czwartek, 31 maja 2012

Lalki w ogniu - czyli Indie kompleksowo

Paulina Wilk - Lalki w ogniu

Seria "Bieguny" wydawnictwa Carta Blanca (grupa PWN) wydaje lepsze i gorsze pozycje. Ta zdecydowanie należy do lepszych. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że jest najlepsza z książek tego wydawnictwa, które do tej pory przeczytałam. A było ich całkiem sporo.

Do tej książki podchodziłam dosyć nieufnie. Jakoś nie przekonała mnie ani śliczna okładka, ani entuzjastyczne recenzje w prasie. Pewnego razu odwiedzając bibliotekę zobaczyłam, że książka stoi na półce z nowościami. Postanowiłam skorzystać z okazji i sprawdzić co to takiego.
Zaczęłam czytanie i od razu po pierwszej stronie książka mnie wciągnęła.

Forma opowiadania przypominała mi filmy przyrodnicze Davida Attenborough z Panią Krystyną Czubówną jako lektorem.
Autorka stoi zupełnie z boku, nie ma standardowego w literaturze podróżniczej: byłam, widziałam, jadłam, przejechałam, jest relacja z boku, co czyni ten reportaż naprawdę przyjemnym w odbiorze.

Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, to obiektywne spojrzenie na Indie. Kraj tu przedstawiony jest brudny, ale fascynujący. Autorka nie skupia się na zabytkach, ani na tym co warto w Indiach zobaczyć. Pani Wilk pokazuje życie codzienne ludzi. Nie stroni od rzeczy, o których przewodniki milczą. Opisuje nie tylko rytuały kąpieli, kuchnię albo wygląd sari w zależności od stopnia zamożności i kasty, ale także pokazuje tę drugą stronę, masową defekację, skrajną biedę, brud i brak higieny nawet w najlepszych hotelowych kuchniach.

Książka pozwala czytelnikowi wejść do hinduskiego domu. Wyjaśnia założenia religii, niuanse polityki, pozwala rozpoznać kastę po ubiorze, kusi różnorodnością przypraw i smaków i odstręcza brudem. Po jej lekturze można spojrzeć na Indie z zupełnie innej perspektywy. Do tej pory stykałam się z opisem Indii jako "azjatyckiego tygrysa" z gospodarką w rozkwicie, z indyjską arystokracją, przepychem ślubów  albo kontrastowo z trudnym losem kobiet i potworną biedą. Tutaj jest to wszystko razem, pogłębione, wytłumaczone. Autorka stara się ukazać kraj z perspektywy jego mieszkańców. Tłumaczy różne zachowania, które dla nas europejczyków są dziwne, a dla lokalnej ludności całkowicie zwyczajne.

Reportaż składa się z rozdziałów, które poruszają inne sfery życia codziennego i kultury. Jest rozdział o Hinduizmie, jest o spojrzeniu na biedę, a nawet autorka zaprasza czytelników do alkowy.

Wszystko to tworzy fascynującą pod względem treści lekturę, napisaną przyjemnym stylem i prostym językiem. Nie ma tu patosu, nie ma przesady, jest rzeczowe opowiadanie o tym jak Indie wyglądają, z ich brzydotą i pięknem.

Książkę zdecydowanie polecam.