wtorek, 25 kwietnia 2017

Chemik - Stephenie Meyer

Stephenie Meyer i Thriller. Zapowiadało się co najmniej ciekawie...

Mimo płytkości samej historii  przedstawionej "Zmierzchu"  przyznaję, że była to bardzo "miodna" książka, którą czytało się szybko i przyjemnie. Idealny czasoumilacz i pozycja na odstresowanie.
"Intruz" mi się nie podobał, główna bohaterka irytowała mnie jeszcze bardziej niż Bella - swoją drogą ciekawe, że Stephanie ma talent do tworzenia takich irytujących "bab". Historia też mnie nie wciągnęła. Przeczytałam, ale z trudem.

Chemik ma być Thrillerem, w którym nic nie jest czym się wydaje. Od razu uprzedzam, że nie ma tutaj twistu, który mógłby decydująco podnieść walory książki.
Całość wydaje się chaotyczna. Momentami nie wiadomo o co chodzi, pojawiają się jakieś decydujące kwestie, które wynikają nagle i przypadkowo. Ale do rzeczy.

Książka rozpoczyna się z perspektywy głównej postaci - dziewczyny lubiącej unisexowe imiona, dzięki czemu może rozmyć się w tłumie. Ta dziewczyna która nazywa siebie Alex (chociaż naprawdę ma na imię Julianna), ucieka przed swoimi poprzednimi pracodawcami - komórką tajnych służb USA, w której pracowała jako specjalista ds. przesłuchań. Już kilka razy próbowano dokonać zamachu na jej życie, więc Alex jest podwójnie przezorna. Gdy korzysta z internetu to kilometry od domu w którym  mieszka, ciągle zmienia samochody, śpi w masce gazowej a jej małe mieszkanko jest zabezpieczone na różne sposoby śmiercionośnymi pułapkami. Jest specjalistką od substancji chemicznych, których spektrum działania jest bardzo szerokie - w jej asortymencie znajdują się substancje sprawiające że ktoś może być całkowicie posłuszny, usypiające, niwelujące ból jak i śmiercionośne. Alex od lat ucieka, aż pewnego dnia otrzymuje maila od jej byłego szefa, który informuje ją o kolejnym zleceniu. Tym razem mam skupić się na terroryście, który prowadzi życie pod przykrywką, a naprawdę planuje duży zamach z użyciem broni biologicznej, który może kosztować życie setek osób. Alex uczulona na takie kwestie daje się wciągnąć w tą intrygę i po szeregu operacji odkrywa, że została wykorzystana. Jej ucieczka trwa.

Tyle zdarza się do około 35% książki, potem można się domyślić - ucieczka, uczucie, wrogowie - przyjaciele i intryga, która w tym wypadku jest dziwna - w zasadzie autorka serwuje czytelnikowi wszystko na talerzu, nie pozwalając na domyślenie się wcześniej o co mogło chodzić. Brakuje elementu zaskoczenia.
To nie jest thriller który trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać od lektury. Książka jest lekko chaotyczna i bardzo przewidywalna.

Bez rewelacji
2/5

Margaret Atwood - Burza (Czarci pomiot)

Czwarta i w mojej opinii najlepsza póki co część cyklu inspirowanego Szekspirem.
Margaret Atwood - utytułowana kanadyjska pisarka wzięła na warsztat "Burzę" Szekspira i na kanwie tego dramatu stworzyła powieść. W porównaniu z poprzednimi "inspiracjami" pozycja jest dobra, ale porównując ją z jakąkolwiek inną książką, która nie powstała w oparciu o coś, to w dalszym ciągu jest to "odgrzewany kotlet".

Margaret Atwood zrobiła sztukę w sztuce. Akcja i postępowanie bohaterów w dużym zakresie pokrywają się w opowiadanej historii i granej przez główne postaci książki sztuce Szekspira. Głównym bohaterem jest reżyser teatralny, a zarazem legendarna postać w kręgach teatralnych Felix, który przeżywa własny dramat - najpierw umiera jego żona, a kilka lat później trzyletnia córka Miranda. Felix ogarnięty bólem planuje wystawienie zupełnie innej niż dotychczas Burzy, przedsięwzięcie nie dochodzi jednak do skutku, gdyż na skutek intryg jego pozornych przyjaciół zostaje zwolniony i odsunięty od dzieła swojego życia.
Pozbawiony rodziny i pracy która była jego największą pasją, Felix zaszywa się w odosobnionej chatce i przeżywa w spartańskich warunkach kilka lat, mając za towarzysza wyimaginowanego ducha zmarłej córki, który w jego rojeniach rośnie o dojrzewa.
Po kilkunastu latach Felix podejmuje się nietypowej pracy - prowadzi warsztaty literackie w więzieniu, i wystawia z więźniami kolejne dramaty angielskiego dramaturga, zyskując tym sobie pewną sławę.
Cały czas czuje złość i urazę z powodu wydarzeń z przeszłości, które znacznie wpłynęły na jego życie, dlatego gdy pojawia się okazja, i dawni wrogowie pojawią się jako widzowie na jego terenie, planuje wystawienie Burzy, ale innej niż wszystkie. Zemsta wszak najlepiej smakuje na zimno.

Książkę czyta się dobrze i szybko. Nie miałam wcześniej okazji czytać niczego Pani Atwood, chociaż kilkukrotnie myślałam o sięgnięciu po coś tej autorki.
Jej styl mi odpowiada, więc zapewne to zrobię.
2/5



środa, 19 kwietnia 2017

Anne Tyler - Dziewczyna jak ocet

"Dziewczyna jak ocet" autorstwa Anne Tyler to współczesna wersja "Poskromieniem Złośnicy" Szekspira, kolejna w cyklu powieści inspirowanych dziełami wielkiego dramaturga.
Książka jest bardzo "lekka" w treści i odbiorze. W zasadzie przewidywalna od samego początku i banalna. Czyta się dobrze, ale jest jak odgrzewany obiad - nie ten smak. Dodatkowo bardzo szybko ulatuje z pamięci.

Bohaterką jest Kate Battista, córka naukowca od lat prowadzącego badania w laboratorium i czekającego na wielki przełom. Doktor Battista, po śmierci żony wprowadził w domu szereg zasad, które mają być przestrzegane przez jego dwie córki - dorosłą i spokojną Katę i nastoletnią i zbuntowaną Bunny.  Pewnego dnia, naukowiec prosi starszą córkę aby przyniosła mu do pracy lunch, który zapomniał w domu. Korzystając z okazji przedstawia ją swojemu asystentowi - Piotrowi Szczerbakowi, który jak się później okazuje, ma zostać deportowany gdyż kończy się jego wiza. Jedyną szansę na zmianę losu asystenta, a tym samym przyszłości swoich badań naukowiec widzi w wydaniu Kate za Piotra w celu uzyskania zielonej karty. Doktor Battista gra rolę swatki, a Kate ma się do niej dostosować - co uwaga SPOJLER - robi.

Nie czytałam "Poskromienia złośnicy", ale spodziewałam się po głównej bohaterce większego buntu w stosunku do planów ojca oraz słabego podrywu Piotra. Miałam nadzieję na silną postać, która się nie ugnie, chyba że w obliczu prawdziwego uczucia i naprawdę godnego go wybranka. Tu nie ma nic takiego. Kate trochę się buntuje, ale przystaje na wszystko i akceptuje swój los. Piotr zachowuje się jak chłopaczek w wieku gimnazjalnym ze sztubackimi hasłami i działaniami. A doktor Battista jest zaślepiony wizją swoich badań, dla których jest gotów poświęcić córkę. Jedyną barwną postacią jest nastoletnia Bunny, ale to za mało aby uratować książkę.

Z przykrością stwierdzam, że to kolejna książka w tym cyklu która nie wywarła na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Odgrzewany kotlet.

1/5

PS. Nie znałam wcześniej autorki, ale nie czuję się zachęcona do jej innych książek.

sobota, 15 kwietnia 2017

Lisia Dolina - Charlotte Link

Książki Charlotte Link trudno nazwać tylko kryminałami. Oprócz wątku kryminalnego, autorka z wprawą wplata również sporo wątków obyczajowych i buduje parę historii dookoła głównych zdarzeń. Ma przy tym dar, aby tak snuć opowieść, że przenosi czytelnika niepostrzeżenie do innej historii, która nagle staje się tą główną.
Nie inaczej jest w przypadku Lisiej Doliny.

Głównym bohaterem jest Ryan, drobny przestępca, który ma na koncie parę wykroczeń takich jak małe kradzieże, rozbój i pobicia. Ryan najbardziej na świecie boi się więzienia. Jego styl życia, jednak ciągle sprowadza na niego kłopoty. Nie jest w stanie utrzymać ani stałej pracy ani związku. Błędy przeszłości ścigają go na każdym kroku. Jest zmuszony oddać 20 000 funtów które pożyczył parę lat wcześniej od lichwiarza, w innym wypadku może zostać zabity. Zmuszony sytuacją podejmuje szaloną decyzję - z opuszczonego parkingu porywa kobietę, która stoi tam sama obok samochodu, gdyż wcześniej pokłóciła się z mężem. Jest to Pani doktor z lokalnego uniwersytetu, jej ubiór i marka samochodu wskazują, że ma pieniądze. Ryan porywa ją i wywozi do jaskini, którą odkrył jako dziecko. Miejsce to leży w lesie, daleko od cywilizacji - w lisiej dolinie. Wejście do jaskini jest ukryte przed przypadkowymi turystami. 
Ryan zamyka kobietę w skrzyni, daje jej tygodniowy zapas jedzenia i wody, latarkę i czasopisma i mówi, że wróci w parę dni, gdy tylko otrzyma okup. Jednakże nie ma możliwości zadzwonić do męża kobiety i domagać się pieniędzy, gdyż tego samego wieczoru zostaje złapany i zatrzymany przez policję w związku z pobiciem. Trafia do aresztu a potem więzienia. Ma świadomość, że jeśli nie wyjdzie, kobieta nie przeżyje, gdyż nie ma szans, aby ktoś ją odnalazł. Walczy z wyrzutami sumienia, ale strach przed długoletnim więzieniem wygrywa i Ryan zachowuje milczenie.

Gdy wychodzi przedterminowo po dwóch latach, nagle kobiety z jego najbliższego otoczenia - była dziewczyna i matka, zostają pobite i uprowadzone. Ryan podejrzewa dwie osoby - lichwiarza, u którego dług urósł już zapewne do ogromnej kwoty albo porwaną lata wcześniej kobietę, która mogła wydostać się w jakiś sposób ze skrzyni i chce się na nim zemścić...

Oprócz tego wątku, autorka buduje również powieść obyczajową, której bohaterami oprócz Ryana i jego kręgu znajomych są również mąż porwanej kobiety oraz osoby z jego otoczenia. Charlotte Link buduje historię w historii, nie pomijając żadnego wątku. Pokazuje codzienność bohaterów dzień po dni, a skoki czasu pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami nie są gwałtowne. Autorka koncentruje się na postępowaniu postaci, ich odczuciach i czynach.

Książkę czyta się dobrze, chociaż pewne wątki są zdecydowanie zbyt długie i spowalniają tempo akcji nie wnosząc specjalnie wartości do całej historii.

3/5


niedziela, 9 kwietnia 2017

Howard Jackobson - Shylock się nazywam (Kupiec wenecki)

Kolejna książka z cyklu powieści współczesnych inspirowanych Szekspirem. Tym razem w oparciu o dramat "Kupiec Wenecki". Napisana przed Howarda Jacobsona, który do tej pory był mi zupełnie nieznany. 

Autor w książce nagina czas i przestrzeń, gdyż przenosi Szekspierowskiego Shylocka - weneckiego, żydowskiego kupca do współczesnej Anglii w okolice tzw "Złotego trójkąta". Tam na cmentarzu spotyka go kolekcjoner sztuki oraz bogacz Strulowitz i zaprasza do swojego domu, aby podyskutować z nim o kwestii żydowskiej oraz o problemach jakie ma z córką. Strulowitz nie traktuje religii jako czegoś ważnego, a jednak wyznanie pełni ważną rolę w jego życiu oraz  ma wpływ na jego stosunek do żon i córki. Strulowitz jest współczesną wersją Shylocka,  ma sparaliżowaną żonę, nadmiernie dojrzałą na swój wiek i rozpustną córkę oraz problemami natury filozoficznej. 

Oprócz wyżej wspomnianych wśród bohaterek jest też rozpuszczona i zmanierowana dziedziczka fortuny Plurabelle o bardzo długim imieniu, która znużona życiem posiadającej wszystko panny bawi się uczuciami różnych ludzi, a życie traktuje jak zabawę albo temat kolejnego programu telewizyjnego. Jest też znajomy Plurabelle - przeciwnik Strulowitza, również kolekcjoner sztuki. Jak również tłamszony przez nią narzeczony i piłkarz wielbiciel żydówek, który ze względu na nazistowskie gesty na boisku ma przymusowy urlop. 

Całość jest nie ukrywajmy NUDNA. Kwestie filozoficzne związane z wiarą i stylem życia stanowią jakieś 80% powieści, pozostałe 20% to historia rodem z żon Hollywood, ale w wydaniu córek tychże. 

Nie podobało mi się
1/5

niedziela, 2 kwietnia 2017

Austin Wright - Zwierzęta Nocy

Zanim dowiedziałam się, że Tom Ford wyreżyserował film pod tytułem "Zwierzęta Nocy" nie byłam świadoma, że taka książka istnieje, oraz że została wydana lata temu również w Polsce pod tytułem Tony i Susan. Przy okazji premiery filmu, jedno z wydawnictw wprowadziło ją ponownie na rynek pod zmienionym tytułem.

Zwierzęta nocy to intrygująca powieść w powieści, od której trudno się oderwać. Klimat jest dosyć ciężki, a opisane zdarzenia - szczególnie te w książce, wywołują ciarki na plecach. 
Główną bohaterką jest Susan, nauczycielka literatury w collegu w Chicago, żona znanego kardiochirurga i matka trójki dzieci. Pracuje dorywczo, a większość czasu spędza w domu na wsi. Pewnego dnia otrzymuje przesyłkę od jej poprzedniego męża Edwarda, z którym rozstała się w niezbyt miłych okolicznościach. Edward, niespełniony pisarz, przesyłam Susan swoją powieść, która ma być wydana pod tytułem "Zwierzęta Nocy", przy okazji proponuje jej spotkanie gdy przyjedzie do Chicago i prosi ją o opinię o książce, jako że w czasie trwania ich małżeństwa to żona była najostrzejszym recenzentem i krytykiem jego "dzieł".

Susan zaczyna lekturę książki, zdarzenia o których czyta, wywołują jej silne reakcje i powodują, że przypomina sobie życie z Edwardem oraz wiele małych zdarzeń z przeszłości, jak i skłania ją do analizowania jej obecnej sytuacji życiowej. Powieść Edwarda wstrząsa nią do głębi.

To jedna strona powieści Austina Wright'a, druga to "Zwierzęta nocy" opowiadające o Tonym - nauczycielu akademickim, który zawsze zachowuje się grzecznie i kulturalnie, do tego stopnia, że gdy pada wraz z rodziną na autostradzie ofiarą trzech mężczyzn, nie jest w stanie przeciwstawić się im gdy porywają jego żonę i córkę, a jego samego wyrzucają w środku lasu. Jest ofiarą, ale budzi mieszane uczucia, gdyż nie ma sobie ani odrobiny siły czy też buntu. Na wszystko potulnie się zgadza i nie potrafi walczyć, gdyż kłóciłoby się to z jego kulturalnym sposobem bycia. Nawet doprowadzony do skrajności nie jest w stanie pozbyć się okowów narzuconych mu przez środowisko, musi przeżyć silne wstrząsy, aby zacząć domagać się zemsty i zadośćuczynienia za krzywdę, ale nawet ta, wydaje się pozorna.

Autor świetnie przedstawia postaci oraz ich uczucia. Analizuje zachowania oraz dążenia. Jego bohaterowie wywołują w czytelniku raczej neutralne uczucia, jeśli wkurzają to nie powodują nienawiści, dzięki czemu można "na zimno" śledzić ich losy. Dzięki temu, lepiej można wejść w powieść bez niepotrzebnego współczucia albo nienawiści.

3/5

Stulecie - Ken Follet

Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnia...