środa, 19 kwietnia 2017

Anne Tyler - Dziewczyna jak ocet

"Dziewczyna jak ocet" autorstwa Anne Tyler to współczesna wersja "Poskromieniem Złośnicy" Szekspira, kolejna w cyklu powieści inspirowanych dziełami wielkiego dramaturga.
Książka jest bardzo "lekka" w treści i odbiorze. W zasadzie przewidywalna od samego początku i banalna. Czyta się dobrze, ale jest jak odgrzewany obiad - nie ten smak. Dodatkowo bardzo szybko ulatuje z pamięci.

Bohaterką jest Kate Battista, córka naukowca od lat prowadzącego badania w laboratorium i czekającego na wielki przełom. Doktor Battista, po śmierci żony wprowadził w domu szereg zasad, które mają być przestrzegane przez jego dwie córki - dorosłą i spokojną Katę i nastoletnią i zbuntowaną Bunny.  Pewnego dnia, naukowiec prosi starszą córkę aby przyniosła mu do pracy lunch, który zapomniał w domu. Korzystając z okazji przedstawia ją swojemu asystentowi - Piotrowi Szczerbakowi, który jak się później okazuje, ma zostać deportowany gdyż kończy się jego wiza. Jedyną szansę na zmianę losu asystenta, a tym samym przyszłości swoich badań naukowiec widzi w wydaniu Kate za Piotra w celu uzyskania zielonej karty. Doktor Battista gra rolę swatki, a Kate ma się do niej dostosować - co uwaga SPOJLER - robi.

Nie czytałam "Poskromienia złośnicy", ale spodziewałam się po głównej bohaterce większego buntu w stosunku do planów ojca oraz słabego podrywu Piotra. Miałam nadzieję na silną postać, która się nie ugnie, chyba że w obliczu prawdziwego uczucia i naprawdę godnego go wybranka. Tu nie ma nic takiego. Kate trochę się buntuje, ale przystaje na wszystko i akceptuje swój los. Piotr zachowuje się jak chłopaczek w wieku gimnazjalnym ze sztubackimi hasłami i działaniami. A doktor Battista jest zaślepiony wizją swoich badań, dla których jest gotów poświęcić córkę. Jedyną barwną postacią jest nastoletnia Bunny, ale to za mało aby uratować książkę.

Z przykrością stwierdzam, że to kolejna książka w tym cyklu która nie wywarła na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Odgrzewany kotlet.

1/5

PS. Nie znałam wcześniej autorki, ale nie czuję się zachęcona do jej innych książek.

sobota, 15 kwietnia 2017

Lisia Dolina - Charlotte Link

Książki Charlotte Link trudno nazwać tylko kryminałami. Oprócz wątku kryminalnego, autorka z wprawą wplata również sporo wątków obyczajowych i buduje parę historii dookoła głównych zdarzeń. Ma przy tym dar, aby tak snuć opowieść, że przenosi czytelnika niepostrzeżenie do innej historii, która nagle staje się tą główną.
Nie inaczej jest w przypadku Lisiej Doliny.

Głównym bohaterem jest Ryan, drobny przestępca, który ma na koncie parę wykroczeń takich jak małe kradzieże, rozbój i pobicia. Ryan najbardziej na świecie boi się więzienia. Jego styl życia, jednak ciągle sprowadza na niego kłopoty. Nie jest w stanie utrzymać ani stałej pracy ani związku. Błędy przeszłości ścigają go na każdym kroku. Jest zmuszony oddać 20 000 funtów które pożyczył parę lat wcześniej od lichwiarza, w innym wypadku może zostać zabity. Zmuszony sytuacją podejmuje szaloną decyzję - z opuszczonego parkingu porywa kobietę, która stoi tam sama obok samochodu, gdyż wcześniej pokłóciła się z mężem. Jest to Pani doktor z lokalnego uniwersytetu, jej ubiór i marka samochodu wskazują, że ma pieniądze. Ryan porywa ją i wywozi do jaskini, którą odkrył jako dziecko. Miejsce to leży w lesie, daleko od cywilizacji - w lisiej dolinie. Wejście do jaskini jest ukryte przed przypadkowymi turystami. 
Ryan zamyka kobietę w skrzyni, daje jej tygodniowy zapas jedzenia i wody, latarkę i czasopisma i mówi, że wróci w parę dni, gdy tylko otrzyma okup. Jednakże nie ma możliwości zadzwonić do męża kobiety i domagać się pieniędzy, gdyż tego samego wieczoru zostaje złapany i zatrzymany przez policję w związku z pobiciem. Trafia do aresztu a potem więzienia. Ma świadomość, że jeśli nie wyjdzie, kobieta nie przeżyje, gdyż nie ma szans, aby ktoś ją odnalazł. Walczy z wyrzutami sumienia, ale strach przed długoletnim więzieniem wygrywa i Ryan zachowuje milczenie.

Gdy wychodzi przedterminowo po dwóch latach, nagle kobiety z jego najbliższego otoczenia - była dziewczyna i matka, zostają pobite i uprowadzone. Ryan podejrzewa dwie osoby - lichwiarza, u którego dług urósł już zapewne do ogromnej kwoty albo porwaną lata wcześniej kobietę, która mogła wydostać się w jakiś sposób ze skrzyni i chce się na nim zemścić...

Oprócz tego wątku, autorka buduje również powieść obyczajową, której bohaterami oprócz Ryana i jego kręgu znajomych są również mąż porwanej kobiety oraz osoby z jego otoczenia. Charlotte Link buduje historię w historii, nie pomijając żadnego wątku. Pokazuje codzienność bohaterów dzień po dni, a skoki czasu pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami nie są gwałtowne. Autorka koncentruje się na postępowaniu postaci, ich odczuciach i czynach.

Książkę czyta się dobrze, chociaż pewne wątki są zdecydowanie zbyt długie i spowalniają tempo akcji nie wnosząc specjalnie wartości do całej historii.

3/5


niedziela, 9 kwietnia 2017

Howard Jackobson - Shylock się nazywam (Kupiec wenecki)

Kolejna książka z cyklu powieści współczesnych inspirowanych Szekspirem. Tym razem w oparciu o dramat "Kupiec Wenecki". Napisana przed Howarda Jacobsona, który do tej pory był mi zupełnie nieznany. 

Autor w książce nagina czas i przestrzeń, gdyż przenosi Szekspierowskiego Shylocka - weneckiego, żydowskiego kupca do współczesnej Anglii w okolice tzw "Złotego trójkąta". Tam na cmentarzu spotyka go kolekcjoner sztuki oraz bogacz Strulowitz i zaprasza do swojego domu, aby podyskutować z nim o kwestii żydowskiej oraz o problemach jakie ma z córką. Strulowitz nie traktuje religii jako czegoś ważnego, a jednak wyznanie pełni ważną rolę w jego życiu oraz  ma wpływ na jego stosunek do żon i córki. Strulowitz jest współczesną wersją Shylocka,  ma sparaliżowaną żonę, nadmiernie dojrzałą na swój wiek i rozpustną córkę oraz problemami natury filozoficznej. 

Oprócz wyżej wspomnianych wśród bohaterek jest też rozpuszczona i zmanierowana dziedziczka fortuny Plurabelle o bardzo długim imieniu, która znużona życiem posiadającej wszystko panny bawi się uczuciami różnych ludzi, a życie traktuje jak zabawę albo temat kolejnego programu telewizyjnego. Jest też znajomy Plurabelle - przeciwnik Strulowitza, również kolekcjoner sztuki. Jak również tłamszony przez nią narzeczony i piłkarz wielbiciel żydówek, który ze względu na nazistowskie gesty na boisku ma przymusowy urlop. 

Całość jest nie ukrywajmy NUDNA. Kwestie filozoficzne związane z wiarą i stylem życia stanowią jakieś 80% powieści, pozostałe 20% to historia rodem z żon Hollywood, ale w wydaniu córek tychże. 

Nie podobało mi się
1/5

niedziela, 2 kwietnia 2017

Austin Wright - Zwierzęta Nocy

Zanim dowiedziałam się, że Tom Ford wyreżyserował film pod tytułem "Zwierzęta Nocy" nie byłam świadoma, że taka książka istnieje, oraz że została wydana lata temu również w Polsce pod tytułem Tony i Susan. Przy okazji premiery filmu, jedno z wydawnictw wprowadziło ją ponownie na rynek pod zmienionym tytułem.

Zwierzęta nocy to intrygująca powieść w powieści, od której trudno się oderwać. Klimat jest dosyć ciężki, a opisane zdarzenia - szczególnie te w książce, wywołują ciarki na plecach. 
Główną bohaterką jest Susan, nauczycielka literatury w collegu w Chicago, żona znanego kardiochirurga i matka trójki dzieci. Pracuje dorywczo, a większość czasu spędza w domu na wsi. Pewnego dnia otrzymuje przesyłkę od jej poprzedniego męża Edwarda, z którym rozstała się w niezbyt miłych okolicznościach. Edward, niespełniony pisarz, przesyłam Susan swoją powieść, która ma być wydana pod tytułem "Zwierzęta Nocy", przy okazji proponuje jej spotkanie gdy przyjedzie do Chicago i prosi ją o opinię o książce, jako że w czasie trwania ich małżeństwa to żona była najostrzejszym recenzentem i krytykiem jego "dzieł".

Susan zaczyna lekturę książki, zdarzenia o których czyta, wywołują jej silne reakcje i powodują, że przypomina sobie życie z Edwardem oraz wiele małych zdarzeń z przeszłości, jak i skłania ją do analizowania jej obecnej sytuacji życiowej. Powieść Edwarda wstrząsa nią do głębi.

To jedna strona powieści Austina Wright'a, druga to "Zwierzęta nocy" opowiadające o Tonym - nauczycielu akademickim, który zawsze zachowuje się grzecznie i kulturalnie, do tego stopnia, że gdy pada wraz z rodziną na autostradzie ofiarą trzech mężczyzn, nie jest w stanie przeciwstawić się im gdy porywają jego żonę i córkę, a jego samego wyrzucają w środku lasu. Jest ofiarą, ale budzi mieszane uczucia, gdyż nie ma sobie ani odrobiny siły czy też buntu. Na wszystko potulnie się zgadza i nie potrafi walczyć, gdyż kłóciłoby się to z jego kulturalnym sposobem bycia. Nawet doprowadzony do skrajności nie jest w stanie pozbyć się okowów narzuconych mu przez środowisko, musi przeżyć silne wstrząsy, aby zacząć domagać się zemsty i zadośćuczynienia za krzywdę, ale nawet ta, wydaje się pozorna.

Autor świetnie przedstawia postaci oraz ich uczucia. Analizuje zachowania oraz dążenia. Jego bohaterowie wywołują w czytelniku raczej neutralne uczucia, jeśli wkurzają to nie powodują nienawiści, dzięki czemu można "na zimno" śledzić ich losy. Dzięki temu, lepiej można wejść w powieść bez niepotrzebnego współczucia albo nienawiści.

3/5

niedziela, 26 marca 2017

Jeanette Winterson - Przepaść Czasu (Zimowa opowieść)

Zaintrygowała mnie wydawana ostatnio seria współczesnych interpretacji dramatów Szekspira. Znani i uznani współcześni autorzy mają zmierzyć się z przedstawieniem we współczesnej formie klasycznych dzieł najsłynniejszego dramaturga.

Pierwszą książką z kolekcji jest "Przepaść Czasu" na motywach Zimowej opowieści. Do książki podeszłam sceptycznie - wieki temu czytałam coś tej autorki i męczyłam tamtą książkę bardzo długo. Już nawet nie pamiętam co to było.
W tym wypadku przeczytałam książkę w dwa dni. Wciągnęła mnie, ale nie ujęła. Autorka zaserwowała spojler w postaci streszczenia sztuki Szekspira na samym początku książki. Postaci noszą takie same, albo bardzo podobne imiona, spełniają tą samą rolę i  mamy starą historię w nowej aranżacji. Mimo, że intencja była dobra, gdyż autorka pozwoliła czytelnikom nie znającym oryginalnego dramatu na poznanie jego treści, to zabieg ten zaburzył odbiór książki, gdyż zanikł element zaskoczenia.

Książka opowiada o dramacie nieuzasadnionej zazdrości, zadufaniu, dobroci i przebaczeniu. Główny bohater - Leo -  wzorowanym na królu z oryginalnego dramatu nie budzi sympatii. Jest zazdrosny, aczkolwiek nie do końca wiadomo o kogo bardziej, czy o żonę, którą podejrzewa o romans z jego przyjacielem Kseno, czy o przyjaciela, który był kiedyś jego kochankiem. Zazdrość sprawia, że Leo działa nieracjonalnie, powodowany gniewem i niesłusznym uczuciem dokonania sprawiedliwości, co doprowadza do tragedii.

Czytało się dobrze, chociaż styl autorki nie do końca do mnie przemawia. Męczące są częste nawiązania filozoficzne oraz czynienie z banalnych rzeczy albo interakcji międzyludzkich przesadzonych stylistycznie zdarzeń. Zwykłe uczucia między bohaterami urastają do rangi legendarnych zdarzeń. Nie lubię czegoś takiego.

Całościowo oceniam książkę na 2/5


sobota, 18 marca 2017

Hugh Laurie - Sprzedawca Broni

Słuchanie tej książki było męczące. To co mnie najbardziej drażniło to bardzo ironiczny humor, który jest na każdej stronie i w każdym momencie książki. Ja rozumiem, że autor ma taką manierę, może została mu z roli House'a, rozumiem też, że niektórym czytelnikom taki sposób pisania może się podobać, ale mi zdecydowanie nie. Wkurzają mnie bohaterowie literaccy, którzy nawet w sytuacji zagrożenia życia sobie żartują i nie traktują niczego poważnie.

Nie lubię porzucać książek w trakcie, nawet jeśli nie do końca mi się podobają. Akcja, zgodnie z tym co obiecuje okładka łączy w sobie kilka wywiadów wojskowych i organizacji terrorystycznych, w tle jest historia miłosna i niezwykle wkurzający bohater.

Na pewno ponownie nie sięgnę.
Najgorsza i najbardziej irytująca książka od dawna.
1/5

Daringham Hall - Trylogia - Kathrin Taylor

Bardzo lekka i przewidywalna trylogia. Reklamowana jako romans z elementami erotyki - coś tam faktycznie jest, ale jeśli ktoś spodziewa się drugiego "Greya" to niech lepiej nie sięga po te książki.

Przesłuchałam wszystkie trzy części jako audiobook. Są krótkie, akcja toczy się w miarę szybko i jest raczej przewidywalna. Fabuła skupia się wokół Bena Sterlinga - trzydziestoparoletniego, bogatego i odnoszącego sukcesy przedsiębiorcy z Nowego Jorku, który do pozycji którą obecnie piastuje musiał dojść własnymi siłami. Ben utracił matkę jako mały chłopiec, po latach wynajął detektywa aby poznać swoją przeszłość. Odkrył, że jego ojcem jest Ralph Campden angielski baron posiadający pałac o nazwie Daringham Hall.
Ben mając w pamięci krzywdy wyrządzone matce postanawia zemścić się na ojcu i jego


rodzinie i zdobyć dla siebie tytuł i dziedzictwo barona, które przysługuje mu jako najstarszemu synowi. W tym celu przybywa do Anglii, jednakże jadąc do Daringham gubi drogę i przez wypadek jaki go spotyka traci pamięć. Samotnego i nie wiedzącego kim jest ani co robi w Anglii, Bena przyjmuje do swojego domu weterynarz, Katy Hackley, która uprzednio wzieła go za intruza i znokautowała uderzeniem w głowę. Katy to przyjaciółka rodziny Camdenów, związana z Daringham Hall, która uwielbia Camdenów i nie jest w stanie zaakceptować jakiejkolwiek negatywnej informacji na ich temat.

Wszystkie trzy tomy skupiają się wokół relacji Ben - Kate oraz interesów Ben - Daringham Hall. I jeden i drugi związek fluktuują, przeżywając wzloty i upadki oraz pozorną stabilność.
W książce są również inne postaci, mające swoje historie, relacje, związki i perypetie. Często o wiele barwniejsze niż główne postaci. Daringham Hall skrywa wiele tajemnic.

To książka, która w swoim odbiorze przypomina lekki film albo serial z wątkiem romantyczmym. Wiemy, że będzie dużo przygód po drodze, ale i tak wszystko będzie miało swój happy end. Jest całkiem przyjemna w lekturze. Jednakże przyjemność z czytania mi najbardziej zaburzała niezwykle irytująca kreacja Katy Hackely, która trafia na panteon najbardziej wkurzających bohaterek literackich. 

Całościowa ocena 2.5