niedziela, 22 maja 2016

Katarzyna Puzyńska - Więcej czerwieni

"Więcej czerwieni" to druga książka z Lipowskiego cyklu Katarzyny Puzyńskiej. Wpływy Camili Lacbkerg są w niej mniej wyczuwalne, za to postaci nabierają bardziej realnych cech, a intryga kryminalna ocieka krwią. Czytając książki po kolei, widać, że autorka rozwija się z powieści na powieść.

W drugiej części cyklu akcja toczy się w ośrodku wypoczynkowym"Słoneczna Dolina" nad jeziorem Bachotek, oraz w sąsiadujących miejscowościach - Lipowo oraz Kolonia Żabie Doły.
Na poboczu zostają znalezione zwłoki dwóch mieszkanek Kolonii Żabie Doły. Obie okaleczone w dziwny sposób, przed zabiciem przetrzymywane i torturowane.
Powoli dołączają do nich kolejne ofiary z podobnym modus operandi. Sprawa komplikuje się, gdy okazuje się, że wszystkie ofiary chodziły do jednej klasy w lokalnej szkole.

Policja - głównie Daniel Podgórski i charakterystyczna komisarz Kopp prowadzą śledztwo napotykając na milczenie, niedomówienia i wzajemne oskarżenia. Podejrzewają działania seryjnego mordercy. Myślę, że ten duet śledczych ma już mocną pozycję w polskiej literaturze kryminalnej. To postaci jakie czytelnicy lubią, mają swoje zalety i wady, pozwalają sobie na błędy i złe wybory.
Autorka miesza znowu teraźniejszość z przeszłością, pozwalając mordercy na snucie swojej opowieści między rozdziałami.
Akcja jest żywa, wątek kryminalny dobrze skonstruowany i wskazujący na kilku winowajców. Autorka dobrze wyważyła śledztwo jakie się toczy i elementy z życia prywatnego postaci, dzięki temu mamy ciekawą powieść która trzyma w napięciu od początku do końca.

Przyznaję
mocne 4/5

poniedziałek, 9 maja 2016

Lauren Groff - Fatum i Furia

Książka o której było bardzo głośno. Obsypana nagrodami i pozytywnymi recencjami, bestseller w Stanach który zauroczył nawet prezydenta Obamę.
Rozbudziła we mnie wielkie nadzieje, które na szczęście zaspokoiła.

Czytałam Fatum i Furię długo, a to dlatego, że napisana jest pięknym językiem który należy smakować jak najlepsze pralinki. Jest intensywna. Ma w sobie miłość, kłamstwa, sztukę, szaleństwo artystów, Nowy Jork i codzienność. To historia o małżeństwie, w której ktoś to od paru dobrych lat żyje w "zalegalizowanym" związku może odnaleźć fragmenty swojego życia.
Nie chce podsumowywać tej książki, przytaczać biografii postaci ani ogólnego szkicu akcji.  To nie o to w niej chodzi. Tę historię się degustuje. Dla niektórych może wydać się pretensjonalna, dla mnie była idealnie wyważona między wzniosłością a trywialnością.


Momentami lektura przypominała mi romantyzm magiczny Marqueza.
Czas książki pędzie w zastraszającym tempie. Pierwsza część, bardziej skupiona na mężu - Fatum, jest chronologiczna i ciągła. Historia toczy się i rozwija kawałek po kawałku. Druga część, skupiona na żonie jest szalona i zaburzona, to furia czasu i furia zdarzeń. 
Lotto i Mathilde, główni bohaterowie książki. Małżeństwo idealne, oparte na kłamstwie. Wielka miłość i wielka sztuka, która przeplata się na kolejnych stronach. Bogactwo i bieda. Wzniosłość i upadek.

Książka Lauren Groff to opowieść pełna kontrastów. Historia od której trudno się oderwać, a zarazem intensywna i wymuszająca pauzy.

Mimo wielu opinii, że część druga jest słabsza, mi podobała się bardziej. Część skupiona na Lotto była zbyt wysmakowana i zbyt uduchowiona, a przez to nierealna. Część Mathilde, bardziej przyziemna i realna. 


Zdecydowanie polecam.
4/5

niedziela, 1 maja 2016

Katarzyna Puzyńska - Motylek

Na forum z którego czerpię inspiracje literackie pojawiła się całkiem niedawno dyskusja na temat polskich kryminałów. Oprócz uwielbianego przeze mnie Miłoszewskiego szczególnie chwalona była również Katarzyna Puzyńska. 

"Motylek" przypominał mi momentami Camillę Lackberg, szczególnie ze względu na pewne analogie związane z miejscami i postaciami książki. Miejsce akcji to Lipowo - mała miejscowość turystyczna, która ożywia się głównie latem (polska Fjalbacka?) Główna bohaterka żeńska, to Weronika Nowakowska - która po rozwodzie z mężem kupiła wiedziona impulsem stary dworek i wprowadziła się do niego uciekając z Warszawy (podobnie do Eriki Falck, która zostawiła duże miasto i wróciła do Fjalebacki). Bohater męski to lekko pulchny szef posterunku Daniel Podgórski (kogo wam on przypomina?), który na dodatek nawiązuje romans z Weroniką. Jest jeszcze troje policjantów - którzy też przypominają załogę z książek Pani Lackberg oraz matka Daniela, która się wszystkimi opiekuje i dokarmia ciastem.

W małym spokojnym Lipowie ginie zakonnica - ktoś ją zabił, a potem kilkukrotnie przejechał samochodem aby zatuszować zabójstwo. Po tej makabrycznej zbrodni następuje kolejna. Akcja przeplata się z retrospekcjami kogoś, kto chce być Motylkiem. Co też bardzo przypomina manierę pisania Pani Lackberg.

Sam wątek kryminalny jest jednak bardzo ciekawy. Początkowo myślałam, że wiem, kto jest mordercą, ale autorka zręcznie wykręciła akcję. W zasadzie do końca można się tylko domyślać.
Zagadka kryminalna jest zdecydowanie na plus. Największą słabością książki jest główna bohaterka - Weronika Nowakowska, która tak w zasadzie nie wiadomo po co tam jest, gdyż mimo wysiłków nie pchnęła akcji do przodu. Jeśli była to zamierzona próba wykreowania jej na drugą Erikę, to w mojej opinii nieudana.
Za to policjanci oraz komisarz Kryminalna Klementyna Kopp bardzo dobrze autorce wyszli, zwłaszcza kontrowersyjna Pani policjant.

Sięgnęłam po drugi tom.

Motylka oceniam na 3/5

Kamila Sławińska - Nowy Jork przewodnik niepraktyczny

Wyruszając do Nowego Jorku chciałam poznać miasto ze strony bardziej mieszkańca niż przeciętnego turysty. Oczywiście odklepałam najważniejsze miejsca jak Empire State Building, WTC czy Central Park. Ale zależało mi też na czymś bardziej dla insiderów.
Dlatego mimo posiadania różnych książek na temat miasta i jego historii, jak i przewodników skusiłam się również na pozycję autorstwa Pani Kamili Sławińskiej. Była to pierwsza książka o NY jaką zaczęłam czytać, co z perspektywy czasu wydaje mi się pomyłką.
Jak określił to mój kolega, autorka przez część książki nie może się zdecydować czy jest Carrie Bradshaw czy Audrey Hepburn. Styl początkowo jest dziwny, trzeba się w niego wgryzać i oddzielać ziarna od plew.


W tym wypadku jednak im dalej w las, tym lepiej. Po naprawdę ciężkim i nudnym początku, autorka trochę odpuściła filozoficznych wtrętów i zaczęła opisywać miasto widziane oczami kogoś ze środka. Zgodnie z rekomendacją autorki wybrałam się na Rosevelt Island, na którą jedzie się kolejką linową zawieszoną równolegle do Queensboro Bridge. Odwiedziłam Staten Island i z pokładu darmowego promu widziałam Statuę, zamiast płacić dużo za statek wycieczkowy. Przeszłam mostem Wiliamsburskim, chociaż od strony Lower East Side wycieczka raczej nie należy do najprzyjemniejszych a widoki też nie zachwycają. Odwiedziałam Coney Island oraz Harlem - szczerze to w tej akurat dzielnicy nic nie ma.

Byłam w miejscach, w których prawdziwi New Yorkers albo nie byli, albo nie zaglądają.
Mimo udanej wycieczki książkę oceniam raczej średnio. Zbytnie kreowanie się na wykładnię kulturalną i dorabianie filozofii do codzienności sprawiły, że lektura była raczej ciężka. Zmiana tonu wypowiedzi oraz kontekstu z rozdziału na rozdział nie ułatwia czytania.
2/5

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...