końcem. Po serii traumatycznych dla niej prac trafia jako opiekunka, do domu bogatych Państwa Taynor, aby dotrzymać towarzystwa sparaliżowanemu 35 letniemu Williamowi, kiedyś aktywnemu i bogatemu "królowi życia". William nie jest osobą, która wzbudza sympatię od razu, jest kapryśny, zły na sytuację w której się znalazł i niezbyt zadowolony z towarzystwa Lou.
To co zdecydowanie jest na plus w tej książce, oprócz historii i bohaterów, to rada życiowa, jaką przemyca autorka. William edukuje Lou i pokazuje jej, jak cenne jest życie i jak wielkim marnotrawstwem jest utknąć w stereotypach i nie przełamać się aby poznać nowe smaki, miejsca czy doznania. Opowiada o tym, że nie żałuje ani chwili życia które przeżył, tego że podróżował po świecie, był aktywny i ciągle się czegoś uczył. To banalna prawda, ale często w pogoni za pieniądzem można o niej zapomnieć, padając po pracy na kanapę i traktując to jako idealnie spędzony wieczór.
Żyje się tylko raz i trzeba z tego korzystać.
Podobało mi się 4/5
Żyje się tylko raz i trzeba z tego korzystać.
Podobało mi się 4/5

Komentarze
Prześlij komentarz