niedziela, 18 marca 2012

Mordercy w mauzoleach


Na tę książkę trafiłam zupełnym przypadkiem. Rozważałam zakup jej, albo innej książki z tej samej serii w całkiem przyjemnej promocji jednej z sieci księgarń.
Finalnie kupiłam inną książkę, Mordercy w mauzoleach zdobyłam natomiast w lokalnej bibliotece.

Zacznę od tego, że spodziewałam się, że książka będzie na zupełnie inny temat. Nie wiem, czy to tytuł wprowadził mnie w błąd, czy bardzo pobieżna lektura opisu zawartości, ale wydawało mi się, że książka jest o technikach konserwacyjnych i mumifikacji w krajach byłego bloku sowieckiego. Spodziewałam się lektury nt. metod konserwacji mumii poszczególnych przywódców komunistycznych (chyba taka książka też istnieje... ).

Mordercy w mauzoleach
to reportaż z podróży amerykańskiego dziennikarza Jeffreya Taylera, który autor określa jako podróż śladami Kozaków, która kończy się w Chinach. Podróż spajają dwa mauzoleach - Lenina na Placu Czerwonym w Moskwie (które autor ogląda z zewnątrz) i Mao Zedonga na Planu Tiananmen w Pekinie (autor zwiedza je w środku, jako, że Mao nie jest dla niego aż tak realnym i bliskim zbrodniarzem jak Lenin).
Autor to amerykański dziennikarz, który mieszka w Rosji wraz z żoną Rosjanką. Zna nie tylko język rosyjski, ale również turecki i podstawy mandaryńskiego wystarczające mu do komunikacji. Znajomość języków jest zdecydowanie godna podziwu i jak wynika z moich doświadczeń rzadko spotykana wśród większości obywateli USA.

Właściwa podróż zaczyna się nie w Moskwie, a w Rostowie nad Donem, a kończy w Pekinie. Pomiędzy tymi dwoma miastami autor odwiedza m.in. Osetię, Dagestan, Kazachstan (bardzo ciekawy opis przejazdu przez pustynię), Kirigistan i finalnie Chiny. W każdym z tych miejsc stara się spędzić jak najwięcej czasu z miejsowymi, poznać ich obyczaje (im dalej na wschód tym mniej wódki ;) ), ich kuchnię (Pilaw!- ślinka cieknie), rozrywki (imprezy), plany na przyszłość i życie codzienne. Autor podróżuje głównie koleją i opisuje jej uroki jak brak klimatyzacji, specyficznych pasażerów, brak biletów, niespodziewaną nowoczesność albo wyjątkową niewygodę. Innym sposobem podróżowania są taksówki, które biorąc pod uwagę ogromne odległości i często zupełnie dzikie drogi wydają się najlepszym rozwiązaniem w tamtych okolicach.

Na mnie największe wrażenie wywarł opis republik rosyjskich jak Osetii, Kabardio - Bałkarii i Dagestanu. Szczególnie ciekawe są kontrasty tak widoczne w obrębie jednego kraju.

Książkę czyta się dobrze, chociaż wymaga swojego czasu. Na pewno jest to ciekawa pozycja dla osób zafascynowanych Rosją i państwami Azji Środkowej.