piątek, 17 czerwca 2016

Katarzyna Puzyńska - Trzydziesta pierwsza | Z jednym wyjątkiem | Utopce

Trudno oderwać mi się od cyklu Pani Katarzyny Puzyńskiej. Przeczytam jeden kryminał i mimo stosu innych książek na półkach i na czytniku, nie mogę się powstrzymać i sięgam po kolejny. Zapewniają mi idealną rozrywkę i wypełnienie czasu.

Odkryłam autorkę niedawno, bo w marcu 2016 - co w sumie dobrze się składa, gdyż na najnowsza powieść - Łaskuna - nie musiałam długo czekać :)
Trzydziesta pierwsza  
To trzecia książka z cyklu. W mojej opinii najlepsza.
Jak i w innych częściach serii, akcja dzieje się w przeszłości i w teraźniejszości. 
W lasku koło Lipowa znajdują się opuszczone budynki po sekcie, która działała tam w latach 60. Fanatyczny przywódca sekty doprowadził wszystkich swoich wyznawców do masowego samobójstwa, a ich zwłoki odkryto w "Nawiedzonym Lasku".
Do Lipowa przybywa doktor socjologii, który pisze pracę na temat sekty. Zamieszkuje w pensjonacie "Wrzosy". Właściciel pensjonatu to wdowiec po policjantce, która zginęła w pożarze w latach 90-tych, w którym ratując koleżankę zginęli również ojcowie dwóch policjantów z Lipowa - Daniela oraz Pawła.
Stare rany odżywają, gdyż z więzienia wychodzi podpalacz, który ma zamieszkać u swojej matki w Lipowie i codziennie odwiedzać policjantów na posterunku.
Kilka dni po jego przyjeździe w płomieniach ginie jego brat...

Autorka świetnie buduje akcje, spaja stare zbrodnie ze współczesnymi. To książka bez komisarz Kopp, w której bohaterowie sami muszą uporać się z uprzedzeniami, traumą i mimo swego nastawienia znaleźć winnego nowych zbrodni.
Zdecydowane 4,5/5


Z jednym wyjątkiem
Co ma wspólnego mistrz szachowy z połowy XIX wieku ze współczesnymi morderstwami? Takie pytanie zadajemy sobie od początku książki, gdyż autorka swoim zwyczajem prowadzi dwie historie - tą zamierzchła i tą współczesną.
We wiosce opok Lipowa kobieta zaniepokojona brakiem kontaktu z sąsiadką wchodzi do jej domu i znajduje ją martwą. Ratowniczka medyczna podejrzewa, że śmierć nastąpiła z użyciem czynników zewnętrznych, a nie przez zawał serca. Zostaje zaalarmowana policja z Brodnicy oraz policjanci z Lipowa.

Okazuje się, że martwa kwiaciarka to pierwsza z tajemniczych ofiar. W miejscu śmierci zawsze znajduje się szachownica i czarne pióro, a na ciele ofiary jest tajemniczy tatuaż oznaczający kolejny ruch szachowy.

Policjanci muszą znaleźć powiązania między kolejnymi ofiarami, ale napotykają na ścianę milczenia i kłamstw.
Akcja poprowadzona jest dobrze, ale jej rozwiązanie wydaje mi się trochę dziwne - zbyt dużo tu teatralności. 
Przeczytać jednak warto: 3/5

Utopce
Piąta książka w cyklu i najdziwniejsza.
W dziwnej, położonej w środku lasu wsi Utopce mieszka była gwiazda filmowa z mężem Tadeuszem prowadzącym badania toksykologiczne i dwojgiem synów - Wojtkiem i Olafem. Znudzona życiem na wsi Gloria chce otrzymać na swoje urodziny altanę, w której mogłaby urządzić przyjęcie dla całej wsi.
W trakcie budowania altany, starszy syn pary Wojtek, wraz z kolegami znajdują kości wyglądające na pochówek wampiryczny. We wsi, która jeszcze mocno wierzy w stare słowiańskie demony, rozpętuje się histeria, dzieląc mała miejscowość na dwie frakcje - popierających aktorkę oraz popierających jej sąsiadkę, Czesławę, która nawołuje do pochowania wampira i straszy jego klątwą.

Po kilku dniach od wydarzenia w tajemniczych okolicznościach znikają Wojtek i Tadeusz, a w altanie zostają znalezione pocięte i pokrwawione ubrania tej dwójki, ułożone w kosteczkę oraz dziwne ślady, wyglądające jak kły wampira.
Współcześnie - okazuje się, że ta niewyjaśniona zbrodnia zostaje przedmiotem nieformalnego śledztwa, zleconego przez komendanta - Olafa wybranym policjantom z Lipowa i Klementynie.
Prowadzenie badań i przesłuchań po 30 latach od wydarzeń jest niezwykle trudne. Do tego wiele spraw prywatnych ma wpływ na decyzje i postępowanie policjantów.

Sama akcja momentami jest wyjątkowo dziwna. Ta książka wydaje się najmniej dopracowana ze wszystkich, zarówno pod kątem akcji jak i warsztatowo.

2/5

środa, 1 czerwca 2016

Góra Tajget - Anna Dziewitt Meller

Dopóki nie ruszyła w mediach machina promująca "Górę Tajget" byłam zupełnie obojętna na tą książkę, gdyż wydawało mi się, że to kolejna relacja z podróży. Co oczywiście było założeniem błędnym.

"Góra Tajget" to książka opowiadająca o zabiciu 200 dzieci przez nazistowskich lekarzy w szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu w czasie drugiej wojny światowej. Eksterminacja odbywała się czasami za cichym przyzwoleniem rodziców, którzy oddawali krnąbrne latorośle do szpitala psychiatrycznego kładąc ich dziecięce rozwydrzenie na karb choroby psychicznej. Ale "Góra Tajget" to również książka o dramacie wojny, wybielaniu własnego sumienia, ludzkim okrucieństwie oraz strachu o najbliższych. Porusza w czytelniku emocje, które dla naszego psychicznego komfortu są głęboko ukryte.

Powieść składa się z łączących się z sobą pewnymi szczegółami i zdarzeniami historii. Jest historia współczesna - farmaceuty prowadzącego swoją aptekę w szpitalu, który po narodzinach córki doświadcza głębokiego strachu o swoje dziecko, a odkrywając pewnego dnia prawdę o swoim miejscu pracy ma problemy z zasypianiem i normalnych funkcjonowaniem w ciągu dnia. Jest opowieść o jego żonie i jej ciotce, która została wywieziona do Niemiec w czasie wojny, gdzie miała swój prywatny raj a po powrocie do Polski i w konfrontacji z rosyjskimi żołnierzami trafiła do samego piekła. Jest historia dziecka, które trafiło do szpitala w czasie wojny, ale przeżyło. Wreszcie jest historia lekarki, uznanej profesor psychologii, która po wojnie została "wybielona" oraz zbeletryzowana historia z życia małego Adolfa Hitlera, którego przed utonięciem uratował późniejszy biskup Passawy.

Tytułowa "Góra Tajget" to nawiązanie do fragmentów Herodota, który opisywał Spartan zrzucających uznane za ułomne noworodki i dzieci w przepaść. Tytuł doskonale wpisujący się w opowiedzianą historię.

Autorka ma dobry styl. Mimo mieszania realizmu z elementami magicznymi nie ma w książce patosu ani przejaskrawienia. Jest odpowiednio wyważona i intensywna. Czytając musiałam robić sobie pauzy, aby poukładać myśli.

Polecam 4/5

niedziela, 22 maja 2016

Katarzyna Puzyńska - Więcej czerwieni

"Więcej czerwieni" to druga książka z Lipowskiego cyklu Katarzyny Puzyńskiej. Wpływy Camili Lacbkerg są w niej mniej wyczuwalne, za to postaci nabierają bardziej realnych cech, a intryga kryminalna ocieka krwią. Czytając książki po kolei, widać, że autorka rozwija się z powieści na powieść.

W drugiej części cyklu akcja toczy się w ośrodku wypoczynkowym"Słoneczna Dolina" nad jeziorem Bachotek, oraz w sąsiadujących miejscowościach - Lipowo oraz Kolonia Żabie Doły.
Na poboczu zostają znalezione zwłoki dwóch mieszkanek Kolonii Żabie Doły. Obie okaleczone w dziwny sposób, przed zabiciem przetrzymywane i torturowane.
Powoli dołączają do nich kolejne ofiary z podobnym modus operandi. Sprawa komplikuje się, gdy okazuje się, że wszystkie ofiary chodziły do jednej klasy w lokalnej szkole.

Policja - głównie Daniel Podgórski i charakterystyczna komisarz Kopp prowadzą śledztwo napotykając na milczenie, niedomówienia i wzajemne oskarżenia. Podejrzewają działania seryjnego mordercy. Myślę, że ten duet śledczych ma już mocną pozycję w polskiej literaturze kryminalnej. To postaci jakie czytelnicy lubią, mają swoje zalety i wady, pozwalają sobie na błędy i złe wybory.
Autorka miesza znowu teraźniejszość z przeszłością, pozwalając mordercy na snucie swojej opowieści między rozdziałami.
Akcja jest żywa, wątek kryminalny dobrze skonstruowany i wskazujący na kilku winowajców. Autorka dobrze wyważyła śledztwo jakie się toczy i elementy z życia prywatnego postaci, dzięki temu mamy ciekawą powieść która trzyma w napięciu od początku do końca.

Przyznaję
mocne 4/5

poniedziałek, 9 maja 2016

Lauren Groff - Fatum i Furia

Książka o której było bardzo głośno. Obsypana nagrodami i pozytywnymi recencjami, bestseller w Stanach który zauroczył nawet prezydenta Obamę.
Rozbudziła we mnie wielkie nadzieje, które na szczęście zaspokoiła.

Czytałam Fatum i Furię długo, a to dlatego, że napisana jest pięknym językiem który należy smakować jak najlepsze pralinki. Jest intensywna. Ma w sobie miłość, kłamstwa, sztukę, szaleństwo artystów, Nowy Jork i codzienność. To historia o małżeństwie, w której ktoś to od paru dobrych lat żyje w "zalegalizowanym" związku może odnaleźć fragmenty swojego życia.
Nie chce podsumowywać tej książki, przytaczać biografii postaci ani ogólnego szkicu akcji.  To nie o to w niej chodzi. Tę historię się degustuje. Dla niektórych może wydać się pretensjonalna, dla mnie była idealnie wyważona między wzniosłością a trywialnością.


Momentami lektura przypominała mi romantyzm magiczny Marqueza.
Czas książki pędzie w zastraszającym tempie. Pierwsza część, bardziej skupiona na mężu - Fatum, jest chronologiczna i ciągła. Historia toczy się i rozwija kawałek po kawałku. Druga część, skupiona na żonie jest szalona i zaburzona, to furia czasu i furia zdarzeń. 
Lotto i Mathilde, główni bohaterowie książki. Małżeństwo idealne, oparte na kłamstwie. Wielka miłość i wielka sztuka, która przeplata się na kolejnych stronach. Bogactwo i bieda. Wzniosłość i upadek.

Książka Lauren Groff to opowieść pełna kontrastów. Historia od której trudno się oderwać, a zarazem intensywna i wymuszająca pauzy.

Mimo wielu opinii, że część druga jest słabsza, mi podobała się bardziej. Część skupiona na Lotto była zbyt wysmakowana i zbyt uduchowiona, a przez to nierealna. Część Mathilde, bardziej przyziemna i realna. 


Zdecydowanie polecam.
4/5

niedziela, 1 maja 2016

Katarzyna Puzyńska - Motylek

Na forum z którego czerpię inspiracje literackie pojawiła się całkiem niedawno dyskusja na temat polskich kryminałów. Oprócz uwielbianego przeze mnie Miłoszewskiego szczególnie chwalona była również Katarzyna Puzyńska. 

"Motylek" przypominał mi momentami Camillę Lackberg, szczególnie ze względu na pewne analogie związane z miejscami i postaciami książki. Miejsce akcji to Lipowo - mała miejscowość turystyczna, która ożywia się głównie latem (polska Fjalbacka?) Główna bohaterka żeńska, to Weronika Nowakowska - która po rozwodzie z mężem kupiła wiedziona impulsem stary dworek i wprowadziła się do niego uciekając z Warszawy (podobnie do Eriki Falck, która zostawiła duże miasto i wróciła do Fjalebacki). Bohater męski to lekko pulchny szef posterunku Daniel Podgórski (kogo wam on przypomina?), który na dodatek nawiązuje romans z Weroniką. Jest jeszcze troje policjantów - którzy też przypominają załogę z książek Pani Lackberg oraz matka Daniela, która się wszystkimi opiekuje i dokarmia ciastem.

W małym spokojnym Lipowie ginie zakonnica - ktoś ją zabił, a potem kilkukrotnie przejechał samochodem aby zatuszować zabójstwo. Po tej makabrycznej zbrodni następuje kolejna. Akcja przeplata się z retrospekcjami kogoś, kto chce być Motylkiem. Co też bardzo przypomina manierę pisania Pani Lackberg.

Sam wątek kryminalny jest jednak bardzo ciekawy. Początkowo myślałam, że wiem, kto jest mordercą, ale autorka zręcznie wykręciła akcję. W zasadzie do końca można się tylko domyślać.
Zagadka kryminalna jest zdecydowanie na plus. Największą słabością książki jest główna bohaterka - Weronika Nowakowska, która tak w zasadzie nie wiadomo po co tam jest, gdyż mimo wysiłków nie pchnęła akcji do przodu. Jeśli była to zamierzona próba wykreowania jej na drugą Erikę, to w mojej opinii nieudana.
Za to policjanci oraz komisarz Kryminalna Klementyna Kopp bardzo dobrze autorce wyszli, zwłaszcza kontrowersyjna Pani policjant.

Sięgnęłam po drugi tom.

Motylka oceniam na 3/5

Kamila Sławińska - Nowy Jork przewodnik niepraktyczny

Wyruszając do Nowego Jorku chciałam poznać miasto ze strony bardziej mieszkańca niż przeciętnego turysty. Oczywiście odklepałam najważniejsze miejsca jak Empire State Building, WTC czy Central Park. Ale zależało mi też na czymś bardziej dla insiderów.
Dlatego mimo posiadania różnych książek na temat miasta i jego historii, jak i przewodników skusiłam się również na pozycję autorstwa Pani Kamili Sławińskiej. Była to pierwsza książka o NY jaką zaczęłam czytać, co z perspektywy czasu wydaje mi się pomyłką.
Jak określił to mój kolega, autorka przez część książki nie może się zdecydować czy jest Carrie Bradshaw czy Audrey Hepburn. Styl początkowo jest dziwny, trzeba się w niego wgryzać i oddzielać ziarna od plew.


W tym wypadku jednak im dalej w las, tym lepiej. Po naprawdę ciężkim i nudnym początku, autorka trochę odpuściła filozoficznych wtrętów i zaczęła opisywać miasto widziane oczami kogoś ze środka. Zgodnie z rekomendacją autorki wybrałam się na Rosevelt Island, na którą jedzie się kolejką linową zawieszoną równolegle do Queensboro Bridge. Odwiedziłam Staten Island i z pokładu darmowego promu widziałam Statuę, zamiast płacić dużo za statek wycieczkowy. Przeszłam mostem Wiliamsburskim, chociaż od strony Lower East Side wycieczka raczej nie należy do najprzyjemniejszych a widoki też nie zachwycają. Odwiedziałam Coney Island oraz Harlem - szczerze to w tej akurat dzielnicy nic nie ma.

Byłam w miejscach, w których prawdziwi New Yorkers albo nie byli, albo nie zaglądają.
Mimo udanej wycieczki książkę oceniam raczej średnio. Zbytnie kreowanie się na wykładnię kulturalną i dorabianie filozofii do codzienności sprawiły, że lektura była raczej ciężka. Zmiana tonu wypowiedzi oraz kontekstu z rozdziału na rozdział nie ułatwia czytania.
2/5

niedziela, 24 kwietnia 2016

Evzen Bocek - Arystokratka w ukropie

Gdy kończyłam czytać "Ostatnią arystokratkę" zaczęłam szukać informacji na temat autora. Ucieszyłam się, że jest też część druga i miałam nadzieję, że wkrótce zostanie przetłumaczona. Tak właśnie się stało - "Arystokratka w Ukropie" ukazała się w pierwszym kwartale 2016 roku. Zakupiłam książkę w formie ebooka bardzo krótko po premierze i szybko zabrałam się za lekturę.
Jak w pierwszej części jest lekko, przeważnie zabawnie, czyta się błyskawicznie a wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Jednakże nie ma tutaj uroku nowości, a niektóre z założenia śmieszne zdarzenia już się "opatrzyły".

Szalone towarzystwo na zamku dalej zalewa się orzechówką i prozakiem, pieniądze topnieją szybko, dobre pomysły kończą się tragicznie, a główna bohaterka wydaje się ostatnią normalną wśród zgrai wariatów.
Orzechówka jest dobra na wszystko, a turyści to straszne muflony.

To lekka i przyjemna książka, którą czyta się szybko i równie szybko zapomina. Idealna na poprawę humoru.
2/5



Sylvia Plath - własnymi i cudzymi oczami

 Czy należycie do fanów Sylvii Plath?  Ja niespecjalnie. Owszem mając dwadzieścia parę lat czytałam "Szklany klosz", ale na tym si...