czwartek, 5 września 2019

Opiekunka - Sheryl Browne

Dziś spojler na wstępie - to wpis o największym czytelniczym rozczarowaniu w tym roku.

Oprócz czytania książek w papierze i na czytniku, sporo również słucham. Ze względu na to, że słucham najczęściej prowadząc samochód, wybieram książki, które są lekkie i nie wymagają ode mnie przesadnego skupienia na treści. 
Jednym z takich wyborów była Opiekunka - Sheryl Browne. Lubię kryminały, więc nastawiłam się na miłe godziny słuchania w aucie.
Odpaliłam książkę i pojawił się pierwszy zgrzyt - fatalna lektorka, która czyta książkę jakby rąbała drewno. Zero emocji, zero zaangażowania w historię, brak rozróżnienia poszczególnych postaci, chociażby przez zmianę intonacji. Przesłuchałam około 4 godziny (dwa razy do pracy i z powrotem) i stwierdziłam, że dość, bo nie mam pojęcia co się w książce dzieje, gdyż nie rozróżniam kto prowadzi dialogi.

Sama historia mnie nie porwała, ale złożyłam to właśnie na karb słabego czytania. Stwiedziłam, że skoro książkę tak zachwalają, sięgnę w takim razie po e-booka. Zaczęłam czytać i moje odczucia pozostały takie same jak przy słuchaniu. 
Książka jest wyjątkowo drętwa. Historia jest tak wsteczna, że można się od razu domyślić co się stanie, bohaterowie są antypatyczni.

SPOJLER ALERT!

Na początku książki policjant Mark przekracza swoje kompetencje i przytula małą dziewczynkę, której rodzina zginęła w pożarze. W następnym rozdziale, ten sam Mark starszy o jakieś 12 lat pociesza inną dziewczynę, której spalił się dom. Ta inna ma oczy w innym kolorze niż mała dziewczynka - co autorka dwa razy podkreśla. I co? Wiadomo - zaprawiony czytelnik kryminałów już wie, że to jedna i ta sama osoba. I kolejne zaskoczenie - żona Marka przyjmuje obcą dziewczynę pod swój dach i powierza jej opiekę nad noworodkiem i starszą córką, bo "opiekunka" podobno miała kurs opieki w collegu. Po co sprawdzać referencje. Bierzmy z łapanki.
Im dalej w treść tym gorzej. Mark i jego żona motają się jak dwoje dzieci we mgle i pod dyktando wszechwładnej opiekunki coraz bardziej rozpieprzają własny związek. Opiekunka tymczasem ma problemy psychiczne i maniakalny pociąg do Marka, w związku z czym mota nie tylko w domu, ale też w śledztwie, które tamten prowadzi.
Oczywiście finalnie okazuje się, że ktoś się domyśla, że coś jest nie tak i dzielny Mark ratuje swoją rodzinę z płonącego domu. I wszystko ma happy End.


KONIEC SPOJLER ALERT.

Nie lubię porzucać książek, nawet wyjątkowo złych. Zawsze daję pierwszą, drugą, dziesiątą szansę, gdyż ktoś to napisał, wydał więc czemu miałoby być złe.
Ale Opiekunka jest wyjątkowo złą książką. Brak jej jakiejkolwiek pozytywnej cechy. Na dodatek jest na siłę promowana w social mediach, gdzie ma tak dobre opinie, że podejrzewam, że część komentarzy jest zwyczajnie kupiona.

Nie czytajcie tego i omijajcie z daleka.
Jest tyle dobrych książek, nie warto tracić czasu na tego GNIOTA!

wtorek, 12 marca 2019

Cisza Białego Miasta - Eva García Sáenz de Urturi

Gdyby nie dosyć "agresywna" kampania medialna, nie dowiedziałabym się o tej książce. Reklamy, które wyświetlały mi się zarówno na Facebooku jak i na Instagramie zachwalały tą pozycję jako rewelacyjny thriller, oceniony wysoko przez setki tysięcy czytelników.
Oceny książki na portalach czytelniczych też są wysokie, to wszystko obiecywało dobrą lekturę.

Sięgnęłam po ebooka chwilę po premierze książki. Akurat zdrowiałam w domu na L4 i spodziewałam się, że książkę przeczytam szybko i umili mi czas walki z chorobą. Stało się jednak trochę inaczej.
Książkę czytałam ponad 1,5 tygodnia, co na thriller w moim wypadku jest długim okresem. Moja ogólna ocena nie jest tak entuzjastyczna jak innych czytelników. Książka całościowo podobała mi się, ale mnie nie zaskoczyła i daleka jestem od nazywania jej rewelacyjną.

Cisza Białego Miasta ma jedną silną stronę - świetnie oddany klimat hiszpańskiego miasta Vitoria w prowincji Alava, leżącej w kraju Basków. Autorka opisuje tętniące życiem w czasie letnich świąt Virgin Blanca miasto, z sięgającymi średniowiecza tradycjami, małymi knajpkami i bogatą historią. Podążamy ulicami miasta wraz z bohaterami, i jak postaci można ignorować, tak miasto fascynuje i sprawia, że mam ochotę zamówić bilety do Bilbao i odwiedzić Vitorię.

Sama historia kryminalna jest jaka wiele, prowadzenie, rozwijanie i finał akcji są takie jak w wielu podobnych książkach. Bohaterowie w moim odczuciu są dosyć nijacy. Autorka ma obsesję na punkcie firmy Barbour - chociaż zaskoczyła mnie informacja, że firma szyje garnitury (takich nie ma w ich aktualnej ofercie).

Podsumowując, można przeczytać, ale jeśli ktoś jest zapalonym czytelnikiem kryminałów i thrillerów, to niech nie spodziewa się rewelacji i zaskoczeń. Raczej poczuje się miło w "znajomym miejscu".

3/5

niedziela, 16 września 2018

Gillian Flynn - Ostre przedmioty

Jaka książka najlepiej pasuje do upałów? Równie duszna i przytłaczająca jak powietrze dookoła - Ostre przedmioty. 
Od dawna chciałam ją przeczytać, jednakże katalizatorem był serial z dobrą obsadą. Nie lubię najpierw oglądać, a potem czytać więc wybór, co najpierw, był jasny.

Książka rozwija się powoli. Od pozornej normalności po pokręconą historię relacji rodzinnych. Czyta się ją bardzo dobrze, gdyż główną oś stanowi sprawa kryminalna i zabójstwo dwóch dziewczynek w małym miasteczku w Missouri - Wind Gap.
Południowe bogactwo, stare wiktoriańskie wille i rodzinne tajemnice, a to wszystko w dusznym, gorącym powietrzu południowych Stanów.

Główną bohaterką jest Camille Preaker, wracająca po latach do rodzinnego miasta dziennikarka, która ma swoje traumy oraz obsesje. Na czas prowadzenia dziennikarskiego śledztwa zamieszkuje w domu rodzinnym z  apodyktyczną matką - Adorą, bezbarwnym ojczymem Alanem oraz przyrodnią siostrą Ammą.
Powoli odkrywamy fakty z życia Camille, różne doświadczenia oraz traumy jakich doświadczyła w dzieciństwie i jako dorosła kobieta. Dzień za dniem zanurzamy się w duszną atmosferę miasteczka, w lepkie powietrze upału, szum wentylatorów i makabrę zarówno koszmarnych zbrodni jak również wypaczonych stosunków rodzinnych.

To w mojej opinii najlepsza książka Gillian Flynn w nurcie "domestic violence". Wszystko tutaj gra i historia kryminalna, i losy bohaterki oraz idealnie oddana lokalizacja w małym południowym miasteczku.

Po książce polecam bardzo dobry serial na jej podstawie.

4/5

niedziela, 26 listopada 2017

Stulecie - Ken Follet



Kena Folleta znam przede wszystkim z monumentalnych Filarów Ziemi, które śniły mi się w nocy powodując lunatyczne przebudzenia i wyjaśnianie mojemu mężowi, że potrzebuję pieniędzy, aby skończyć budowę katedry....

Po Filarach długo nie czytałam niczego innego tego autora, aż niedawno przesłuchałam lekką powieść jaką jest "Człowiek z St. Petersburga".
Trylogia Stulecie była na mojej liście do przeczytania, ale ciągle spychałam ją na później. W końcu poznałam ją dzięki audiobookom na popularnym serwisie streamingowym.

Stulecie to monumentalna trylogia ilustrująca historię XX wieku. Pierwszy tom zaczyna się w 1911 a ostatni kończy się w 2008. Sto lat wydarzeń, które wstrząsnęły całym światem i miały ogromny wpływ na życie pojedynczych ludzi, doskonale przedstawione przez Kena Folleta w postaci fascynujących trzech powieści, które pozwalają nam spojrzeć inaczej na znaną ze szkoły historię.

W pierwszym tomie "Upadku Gigantów" poznajemy bohaterów, protoplastów rodzin, których dalsze losy pozwolą nam spojrzeć na wielkie wydarzenia historii XX wieku z zupełnie innej perspektywy.
Follet swoimi bohaterami czyni następujące postaci:

Rodzinę Williamsów  - górników z Walli z głównymi postaciami jak Billy Williams oraz Ethel Williams
Rodzinę Fitzherbert - Maud oraz jej brata Fitza - najmłodsze pokolenie jednej z najbogatszych angielskich arystokratów
Rodzinę Peshkov - rosyjskich robotników - Lwa i Grigorii'a
Rodzinę Dewar - amerykańskich senatorów
Rodzinę von Ulrich - Walthera i Roberta - niemieckiego i austriackiego dyplomatę

Upadek Gigantów pokazuje świat w przededniu i w trakcie pierwszej wojny światowej. Napięcia i intrygi dyplomatyczne, które prowadzą do wojny między władcami, której ofiarami padają zwykli ludzie. Oprócz tego, autor ukazuje walkę o prawa wyborcze kobiet, rewolucję rosyjską i jej następstwa. Wszystko to w tle wydarzeń i historii między bohaterami, których losy splatają się czasem w zadziwiających układach. Autor świetnie kreśli konwenanse społeczne oraz pokazuje silne kobiety które się przeciw nim buntują oraz mężczyzn, którzy nie zgadzają się na swoje miejsce w świecie i walczą o lepsze jutro. Tak samo jak pokazuje również zgnuśniałą, zaślepioną władzą oraz przywilejami arystokrację, która żyje kosztem zwykłego robotnika.

Historia i wzajemne zależności między bohaterami które kreśli autor są również niezwykle ciekawe. Trudno oderwać się od historii Ethel, Maud, braci Peshkov czy Gusa Dewara. Romanse, nieślubne dzieci, potajemne śluby, zdrady oraz walka o przetrwanie znaczą codzienność bohaterów i wpływają na ich dalsze losy.

Upadek Gigantów kończy się w latach XX, gdy Niemcy znajdują się w stanie zapaści gospodarczej, Anglia powoli wstaje na nogi, USA jest mocarstwem a Rosja stygnie w nowy ustrój po obaleniu cara.


Drugi tom "Zima świata" oddaje pałeczkę pierwszeństwa dzieciom bohaterów Upadku Gigantów.
Historia pokazuje nam wydarzenia w:

Niemczech  - rodzina von Ulrich - Walther i Maud oraz ich dzieci Carli oraz Erica
USA - Gus Dewar z żoną oraz dziećmi  jak również Daisy i Greg Peshkov dzieci Lwa
Rosja -  Vladimir Peshkov syn Grigoriia i Katii (tak naprawdę Lwa)
Anglia - Lloyd Wiliams - Syn Ethel i lorda Fitzherbert jak również syn Lorda z małżeństwa z księżna Beą - Boy.

Druga część toczy się głównie przed i w trakcie drugiej wojny światowej. Pokazuje zarówno sowiecką Rosję z szaleństwami Stalina i jego dziwnymi decyzjami, naloty bombowe na Londyn, atak na Pearl Harbour jak również faszystowskie Niemcy. W przypadku tego ostatniego kraju autor ukazuje drogę nazistów do władzy oraz ich wpływ na życie codzienne obywateli. Ukazuje kraj, w którym nie ma wolności słowa ani czynów, ludzie zadający niewygodne pytania są mordowani przez gestapo a ludzie, którzy nie zgadzają się z wytycznymi partii są odsuwani na margines i prześladowani. 
Autor pokazuje drugą wojnę z punktu widzenia uczestników, ściera dystans z jakim przedstawiają ją podręczniki i pozwala poczuć, jak trudne było wtedy życie i jak wiele znaczyły ideały i przekonania, za które ludzie byli gotowi umrzeć.

Trzecia część "Krawędź wieczności" to najszersza czasowo, bo obejmująca epokę po drugiej wojnie światowej po współczesność - rok 2008. Akcja toczy się głównie w USA - w oparciu o walki o prawa wyborcze afro-amerykanów z braćmi Kennedy oraz Martinem Lutherem  - którym towarzyszy syn Grega Peshokova. Pokazuje również zmiany w Rosji za czasów kolejnych sekretarzy z punktu widzenia Dimki wnuka Grigorii Peshkova. Potomkowie rodziny Williamsów oraz von Ulrich uczestniczą w wojnie w Wietnamie, robią karierę muzyczną oraz przedstawiają szalone lata 70-te.

Trylogia Kena Folleta to książka, która pozwala popatrzeć na historię dwudziestego wieku z zupełnie innej perspektywy, a jednocześnie zawiera w sobie ogromną ilość informacji oraz faktów historycznych, tylko że przedstawionych z punktu widzenia ich uczestników. Dlatego np. lądowanie na księżycu jest pominięte. Towarzyszymy bohaterom od czasów arystokracji po świat współczesny, patrząc jak zmieniały się normy społeczne na przełomie lat.
A z drugiej strony to świetnie napisana powieść o życiu i perypetiach różnych rodzin i ich potomków na przełomie stulecia. Towarzyszymy bohaterom od młodości po śmierć, obserwując jak zmieniały się ich losy i  otoczenie.

Zdecydowanie polecam
4/5

czwartek, 16 listopada 2017

Egzorcysta - Wiliam Peter Blatty

Najpierw był film. Oglądany jeszcze w późnych latach 80 albo wczesnych 90-tych na zdobytej gdzieś kasecie video. Wyświetlony na obłędnej na tamte czasy wielkości -  32 calowym  telewizorze z Panasonica, który rodzice w późnych latach 80-tych kupili w Peweksie. Film straszny i przerażający, szczególnie dla dziecka jakim wtedy byłam. Widziałam go bodajże raz i obraz dziewczynki z jej okręcającą się o 180 stopni głową na stałe wypalił się na moich siatkówkach.

Nie wiem czy, kiedykolwiek potem oglądałam raz jeszcze Egzorcystę. Miałam podejście po przeczytaniu książki, ale zupa z groszku i fioletowo-żółta charakteryzacja już nie robią takiego wrażenia. Tak jak i inne filmy, które w dzieciństwie zapierały dech w piersiach, oglądane obecnie (z paroma wyjątkami) rażą słabymi efektami specjalnymi i po latach wydają się infantylne.

Sięgając po książkę spodziewałam się, że przerazi mnie tak bardzo, że będę bała się wchodzić sama do nieoświetlonych pomieszczeń.
A tymczasem nie bałam się wcale, za to wkręciłam się bardzo szybko w przedstawioną historię. Egzorcysta to książka o opętaniu, ale nie jest tu powiedziane wprost, że coś takiego miało miejsce. Powieść ma około 350 stron, z czego zdecydowana większość opiera się na dociekaniach księdza  a zarazem psychiatry Damiena Karrasa, czy Regan (12 letnia dziewczynka) jest chora psychicznie i manipuluje otoczeniem w oparciu o informacje jakie pozyskała, czy jednak została opętana i są jej potrzebne egzorcyzmy. Przynależący do zakonu jezuitów Damien stara się podejść do dziewczynki w sposób naukowy, gromadzi dowody, zbiera informacje i docieka.
Jednocześnie autor wplata w powieść elementy śledztwa i kryminału oraz przedstawia dramat matki dziewczynki.

Książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy faktycznie było to opętanie, czy choroba psychiczna, której manifestacja sprawiła, że otoczenie zaczęło dostrzegać rzeczy i zdarzenia których nie ma.
Czyta się świetnie.

Zdecydowanie polecam
4/5

piątek, 10 listopada 2017

Maciej Krzywiński - Zgniła zieleń

Są muzycy, którzy umarli za wcześnie. Mieli potencjał aby nagrać kolejną świetną płytę albo zagrać więcej koncertów. Jednym z nich na pewno był Peter Steele, czyli Peter Ratajczyk. Urodzony na Brooklynie, dwumetrowy, długowłosy, umięśniony i obdarzony głosem wywołującym ciarki  lider zespołu Type o Negative. Zmarł w kwietniu 2010 roku.

Moim ulubionym albumem zespołu Type o Negative jest October Rust. Nastrojowy, romantyczny, do słuchania w długie jesienne wieczory, ale również w każdą inną porę roku.
We wstępie książki, Maciej Krzywiński pisze, że October Rust jest jego najmniej lubianą płytą. No cóż, już na wstępie wiedziałam, że się z autorem nie polubimy i miałam rację.

Książka to biografia Petera Steela z elementami biografii muzyków tworzących zespoły w których był liderem - czyli Carnivore oraz Type o Negative. Peter jak w życiu, przejął dla siebie 90% uwagi w książce.
Autor przedstawia prywatne i artystyczne życie Petera, przytacza wypowiedzi członków jego rodziny, paru znajomych, ludzi z którymi zetknął się może raz w życiu i kolegi z Carnivore. Historię Petera okrasza anegdotkami i elementami jego własnej legendy, którą tworzył.

W tym wszystkim jednakże najbardziej razi brak obiektywizmu . Osoba autora wynurza się co chwilę z tekstu, aby zakpić z jakiś zespołów, nurtów muzycznych bądź podrzucić jakąś kąśliwa uwagę. Coś takiego nie powinno mieć miejsca w biografii. Sympatie autora to powinna być jego prywatna sprawa.
Mimo wielu informacji jakie zawiera ta książka, niektóre są mało znaczące i nic nie wnoszą do ogółu. Dodatkowo czyta się ją mozolnie, a momentami bardzo nudzi.

Czytałam lepsze biografie muzyczne.
Ogólnie 2,5/5

czwartek, 5 października 2017

Philip K. Dick - Człowiek z wysokiego zamku

"Człowiek z wysokiego zamku" to alternatywna wersja historii świata w którym wojnę wygrała Trzecia Rzesza i państwa Osi . Europa jest pod władaniem faszystowskich Niemiec, natomiast USA są podzielone pomiędzy Rzeszę a Japonię. 

Amerykanie są obywatelami drugiej kategorii. Muszą podporządkować się władających w danej części Japończykom albo Niemcom. I tak mają lepiej niż inne narody  jak Słowianie albo mieszkańcy Afryki. W San Francisco pod władzą Japończyków ukrywa się zbiegły  Żyd Frank Frinkt, który w pracy tworzy kopie rewolwerów z XIX wieku. Te pozorowane na autentyki cieszą się dużym zainteresowaniem handlarzy antykami, którzy swoje towary sprzedają Japończykom. Tylko to co pochodzi sprzed wojny ma cenę, gdyż amerykanie nie mają swojej sztuki współczesnej, a stłamszeni przez okupantów odmawiają sobie jakichkolwiek przejawów kreatywności.

Życiem mieszkańców włada I-Ching - wyrocznia, której pytają o każde najdrobniejsze zdarzenie z życia. W tym również życiem Franka, który zaszczepił uzależnienie od proroctw wyroczni również swojej żonie. Odpowiedzi wyroczni są często dwuznaczne, a jednak jej popularność jest tak duża, że żadna decyzja nie może być podjęta bez konsultacji z książką.
W japońskiej strefie, w podziemiu krąży również książka współczesnego autora pt. "Plaga szarańczy" przedstawiająca alternatywny świat, w którym Niemcy i Japonia przegrali wojnę, a USA stało się wielkim i silnym państwem... Książka w książce, przedstawiająca alternatywną historię w powieści o alternatywnej historii.

Historia jest jednak o wiele bardziej złożona i wielowarstwowa. Są tu intrygi międzypaństwowe, tajemnicze sojusze, zlecenia morderstwa oraz Japończycy zafascynowani światem zachodu, a jednak po zetknięciu się z nim zniesmaczeni manierami tubylców.
Philip K. Dick stworzył niesamowite uniwersum i historię tego co mogłoby być. Akcja toczy się na terenie USA, ale autor odsłania nam fragmenty wydarzeń globalnych jak kryzys w Afryce, kolonizacja Marsa czy loty rakietami Lufthansy z Berlin do San Francisco.

To co denerwuje to dużo wstawek filozoficznych oraz niektórzy bohaterowie, całość jednak jest fascynująca i trudno oderwać się od lektury.

Polecam 3/5

Sylvia Plath - własnymi i cudzymi oczami

 Czy należycie do fanów Sylvii Plath?  Ja niespecjalnie. Owszem mając dwadzieścia parę lat czytałam "Szklany klosz", ale na tym si...