Czy należycie do fanów Sylvii Plath?
Ja niespecjalnie. Owszem mając dwadzieścia parę lat czytałam "Szklany klosz", ale na tym się skończyło. Kupiłam też lata temu pamiętniki Sylvii z okresu gdy mieszkała w Nowym Jorku, ale od tamtego czasu kurzą się nieprzeczytane na półce.
W tym roku wróciłam do Plath - zachęcona blubrami na temat jej biografii "Kochając Sylvię Plath" autorstwa Emily Van Duyne i idąc za ciosem przyniosłam z biblioteki również najnowsze wydanie "Szklanego Klosza".
Zaczęłam od książki Pani Van Duyne. Na początku mamy bardzo nudny wstęp. Potem najciekawszy fragment książki - czyli biografia Sylvii Plath oraz część biografii jej męża Teda Hughesa oraz jego kochanki Asii Wevill. Dowiedziałam się szczegółów z życia Plath oraz Hughesa o których nie miałam pojęcia. Ta część książki była dla mnie szczególnie cenna pod kątem późniejszej lektury "Szklanego Klosza".
I to niestety tyle dobrego co mogę powiedzieć o biograficznej pozycji Pani Van Duyne. Następne rozdziały to analiza wierszy i Sylvii i Teda (nigdy nie czytałam) w formie co autor mógł mieć na myśli wg. części badaczy. Potem opinie badaczy i na koniec typowo amerykańskie podejście - czyli wciśnijmy subiektywną historię przemocy domowej z życia autorki, no bo przecież idealnie zagra w biografii Plath fragment autobiografii autorki...
Ta książka, to zdecydowanie rozczarowanie. Oczekiwałam konkretnej biografii zajmującej całą książkę, a dostałam tylko jej skróconą wersję okraszoną analizą wierszy i subiektywnych odczuć autorki.
Sięgając potem po "Szklany klosz" miałam obawy, czy znowu nie wpakuję się na podobną minę. Na szczęście były one bezpodstawne. Klosz to przerażający obraz depresji, załamania i choroby psychicznej wraz z próbami samobójczymi. Historia, w której obecnie może odnaleźć się sporo osób. Nic nie straciła ze swojej ostrości przez te wszystkie lata.
Napisana doskonałym językiem wciągająca oraz bolesna. Plath po części opowiada o swoich przeżyciach, wplatając wątki autobiograficzne w fikcję.
Doskonała, ale trudna lektura. Przeczytałam ją w 3 dni.
Jeśli chcecie poznać Sylvię Plath, lepiej zrobić to patrząc jej własnymi oczami niż wzrokiem biografa.
